Zaskakujący wzrost płac we wrześniu, zatrudnienie też lepiej. Ale to mógł być ostatni taki miesiąc

GUS podał dane dotyczące tego, jak wyglądało zatrudnienie i wynagrodzenie w firmach we wrześniu 2020 r. Dane są mieszane - z jednej strony wynagrodzenia wzrosły zaskakująco mocniej niż się spodziewano, z drugiej zatrudnienie spadło nieco bardziej. To jednak i tak spojrzenie w przeszłość. Ważniejsze jest to, co nas czeka, bo od września sytuacja pandemiczna mocno się zmieniła. I tutaj eksperci nie mają bardzo dobrych wiadomości: będzie więcej bezrobotnych.

Zgodnie z najnowszymi danymi Głównego Urzędu Statystycznego, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło we wrześniu o 5,6 proc. i wyniosło 5 371,56 zł (brutto). Te dane to niespodzianka, bo ekonomiści zakładali wzrost w okolicach 4,5 proc. To też najszybszy wzrost od marca oraz niewiele już niższy od tych sprzed pandemii. 

GUS: Płace wzrosły zaskakująco mocno

GUS podaje, że narastająco od początku roku (czyli w ciągu dziewięciu miesięcy), wynagrodzenie wzrosło w prawie wszystkich sektorach, ogółem o 4,5 proc. (poza działem "rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo", gdzie zmniejszyło się o 4,2 proc.). Urząd wyjaśnia w komunikacie, że przyspieszenie wzrostu płac w ubiegłym miesiącu to efekt m.in. wypłat premii, nagród kwartalnych, rocznych i jubileuszowych oraz odpraw emerytalnych. Więcej dowiemy się ze szczegółowych danych o płacach w poszczególnych działach gospodarki (te poznamy w piątek, z biuletynu dotyczącego sytuacji społeczno-gospodarczej we wrześniu). 

mBank zauważa, że mógł tu zaistnieć też tzw. efekt niskiej bazy, co wskazywałoby na raczej jednorazowy wyskok. W październiku tego efektu możemy już więc nie zobaczyć. Dodatkowo, wprowadzone niedawno restrykcje związane z walką z koronawirusem także mogą wpłynąć na spowolnienie wzrostu płac (tak, jak to było wiosną). Jest jeszcze jeden wątek - płace we wrześniu mogły silniej się zwiększyć, bo firmy wracały do zatrudnienia na pełnych etatach po pandemicznych zwolnieniach i cięciach. 

Zatrudnienie nieco słabiej od prognoz

To zatrudnienie w ujęciu rocznym nadal spadło - o 1,2 proc., i to minimalnie mocniej od oczekiwań (ich średnia wynosiła 1,1 proc.). "We wrześniu 2020 r. w sektorze przedsiębiorstw zaobserwowano dalsze przywracanie wymiarów etatów pracowników sprzed pandemii, a także przyjęcia w jednostkach" - napisał GUS w komunikacie. To sprawiło, że przeciętne zatrudnienie wzrosło o 0,3 proc. miesiąc do miesiąca (czyli o 17,4 tys. osób) - w tym ujęciu widać spowolnienie, bo w sierpniu wzrost wyniósł 0,7 proc. mdm. W ujęciu rocznym zaś, czyli w porównaniu z wrześniem 2019 roku, zatrudnienie spadło o 1,2 proc., ale ten spadek był już mniejszy niż miesiąc wcześniej, kiedy wyniósł 1,5 proc. rok do roku. 

>>>Czytaj też: Polska wśród krajów o najwyższym poziomie lęku wywołanego pandemią. Niemcy po drugiej stronie skali

Co dalej z rynkiem pracy? Koronawirus może namieszać

Dane oznaczają, że firmy zatrudniają, choć już wyraźnie wolniej niż latem. "To ostatni miesiąc, kiedy obserwujemy pozytywne efekty związane z przywracaniem zatrudnionych do pracy na pełen etat" - zauważa ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Jakub Rybacki. Instytut spodziewa się, że w obecnym kwartale liczba bezrobotnych wzrośnie. "Słabe wyniki i wzrost zadłużenia firm HoReCa (hotele i gastronomia), branży eventowej czy reklamowej oznaczają konieczność restrukturyzacji zatrudnienia. Sytuacje tych podmiotów skomplikuje druga fala epidemii w Polsce" - pisze w komentarzu. 

Podobny scenariusz przewidują jak na razie także inni ekonomiści. mBank podejrzewa, że we wspomnianym sektorze HoReCa czy branży fitness firmy przynajmniej zmniejszą wymiary etatów. "Zwiększenie liczby osób na kwarantannie przerzedzi szeregi osób zdolnych do pracy w firmach, których restrykcje nie dotyczą. Zwiększone zachorowania będą skutkowały też zmianą nastrojów konsumentów i firm. Firmy będą szukały dalszych cięć kosztów w obliczu niepewnej sytuacji gospodarczej, co może skutkować redukcją miejsc pracy" - dodają eksperci, choć zaznaczają, że zatrudnienie nie powinno spaść tak mocno, jak w wyniku wiosennego lockdownu. 

Zobacz wideo Czy druga fala kryzysu uderzy w rynek pracy?

Także PKO BP uważa, że druga fala koronawirusa może negatywnie odbić się na rynku pracy. "Spodziewamy się zaburzeń sektorowych w objętych obostrzeniami branżach związanych z kulturą i rekreacją. Reakcja zatrudnienia i płac będzie tu w dużej mierze zależała od przygotowywanego obecnie wsparcia dla najbardziej dotkniętych segmentów gospodarki" - piszą w komentarzu do danych GUS. 

Podsumowując: poniedziałkowe dane GUS z rynku pracy są niezłe, ale teraz kluczowe będą najbliższe tygodnie. Zarówno w kontekście zachowań społecznych i przyrostu zakażeń, jak i działań rządu ukierunkowanych na pomoc dla poszkodowanych biznesów. Zapowiedział to już otwarcie rzecznik rządu Piotr Muller - szczegóły w tej sprawie mamy poznać w tym tygodniu. 

>>>Polecamy też:  ty zostaniesz foliarzem. "Teoria QAnon i inne bzdury to może być przyszłość demokracji"

Więcej o: