Odsetek pozytywnych wyników: ważny wskaźnik. Co pokazuje? Że epidemia jest już poza naszą kontrolą

Michał Rogalski
Dziś podano informację o 20156 nowych potwierdzonych przypadkach koronawirusa w Polsce. Oznacza to, że wprowadzone dwa tygodnie temu obostrzenia nie przyniosły skutku i epidemia dalej rozwija się w tempie wykładniczym.

Gazeta.pl wspiera grupę pasjonatów, którzy gromadzą i analizują dane na temat epidemii COVID-19. "Nasze wspólne działania mają charakter obywatelski, jako forma sprzeciwu wobec obecnego chaosu informacyjnego. Działając wspólnie możemy stworzyć jak najbardziej rzetelne źródło informacji". Jako naszą misję uznajemy, by przyłączyć się do apelu. W odpowiedzi na brak pełnego źródła informacji o COVID-19 na stronach Ministerstwa Zdrowia, udostępniamy jedyny powszechnie dostępny zbiór danych o epidemii w Polsce.

***

Epidemia ma to do siebie, że każdy chory zakaża określoną liczbę kolejnych osób. Opisuje to współczynnik reprodukcji R. Gdy wskaźnik ten jest poniżej 1, epidemia się cofa i chorych jest coraz mniej, a gdy powyżej 1 - epidemia będzie się dalej rozwijać. Z wyliczeń wynika, że wskaźnik R dla Polski wynosi obecnie ok. 1,5. 

Rozwój wykładniczy doskonale widać, gdy spojrzymy na sumę potwierdzonych przypadków, których aktualnie mamy 319 tys. Pierwsze 100 tys. mieliśmy w 216 dni, drugie w 17 dni, a trzecie w tylko osiem dni. Biorąc pod uwagę aktualne przyrosty, możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że czwarte 100 tys. osiągniemy w cztery dni.

Koronawirus w PolsceMinisterstwo Zdrowia: 20 156 zakażeń koronawirusem

Absurdalnie wysoki odsetek pozytywnych testów

Żeby porównywać dzienne dane dotyczące zakażeń, trzeba pokazywać dane w odniesieniu do liczby testów - jako udział wyników pozytywnych. To pokaże nam, że środa 28 października była tak naprawdę gorsza niż czwartek mimo większej bezwzględnej liczby przypadków. W środę odnotowano 31,1 proc. wyników pozytywnych, w czwartek 29,7 proc. Różnica niewielka, ale warto na nią zwrócić uwagę, bo liczba potwierdzonych przypadków jest bezpośrednio zależna od liczby przeprowadzonych testów.

Niemniej, odsetek pozytywnych testów osiągnął absurdalnie wysokie wartości, w ostatnich dniach średnio 25 proc. Pokazuje on przede wszystkim, że wykonujemy za mało testów i epidemia jest już poza naszą kontrolą. WHO przyjmuje, że epidemię kontroluje się, gdy odsetek pozytywnych testów wynosi do 5 proc.

embed

W niektórych regionach Polski jest jeszcze gorzej. W województwie podkarpackim odsetek pozytywnych testów wynosi już ponad 90 proc., w opolskim 70 proc., a w małopolskim 40 proc. Osoby aktualnie badane nie są próbką reprezentatywną dla całej populacji - mimo tego tak wysokie wskaźniki świadczą jedynie o kompletnej utracie kontroli nad sytuacją.

Najwięcej osób zmarłych od początku epidemii

W czwartek Ministerstwo Zdrowia podało też informację o 301 nowych osobach zmarłych z powodu COVID-19. Z danych wynika, że u 3-4 proc. osób z wykrytym zakażeniem w Polsce, choroba kończy się śmiercią. Odpowiada to danym sprzed dwóch tygodni, gdzie notowano dziennie ok. 7-8 tys. nowych przypadków. Paraliż służby zdrowia, który wisi na włosku, może dodatkowo zwiększyć ten udział. Może to oznaczać, że za około dwa tygodnie umierać będzie ponad tysiąc osób dziennie. Warto zaznaczyć, że w Polsce przed epidemią umierało średnio dziennie ok. 1100 osób. 

embed

Już w samym październiku z powodu COVID-19 zmarło więcej osób (2637) niż łącznie we wcześniejszych miesiącach od początku epidemii (2512).

Jednak epidemia i wiążący się z nią paraliż służby zdrowia to nie tylko zgony podawane w raportach Ministerstwa Zdrowia. Nie zniknęły inne choroby czy wypadki, a wiele osób może nie doczekać się pomocy medycznej. Dane GUS o ogólnej liczbie śmierci ukażą się dopiero za dwa miesiące i mogą one być dla nas przerażające. Już teraz - z cząstkowych danych z rejestru stanu cywilnego - widać prawie 50-procentowy skok liczby zgonów rok do roku.

Bardzo szybko rośnie też liczba osób hospitalizowanych (średnio 650 dziennie) i zajętych respiratorów (średnio 60 dziennie). Coraz szybciej zbliżamy się do granicy wydolności systemu. Kolejne łóżka dla pacjentów nie są problemem, ale personel medyczny do ich "obsługi" - już tak. Miejsca nie skończą się jednak w całym kraju jednocześnie, tylko po kolei w poszczególnych regionach. W niektórych to już się dzieje i te miejsca należy szczególnie obserwować. 

embed
embed

Zaskakujące dane z Lubelszczyzny

Warto też zwrócić uwagę na ciekawą sytuację w województwie lubelskim. Liczba nowych potwierdzonych przypadków z ostatnich pięciu dni prezentuje się kolejno: 700, 750, 400, 700 i w czwartek 1700 przypadków. Prawdopodobieństwo takiej sytuacji w rzeczywistości to 0,00000032 proc.

Wygląda to tak, jakby na Lubelszczyźnie liczba zakażeń była zaokrąglana. Być może po prostu województwo nie wie już ile tak naprawdę ma przypadków, i są one podawane w przybliżeniu.

*** 

Michał Rogalski - analiza danych to jego pasja. Od początku pandemii prowadzi największą publicznie dostępną bazę danych o epidemii. Z jego pracy korzystają nie tylko tysiące obywateli dziennie, ale też dziennikarze, zespoły badawcze, czy uniwersytety. Zawodowo zajmuje się grafiką komputerową i marketingiem politycznym. Profil Michała Rogalskiego na Twitterze

Zobacz wideo Jak koronawirus wpłynie na gospodarkę Polski? Marcin Petrykowski z S&P o perspektywach w dobie pandemii i nie tylko [OKO NA ŚWIAT]