Przypadek czy odwrócenie trendu? Po raz pierwszy od 11 września mniej zakażeń niż tydzień wcześniej

Dane z czwartku 12 listopada o 22 683 nowych wykrytych zakażeniach koronawirusem oddaliły Polskę od granicy, za którą jest zapowiadana narodowa kwarantanna. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy spadła średnia siedmiodniowa liczba nowych potwierdzonych przypadków. Również po raz pierwszy od dwóch miesięcy liczba nowych zakażeń jest niższa niż w analogicznym dniu poprzedniego tygodnia.

W czwartek 12 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 22 683 nowych potwierdzonych przypadkach koronawirusa w Polsce. To oczywiście bardzo wysoka, niepokojąca liczba, ale jednocześnie - pewien powód do odetchnięcia.

Pierwszy raz od 11 września zdarzyło się, aby liczba nowych zakażeń było niższa niż w analogicznym dniu poprzedniego tygodnia. Tydzień temu, w czwartek 5 listopada, Ministerstwo Zdrowia poinformowało o ponad 27,1 tys. zakażeń. Jako że w danych o nowych przypadkach widać pewne prawidłowości (zwykle mniej pozytywnych wyników w komunikatach w niedziele i poniedziałki, najwięcej w czwartki, piątki i soboty), takie porównania mają sens. 

Również po raz pierwszy od 11 września spadła siedmiodniowa średnia liczba nowych potwierdzonych zakażeń. Po czwartkowych danych wynosi ona ok. 25 tys. dziennie. To oczywiście średnia dla tych wykrytych przypadków. Krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Andrzej Horban mówi, że mamy około pięciokrotnie więcej dziennych zakażeń. 

SzczepionkaKoronawirus. Rosja: Nasza szczepionka na COVID-19 jest skuteczna w 92 proc.

Dalej od narodowej kwarantanny

Czwartkowe dane są w pewien sposób pokrzepiające także dlatego, że nieco oddaliliśmy się od ustalonej przez rząd granicy, po przekroczeniu której miałaby zostać ogłoszona narodowa kwarantanna. Wynosi ona 27-29 tys. zakażeń dziennie średnio w ostatnich siedmiu dniach. Jak wspomnieliśmy, aktualnie ta liczba wynosi 25 tys. Jeszcze w środę 11 listopada było to 25,6 tys.

W przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców (taki wskaźnik również stosuje rząd), mamy po czwartkowych danych średnio 65,1 nowych zakażeń dziennie w ostatnich siedmiu dniach. Jeszcze w środę było to 66,8. Granicą dla narodowej kwarantanny jest poziom 70-75.

Oczywiście zupełnie oddzielną kwestią jest to, czym narodowa kwarantanna miałaby konkretnie być. Premier Mateusz Morawiecki mówił dość ogólnie m.in. o ograniczeniach w przemieszczaniu się i w działalności kolejnych biznesów. Wciąż jednak w gronie przedstawicieli rządu toczą się dysputy, jak głęboki miałby być ewentualny lockdown.

KoronawirusKoronawirus w Polsce. 275 zgonów z powodu COVID-19 w ciągu doby

Kluczowe najbliższe dni

Dane nie tylko z 12 listopada, ale także z 11 listopada, są wręcz zaskakująco dobre. W ostatnich kilkunastu dniach codziennie mieliśmy o ok. 6 tys. nowych zakażeń więcej niż analogicznego dnia poprzedniego tygodnia. I nagle - w środę 11 listopada poinformowano "tylko" o 529 nowych przypadkach więcej niż 4 listopada, a w czwartek 12 listopada o tym, że nowych zakażeń było aż o blisko 4,5 tys. mniej niż w czwartek 5 listopada.

Można było się spodziewać, że tempo przyrostu nowych przypadków będzie hamowało stopniowo. Dane z ostatnich dwóch dni wyglądają tymczasem, jakby ktoś nagle przycisnął klawisz "epidemia w odwrocie" i liczby błyskawicznie zaczęły spadać. 

embed

Kluczowe dla rozwoju epidemii w Polsce będą więc dane z kilku kolejnych dni. Jeśli rzeczywiście wskażą one stabilizację, czy nawet spadki dziennej liczby nowych zakażeń, będzie to powód do pewnej radości, że udało nam się przynajmniej zatrzymać wzrosty (choć niestety na bardzo wysokim poziomie) i w tym zakresie restrykcje oraz większa ostrożność w kontaktach społecznych przyniosły skutek.

W piątek i sobotę 6 i 7 listopada odnotowano w Polsce ok. 27-28 tys. nowych przypadków, a w niedzielę 8 listopada ok. 25,5 tys. Te liczby są punktem odniesienia dla danych z najbliższych dni.

Jest znak zapytania

Jest natomiast w danych z Ministerstwa Zdrowia o nowych zakażeniach jeden poważny znak zapytania, a mianowicie - znaczący spadek liczby przeprowadzanych testów. W ostatnich pięciu dniach to średnio ok. 54 tys. dziennie, podczas gdy we wcześniejszych dwóch tygodniach ich liczba oscylowała wokół ok. 64,5 tys. (a w piątek 6 listopada resort zdrowia poinformował o rekordowych 82 tys. przebadanych próbek w ciągu doby). 

Możliwości są dwie. Pierwsza - że rzeczywiście zlecanych i wykonywanych jest mniej testów. Jeśli wskutek tego wyłapuje się mniej osób zakażonych, to mamy poważny problem, a zwiastuny stabilizacji sytuacji epidemicznej w Polsce są przesadzone. W czwartek 12 listopada Ministerstwo Zdrowia poinformowało o wykonaniu ok. 57 tys. testów ostatniej doby - o 10 tys. mniej niż tydzień temu. Odsetek wyników pozytywnych w łącznej liczbie wykonanych testów oscyluje wciąż wokół 40 proc.

Z czwartkowej wypowiedzi rzecznika Ministerstwa Zdrowia, cytowanej przez IAR, wynika, że spadek liczby wykonywanych testów może wynikać z mniejszej liczby osób wykazujących objawy zakażenia.

Drugim wyjaśnieniem mogą być niedawne zmiany w systemie raportowania wykonanych testów. Z rozporządzenia rządowego, które weszło w życie 5 listopada, można wyciągnąć wniosek, że laboratoria nie muszą już informować o testach prywatnych, które dały ujemny wynik. To by oznaczało, że w rzeczywistości liczba wykonywanych testów jest wyższa, niż informuje Ministerstwo Zdrowia. Czy tak rzeczywiście się dzieje? Zapytaliśmy o to resort, na razie "pracuje nad odpowiedzią".

Zobacz wideo Prezes Lux Med o pomocy publicznej służbie zdrowia
Więcej o: