W Tauronie burza po układzie rządu i górniczych związków

Związkowcy ze spółek energetycznych Tauronu wysłali pismo do premiera. "Nie zgadzamy się aby sektor wydobywczy decydował o przyszłości energetyki".
Zobacz wideo Maciejewska: Premier kręci nosem na pieniądze na zieloną transformację

List do premiera Mateusza Morawieckiego wysłał Komitet Protestacyjno-Strajkowy, który powstał w spółce. Podpisały się pod nim trzy największe centrale związkowe - OPZZ,  "Solidarność" oraz Forum Związków Zawodowych. Związkowcy domagają się m.in. informowania ich o planach rządu w kwestii wydzielenia aktywów węglowych do osobnej spółki oraz ewentualnego przejęcia Tauronu przez PGE. Ale przede wszystkim chcą, aby branża energetyczna miała wpływ na decyzje o swoim losie.

Czytaj też: Górnicy dogadani z rządem. Ekspert: Absurdalne marnotrawstwo pieniędzy. Możliwe podwyżki cen prądu

Pomysły rządu na węgiel nie podobają się związkowcom z Tauronu

"Nie akceptujemy sposobu, w jaki został przedstawiony projekt funkcjonowania rodzimej energetyki węglowej, a zostało to dokonane przy okazji transformacji sektora wydobycia. Dotychczasowy dialog jest pozorowany a jego forma jest nieakceptowalna! (…). Niedopuszczalna jest eliminacja środowiska energetyków, tam gdzie winna być wykorzystana możliwość konsultacji w ramach prawdziwego i rzetelnego dialogu" - czytamy w liście.

I wreszcie ostatnie, najmocniejsze zdanie: "Nie zgadzamy się aby funkcjonował dialog w formie dotychczasowej - aby sektor wydobywczy rozmawiał i decydował o przyszłości branży energetycznej!"

Zobacz także: Minister funduszy: Polska na odejście od węgla i ropy będzie musiała wydać bilion złotych

Za dużo kultury?

Dlaczego akurat Tauron? Spółka, choć wydobywa ponad 3 mln ton węgla rocznie, a w trzech kopalniach pracuje 4 tys. ludzi, została kompletnie pominięta w układzie rządu z górniczymi związkami.

Sytuacja Tauronu jest też specyficzna, bo ponad 70 proc. zysku operacyjnego spółki (EBITDA) wypracowują pracownicy dystrybucji czyli sieciowcy. - W firmie narasta frustracja, nastroje są złe - mówi w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl Piotr Serafin, szef Komitetu Protestacyjnego w Tauronie, też sieciowiec. - Przeciwstawiamy się temu, żeby górnicy decydowali o energetyce.

Kopalnie Tauronu są nierentowne, spółka wpompowała w nie grubo ponad miliard zł i tajemnicą poliszynela był fakt, że zarząd snuł różne koncepcje pozbycia się ich. Ostatecznie jednak zabrakło determinacji. W rozmowach z rządem uczestniczyli dwaj związkowcy ze spółki - górnik i energetyk, ten ostatni był zresztą tylko na jednym spotkaniu, potem już nie był zapraszany. Dlaczego związkowcy z energetycznego Taurona nie próbowali jednak "na bezczela" wprosić się na kolejne rundy negocjacji?

Dlaczego sieciowcy tracą cierpliwość? Dlaczego energetycy nie strajkują? Czy elektromonter zarabia mniej niż górnik? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Artykuł pochodzi z serwisu WysokieNapiecie.pl.