Podwyżki cen prądu mogą być nieuniknione. W życie wejdzie nowa opłata. Nawet 150 zł

Polacy w przyszłym roku mogą zapłacić więcej za prąd. Od stycznia w życie wchodzi bowiem nowa opłata. Wciąż nie wiadomo też, co z rekompensatami za podwyżki w roku bieżącym. Ceny poszły bowiem w górę o 12 proc. Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, obiecywał ich wyrównanie.

Od stycznia przyszłego roku Polacy muszą liczyć się z tym, że wzrosną ceny prądu. Teoretycznie mogą one być wyższe nawet o 100-150 zł rocznie. W życie wchodzi bowiem nowa opłata mocowa, która może zwiększyć rachunek za energię o 8-10 proc.

Węgiel (zdjęcie ilustracyjne)Rząd i górnicy myślą jak spalić więcej węgla. Ceny prądu wzrosną

45 zł za każdą megawatogodzinę

Wysokość opłaty jest wprost uzależniona od ilości zużywanego prądu i wynosi 45 zł za każdą megawatogodzinę (mWh). A przeciętne polskie gospodarstwo domowe potrzebuje od 1400 - przypadku gospodarstw jednoosobowych, do nawet 5500 kilowatogodzin (kWh) - w przypadku gospodarstw czteroosobowych.

Czym jest opłata mocowa?

Pieniądze z opłaty mocowej mają zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej. Chodzi przede wszystkim o przeciwdziałanie blockoutom, czyli momentom niewydajności sieci energetycznej.

Wytwórcy i dystrybutorzy energii będą musieli stworzyć rezerwy energetyczne, co wymaga inwestycji w infrastrukturę.

O ile wzrosną rachunki za prąd w roku 2020?

Podwyżki cen prądu mogą mieć dwa źródła. Jednym jest opłata mocowa, której dostawcy energii nie mogą wziąć na siebie z uwagi na jej zbyt duży koszt.

Sprzedawcy prądu mogą też podnieść swoje ceny. Na to jednak zgodę musi wyrazić Urząd Regulacji Energetyki, który wciąż zatwierdza wszystkie taryfy dla konsumentów prywatnych. Proces składania wniosków do URE rozpocznie się w poniedziałek 16 listopada.

Nie wiadomo jeszcze, czy dostawcy prądu zażądają zatwierdzenia wyższych opłat. W zeszłym roku URE zgodził się bowiem na podniesienie cen o ok. 12 proc. W przyszłym roku zapotrzebowanie na energię może być jednak mniejsze - wpływ na to będzie miała najprawdopodobniej epidemia koronawirusa.

Albert Bourla prezes PfizeraPrezes Pfizera sprzedał 62 proc. swoich akcji, po informacji o szczepionce

Jacek Sasin obiecywał, że Polacy nie zapłacą więcej za prąd. Dziś mówi: To nie ja, to resort klimatu

Utrzymanie cen energii elektrycznej stało się jednym z kluczowych zagadnień dla rządu. Jacek Sasin, minister nadzorujący państwowe spółki, w tym te energetyczne, w grudniu 2019 roku zapewniał, że ceny prądu dla odbiorcy indywidualnego w ogóle nie wzrosną. Później, gdy okazało się, będą jednak wyższe o kilkanaście procent, zapewnił, że Polacy ich nie odczują, bo będą mogli wnioskować o rekompensaty.

Czytaj też: Przez koronawirusa spadły ceny prądu. Przedsiębiorcy ostrzegają jednak przed nadmiernym entuzjazmem

Później okazało się, że o wyrównanie za podwyżki cen prądu za rok 2020 będzie można starać się dopiero w roku 2021. Wciąż nie jest jednak jasne, na jakiej podstawie.

- Zgodnie ze swoją zapowiedzią mój resort przygotował stosowny projekt ustawy wprowadzający właśnie rekompensaty dla tych, którzy płacą więcej za prąd. Ten projekt został przejęty przez Ministerstwo Klimatu - wyjaśnił Jacek Sasin we wrześniu pytany o rekompensaty za podwyżki.

Zobacz wideo Prezes Lux Med o brakach w polskiej służbie zdrowia
Więcej o: