Nie liczba zakażeń. Są dwa inne najważniejsze wskaźniki mówiące o rozwoju pandemii [WYKRES DNIA]

Środa przyniosła kolejny rekordowy przyrost liczby osób zakażonych koronawirusem w Polsce - 3003. Jednak to nie ten wskaźnik jest najważniejszy w ocenie rozwoju epidemii, a liczba zajętych łóżek i respiratorów. Z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej granic możliwości systemu polskiej opieki zdrowotnej.

- Najważniejszym wskaźnikiem mówiącym o rozwoju pandemii jest liczba zajętych łóżek, czyli hospitalizacji i liczba osób korzystających z respiratora - to słowa nie byle kogo, bo samego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Gdy je wypowiadał dwa tygodnie temu, mieliśmy już do czynienia ze znaczącym wzrostem liczby zakażeń, ale liczba osób wymagających hospitalizacji i wsparcia respiratora była stabilna. 

Zajęte respiratory i łóżka - wielkie wzrosty

Niestety, epidemia koronawirusa ma to do siebie, że statystyki zajętych łóżek i respiratorów (a także, niestety, śmierci) reagują na wzrost liczby zakażeń z kilkudniowym opóźnieniem. Dziś w szpitalach są 4 tys. osób z COVID-19, czyli dwukrotnie więcej niż dwa tygodnie temu. Osób w ciężkim stanie, wymagających podpięcia do respiratora, jest 283 - o 200 proc. więcej niż dwa tygodnie temu. Niestety, dwa ostatnie dni przyniosły też dramatyczne rekordy osób zmarłych - kolejno 58 i 75.

Dodatkowo, skoro cały czas liczba zakażeń idzie mocno w górę, także i obłożenie łóżek szpitalnych i wykorzystanie respiratorów będzie z pewnością, niestety, szybko rosnąć.

Z ostatnich przekazów z Ministerstwa Zdrowia wynika, że dla osób z COVID-19 "zarezerwowanych" jest w całej Polsce ponad 830 respiratorów i ok. 9,5 tys. łóżek szpitalnych. Możliwości systemu opieki zdrowotnej są łącznie wielokrotnie wyższe (respiratorów mamy ok. 11 tys.), ale oczywiście sprzętu musi wystarczyć także dla osób z innymi przypadłościami niż zakażenie koronawirusem.

Teoretycznie więc do granicy wytrzymałości systemu szpitalnego w Polsce powinno być daleko - wykorzystanie respiratorów przeznaczonych dla chorych z COVID-19 to ok. 34 proc., łóżek szpitalnych ok. 42 proc. Tyle, że jeśli w ciągu dwóch tygodni podwajamy liczbę osób hospitalizowanych i potrajamy liczbę osób wymagających pomocy respiratora, to do tej granicy zbliżamy się z niebezpieczną prędkością. Przy obecnym tempie przyrostu tych liczb, koniec października czy początek listopada to czas, kiedy sytuacja może być bardzo dramatyczna.

embed

Co więcej, ta granica jest bardzo płynna. Jak wspomnieliśmy - można ją jeszcze podnosić (w części województw już od jakiegoś czasu podnoszona jest liczba łóżek w szpitalach) ale w którymś momencie napotka się sufit, którego nie będzie już można przebić bez szkody dla innych chorych.

Z drugiej strony - jeśli zabraknie pielęgniarek na oddziałach czy wykwalifikowanej kadry medycznej, która potrafi podłączyć pacjenta do respiratora, zapasy maszyn mogą okazać się bezużyteczne.

Respiratory i łóżka w województwach

Poza tym, w części regionów sytuacja z łóżkami i respiratorami jest bardziej napięta, niż wynika z łącznych, ogólnopolskich statystyk. Przykładowo, Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki informuje, że z zajętych jest 21 z 25 respiratorów dla pacjentów z COVID-19. Pomorski UW - że z 20 stanowisk wolnych jest tylko 5. Wielkopolski Urząd Wojewódzki co prawda informuje, że wolnych respiratorów ma jeszcze bardzo dużo, ale za to z łącznych 652 łóżek dla osób z COVID-19 zajętych jest już ponad trzy czwarte (507).

W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie już brakuje miejsc dla chorych, podobnie jak w niektórych placówkach m.in. w województwie kujawsko-pomorskim. Z wyliczeń wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła wynika z kolei, że w regionie jest 1019 łóżek dla pacjentów z COVID-19, z czego zajętych jest 471, zaś z dedykowanych zakażonym pacjentom 76 stanowisk respiratorowych, zajętych jest 46. Tyle, że mniej optymistyczny przekaz płynie ze stołecznego ratusza. Rzeczniczka prasowa urzędu Karolina Gałecka pisze, że władze Warszawy otrzymują coraz więcej sygnałów, iż z powodu braku wolnych łóżek w szpitalach pacjenci z COVID-19 w Warszawie są przewożeni do placówek w innych miastach.

Zobacz wideo Sośnierz: Państwo powinno jednoznacznie i prawdziwie informować o pandemii