Na debacie w USA będzie "przycisk wyciszania". Donald Trump przyjdzie, choć sugerował bojkot

Ma być mniej przerywania i przekrzykiwania - przynajmniej w założeniach. Kolejna, ostatnia już debata prezydencka w USA, odbędzie się według nowych zasad. Mikrofony obu kandydatów nie będą cały czas włączone. Donald Trump jest bardzo niezadowolony z tego rozwiązania.

Pierwsza debata wyborcza kandydatów na prezydenta Stanów Zjednoczonych była pokazem przerywania i inwektyw, a "chaos" to najdelikatniejszy opis, jaki wobec niej stosowali komentatorzy. Oburzenie na jakoś dyskusji było na tyle duże, że od razu pojawiły się głosy, że przed kolejną debatą należy zmienić zasady i umożliwić wyciszanie kandydata w czasie, w którym mówi jego oponent. Chodziło o to, by uniknąć takich sytuacji:

Zobacz wideo W debacie Biden-Trump najlepiej wypadł... prowadzący

Druga debata jednak się nie odbyła, tydzień wcześniej okazało się, że Donald Trump jest zakażony koronawirusem. To jednak nie przeszkodziło kandydatom w starciu na odległość - zorganizowali wywiady i spotkania z wyborcami transmitowane w tym samym czasie (choć z różnych lokalizacji). Kolejne i ostatnie starcie Trumpa i Bidena ma odbyć się w czwartek (w Polsce będzie to środek nocy z czwartku na piątek). Na kilka dni przed nim zdecydowano zmianie reguł. 

USA. Zmiana reguł przed debatą Donald Trump - Joe Biden. Będzie "przycisk wyciszenia"

W Stanach Zjednoczonych organizacją debat wyborczych zajmuje się specjalna komisja, ale w ustalaniu zasad biorą też udział zespoły zarządzające kampaniami kandydatów. Komisja ds. Debat Prezydenckich (Commission on Presidential Debates) to organizacja non-profit powołana pod koniec lat 80. ubiegłego wieku, której patronują obie główne amerykańskie partie polityczne - Demokraci i Republikanie. Po tym, jak po pierwszej tegorocznej debacie zapowiedziała, że będzie chciała wprowadzić zmiany, Trump zasugerował, że w takiej sytuacji nie weźmie udziału w dyskusji. 

"Dlaczego miałbym pozwolić Komisji ds. Debat na zmianę zasad na drugą i trzecią debatę, jeśli bez problemu wygrałem ostatnim razem?" - napisał na Twitterze.

Co to za zmiany? Debata co do zasady podzielona jest na sześć tematów, na które przewidziano po 15 minut. Na początku każdego z tych segmentów, kandydaci mają po dwie minuty, by przedstawić swoje zdanie. W czasie tych dwóch minut mikrofon tego, który aktualnie nie przemawia, będzie wyciszany. Potem, na dalszą część segmentu dźwięk znów zostanie włączony, by umożliwić politykom wymianę zdań.

Ekipa Donalda Trumpa zgodziła się na nowe zasady, choć nie jest nimi zachwycona. - Prezydent Trump jest zdecydowany by wziąć udział w debacie z Joe Bidenem, niezależnie od wprowadzonych w ostatniej chwili przez stronniczą komisję zmian, w ostatniej próbie zapewnienia przewagi jej ulubionemu kandydatowi - powiedział Bill Stepien, szef kampanii wyborczej urzędującego prezydenta. Jego sztabowi już wcześniej nie podobało się odwołanie drugiej debaty, uzasadnione względami bezpieczeństwa. 

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych za dwa tygodnie

Sam Trump także potwierdził, że na debatę się wybiera. - Wezmę udział, ale to bardzo niesprawiedliwe, że zmienili tematy i bardzo niesprawiedliwe, że znowu mamy prowadzącego, który jest całkowicie stronniczy - powiedział reporterom po wiecu w Arizonie. 

Debatę, która odbędzie się w Nashville w stanie Tennessee, będzie moderować Kristen Welker, korespondentka NBC News w Białym Domu. Zagadnienia do debaty, które wcześniej wybrała, to: walka z epidemią koronawirusa, amerykańskie rodziny, kwestie rasowe, zmiana klimatu, bezpieczeństwo narodowe i przywództwo. Ekipie Trumpa te tematy się nie spodobały, ich zdaniem powinny się tam szerzej pojawić wątki polityki międzynarodowej. 

Debata odbędzie się o 21:00 czasu lokalnego, czyli o 3 w nocy z czwartku na piątek w czasu polskiego. Wybory prezydenckie 3 listopada, choć można głosować wcześniej - i zrobiło to już ponad 30 milionów Amerykanów. To ponad jedna piąta liczby wszystkich głosów oddanych w wyborach prezydenckich z 2016 roku.

Średnia sondaży wyliczana przez RealClearPolitics daje na teraz przewagę Bidenowi na poziomie 8,9 proc. Zgodnie z modelem badawczym YouGove, w głosowaniu powszechnym Joe Biden może aktualnie liczyć na 53,2 proc. głosów, a Donald Trump na 44,7 proc. Istotniejsze są głosy elektorskie, i w tym przypadku przewaga wynosi 356 do 182 dla Bidena.