Rząd zwróci Poczcie koszty organizacji wyborów korespondencyjnych. Jacek Sasin: Demokracja kosztuje

Na około 70 mln złotych szacuje się koszty organizacji majowych wyborów korespondencyjnych, które ostatecznie się nie odbyły. Poczta Polska ma się zwrócić o ich rekompensatę do Krajowego Biura Wyborczego. Jacek Sasin w TVN24 zapowiedział, że państwowa firma otrzyma od rządu "tyle, ile tych kosztów poniosła".

W kwietniu premier Mateusz Morawiecki nałożył na Pocztę Polską obowiązek organizacji majowych wyborów prezydenckich w formie korespondencyjnej, a wicepremier Jacek Sasin te przygotowania koordynował. Wybory się w tej formie ostatecznie nie odbyły, ale koszty organizacji szacuje się na około 70 mln zł. 

Zobacz też: Kto powinien ponieść odpowiedzialność za koszty majowych wyborów?

Zobacz wideo

Jacek Sasin: Demokracja kosztuje

Na mocy ustawy dotyczącej zapewnienia funkcjonowania ochrony zdrowia w trakcie pandemii koronawirusa i specjalnej poprawki PiS, Poczta Polska może zwrócić się do szefa Krajowego Biura Wyborczego z wnioskiem o rekompensatę na pokrycie kosztów. Jacek Sasin, który był gościem "Rozmowy Piaseckiego" na antenie TVN24, na pytanie prowadzącego, ile w takim razie Poczta Polska otrzyma pieniędzy, odpowiedział:

Tyle, ile tych kosztów rzeczywiście poniosła. Dokładnej kwoty nie pamiętam, około 70 mln (...). Demokracja kosztuje.

Wskazał także, kto dokładnie odda te pieniądze: - To jest opisane w prawie. Polski podatnik płaci za wybory. Każde wybory - powiedział na antenie.

Według podanych przez prowadzącego program szacunków oznacza to, że każdy Polak zapłaci około dwóch złotych, za wybory, które się nie odbyły. Daną Jacek Sasin skomentował stwierdzeniem, że w takim razie można też porozmawiać o tym, ile kosztuje usunięcie skutków awarii w warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka. Postanowił podkreślić, że za to losowe wydarzenie "wszyscy musimy ponosić ogromne koszty", bo "ktoś czegoś nie dopilnował". Podkreślił też, że organizacja wyborów była prawnie uzasadniona i z takim nastawieniem trzeba by w ogóle odwołać wybory, bo "one kosztują".

Przypomnijmy, że z jednej strony Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł w połowie września, że decyzja premiera o organizacji wyborów kopertowych była bezpodstawna i naruszyła prawo, z drugiej strony prokuratura odmówiła wszczęcia w ich sprawie śledztwa, bo "nie zawierały znamion czynu zabronionego". Jacek Sasin dalej przekonuje, że były działania, które rząd musiał podjąć, aby być w zgodzie z konstytucją.