Świat czeka na oficjalne wyniki wyborów w USA, a bukmacherzy wstrzymują się z wypłatą milionów dolarów

Zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich w USA wydaje się niezagrożone, choć Donald Trump wciąż nie zaakceptował porażki. Tymczasem bukmacherzy wstrzymują się z wypłatą milionowych wygranych.

Joe Biden zwyciężył w wyborach prezydenckich w USA - ogłosiła w ubiegłą sobotę agencja AP. Informację tę potwierdziły amerykańskie stacje telewizyjne. Wygrana kandydata demokratów w stanie Pensylwania sprawiła, że zdobył on wymagane 270 głosów elektorskich.

Zobacz wideo Komorowski: Jeszcze parę lat temu Biden był wdzięczny Polsce

Do Bidena zaczęły spływać gratulacje z całego świata (choć uznania jego zwycięstwa odmówiła m.in. Rosja), ale szybko okazało się, że jego rywal nie zamierza składać broni. Donald Trump twierdzi, że wybory zostały sfałszowane, a w wielu stanach doszło do nieprawidłowości przy liczeniu głosów. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie tej tezy.

Niemniej jednak zespół jego prawników zasypuje sądy pozwami i liczy na to, że przynajmniej w kilku stanach uda się doprowadzić do ponownego przeliczenia głosów. Takie ponowne liczenie będzie miało miejsce  w Georgii. W tym wypadku wynika to jednak z przepisów - różnica w oddanych głosach pomiędzy obydwoma kandydatami była po prostu minimalna

Świat wstrzymuje oddech. Bukmacherzy również

Na ogłoszenie oficjalnych wyników wyborów w Stanach Zjednoczonych możemy poczekać więc jeszcze kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt dni. Warto przypomnieć, że w 2000 roku, gdy o fotel prezydenta walczyli Al Gore i George W. Bush, rezultat ogłoszono po 36 dniach od głosowania.

Na wyniki czekają też czekają też bukmacherzy oraz ich klienci. Z informacji agencji Bloomberg wynika, że w tym roku zakłady dotyczące wyniku wyborów w USA pobiły wszelkie rekordy. Dla przykładu, brytyjska firma Betfair przyjęła zakłady na łączną kwotę 600 mln dolarów - to ponad dwukrotnie więcej niż w 2016 roku.

Jeden z graczy miał obstawić kwotę 1,32 mln dolarów na wygraną Joe Bidena, by w przypadku jego zwycięstwa zgarnąć 2 mln dol. Z kolei pewien Brytyjczyk (korzystając z usług prywatnej firmy bukmacherskiej) miał postawić aż 5 mln dolarów na zwycięstwo Donalda Trumpa. Jak twierdzą eksperci cytowani przez serwis Dailywiare, to największy zakład polityczny w historii.

Lepiej wstrzymać się z wypłatą...

W Stanach Zjednoczonych obstawianie wydarzeń politycznych jest co do zasady nielegalne. Są jednak wyjątki. Zgodę na przyjmowanie takich zakładów otrzymała nowozelandzka platforma PredictIt. Zainteresowanie jej usługami również biło rekordy w wyborczy wtorek.

Teraz firma podkreśla, że nie zamierza zamykać zakładów do momentu, w którym poznamy oficjalne wyniki wyborów. "Gdy będziemy mieć wszystkie głosy elektorskie i poznamy zwycięzcę, wtedy zamkniemy zakłady" - tłumaczy firma, cytowana przez Bloomberga.

A historia pokazuje, że z wypłatą pieniędzy graczom rzeczywiście warto się wstrzymać. W 2016 roku irlandzka platforma bukmacherska PaddyPower wypłaciła pieniądze za wygraną Hillary Clinton jeszcze przed dniem wyborów. Kwota sięgnęła ponad 1 mln dolarów. A kandydatka Partii Demokratycznej ostatecznie wybory przegrała.