Złoty w dół, czerwono na giełdach."Inwestorzy nie dowierzali do końca, że lockdowny mogą wrócić"

Polska waluta znów zalicza przecenę, i to wyraźną. Złoty osłabia się w stosunku do innych walut, a główny powód jest wciąż ten sam: pandemia koronawirusa, która coraz bardziej straszy w Europie, i w samej Polsce. Dzieje się to, w co do niedawna inwestorzy niedowierzali: wracają - częściowe - lockdowny. Czerwień widać też na rynkach akcji. Strach przed zamknięciem gospodarki nie jest jeszcze w całości w cenach - podejrzewa dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Złoty osłabia się do euro od kilku dni, a czwartkowy ruch był bardzo wyraźny - od poranka 13 października to już około 10 groszy. W czwartek wczesnym popołudniem kurs EUR/PLN przebijał poziom 4,55. 

Złoty słabnie. Kurs euro wobec złotego, 15 października 2020Złoty słabnie. Kurs euro wobec złotego, 15 października 2020 źródło: stooq.pl

Kursy walut. Złoty wyraźnie słabszy

Euro umacnia się tym samym do polskiej waluty o około 1 proc. Nawet silniejszy ruch, o 1,3 proc., widać na dolarze - kurs zbliża się do 3,90 zł, także frank szwajcarski drożeje w podobnym tempie i przebił poziom 4,25 zł. 

Złoty słabnie. Kurs dolara wobec złotego, 15 października 2020Złoty słabnie. Kurs dolara wobec złotego, 15 października 2020 źródło: stooq.pl

Złoty słabnie. Kurs franka wobec złotego, 15 października 2020Złoty słabnie. Kurs franka wobec złotego, 15 października 2020 źródło: stooq.pl

Powód? To oczywiście pandemia, która znów zaczęła straszyć inwestorów, i nie chodzi tylko o sytuację w naszym kraju, ale na całym kontynencie, choć oczywiście to, co dzieje się w Polsce, nie pomaga.

- Czynnikiem przewodnim jest sytuacja w Europie, wynikająca z tego, że inwestorzy nie dowierzali do końca, że lockdowny mogą wrócić. A one jednak wracają w wielu europejskich krajach, choć wprawdzie nie w takiej formie jak wiosną - wyjaśnia dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. 

I teraz pytanie: czy kursy walut odzwierciedlają już cały strach inwestorów? Bo pandemia w wielu krajach przyspiesza i niekoniecznie widać szczyt drugiej fali. Co oznaczałoby dla złotego ewentualne dalsze pogorszenie sytuacji epidemicznej i wprowadzenie bardzo surowych restrykcji, które mocniej uderzyłyby w gospodarkę?

Czytaj też: Powrót do ostrzejszych restrykcji jest przesądzony. "Trzeba szykować się na słaby start w 2021 rok"

- Punkt oporu na euro, który jest na poziomie 4,60 złotego, bronił się już dwa razy. Jeśli obostrzenia skończą na regionalnych lockdownach, to zakres kursu na tej parze walutowej powinien się utrzymać w przedziale 4,40 - 4,60. Gdyby jednak miał być wprowadzony poważniejsze zamknięcie, z ograniczeniami wychodzenia z domów i wstrzymaniem pracy, to poziom 4,60 przełamiemy z hukiem - mówi ekspert.

Do przebicia 5 zł za euro jest oczywiście jeszcze bardzo daleko i by tak się stało, musiałaby się wydarzyć prawdziwa rynkowa katastrofa, niemniej ryzyko dalszego osłabienia złotego w przypadku pełnego lockdownu jest. Jak to działa? -Trzeba pamiętać o tym, że reakcje na naszym rynku są takie, jakie są, bo polegamy na zagranicznym kapitale, który jeśli chce, to wchodzi na nasz rynek bez względu na cenę - przykładem z ostatnich dni jest Allegro - a jeśli wychodzi, to też nie patrzy na cenę - tłumaczy Przemysław Kwiecień. 

Nie tylko złoty. Czerwono na giełdach

Obawy inwestorów widać nie tylko na rynku walut. Także rynek akcji jest w czwartek pod presją. Po spadkowej środowej sesji na Wall Street, w Europie widać morze czerwieni, niemiecki DAX tracił blisko 3 proc., po południu przecena wciąż była wyraźna, ponad 2,5-procentowa. 

Obawy przed lockdownem i spadki na rynkach akcji w Europie, 15 października 2020Obawy przed lockdownem i spadki na rynkach akcji w Europie, 15 października 2020 źródło: investing.com

W Warszawie mocno tracą niemal wszystkie duże spółki - wyjątkiem jest tu niedawny debiutant, Allegro, a w WIG20 Dino. Dziś mamy przecenę, ale poprzedzone silnymi wzrostami. Także rynki akcji przez długi czas ignorowały zagrożenie drugą falą i powrotem do lockdownów. 

- Nie mam pełnego przekonania, że nie pojawią się tutaj większe spadki - mówi dr Kwiecień. - Proszę zauważyć, że DAX jest ponad 50 proc. powyżej marcowych dołków i jednocześnie mniej niż 10 proc. od historycznych szczytów. To pokazuje, że punkt cały czas jest raczej po stronie optymizmu - jeśli chodzi o rynkowe wyceny oczywiście. Nie ma dużego strachu. Jednocześnie w tym roku w akcje zainwestowało bardzo dużo inwestorów indywidualnych, na całym świecie, i oni w którymś momencie przejdą "test pierwszoklasisty". Jeśli masowo spanikują, to wtedy na giełdach może być bardzo różnie.

Zobacz wideo Druga fala zakażeń a kolejny lockdown. „Zamknięcie szkół i przejście na pracę zdalną to scenariusz coraz bardziej prawdopodobny”