Trzynastki nie pomagają? Zadłużenie emerytów mocno w górę. To już 6 mld zł

Emeryci mogą liczyć na nowe świadczenia od rządu, a mimo to zadłużają się w coraz szybszym tempie. Ta grupa dłużników ma już do spłacenia blisko 6 mld zł - niemal dwa razy więcej niż przed pięcioma laty.

Emeryci coraz częściej popadają w długi. W ciągu pięciu minionych lat zobowiązania seniorów wzrosły niemal dwukrotnie i sięgają ok. 6 mld zł - wynika z analiz Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej KRD przedstawionych Polskiej Agencji Prasowej.

Osób w wieku starszym, które nie spłacają swoich zobowiązań, jest 322 tys. W ciągu pięciu lat oznacza to nieznaczny wzrost - o zaledwie 5 tys. osób. Skala zadłużenia jest jednak niemal dwukrotnie większa - w roku 2015 wynosiła 2,9 mld zł, dziś to 5,8 mld zł - wyliczają eksperci KRD. 

Wśród emerytów są dłużnicy-rekordziści - 81-latek z woj. śląskiego ma do oddania 8,4 mln zł. Średnio zadłużenie wynosi jednak 18 tys. zł. 

Kolejki przed sklepamiGodziny dla seniorów. Lidl wprowadza 30 proc. zniżki dla emerytów

Trzynastki i czternastki dla emerytów

Dane o wzroście zadłużenia emerytów mogą zaskakiwać w kontekście programów rządowych skierowanych do tej grupy. Od zeszłego roku emeryci i renciści otrzymują bowiem trzynastki - dodatkowe świadczenie w wysokości niemal 1000 zł. W roku 2021 planowana jest wypłata kolejnego dodatku - czternastki.

Tegoroczny koszt świadczeń wynosi ok. 12 mld zł. W przyszłym roku będzie to już 25 mld zł.

Wypłata świadczeń została potwierdzona przez rząd. - Będą trzynastki i czternastki dla seniorów w 2021 r. Pragnę uspokoić miliony seniorów w tej sprawie, niech się nie boją - zapowiedział Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej.

Kwota średniego zadłużenia jest 3,5-krotnie wyższa od przeciętnej płacy

KRD opublikował też dane o łącznym zadłużeniu Polaków. Wynosi ono 47,8 mld zł i, jak podkreślają analitycy Biura, stale rośnie.  Kwota średniego zadłużenia jest mniej więcej ponad 3,5-krotnie wyższa od przeciętnego wynagrodzenia w Polsce i wynosi 19 126 zł, wynika z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD).

"Statystyczny Polak potrzebuje na spłatę średniego długu trzy, cztery miesiące. W praktyce nie można zapomnieć o tym, że nikt nie jest w stanie całej swojej pensji przeznaczyć na pokrycie zadłużenia. Każdy z nas ma przecież na co dzień mnóstwo bieżących wydatków. Dlatego całkowita spłata zaległości trwa zwykle kilka lat" - wyjaśnia prezes KRD Adam Łącki. Szczególnie że często zadłużenie Polaków jest wyższe od średniego.

Najwięcej, bo prawie 4,6 wypłaty, na spłatę swoich zobowiązań musieliby poświęcić mieszkańcy Lubelszczyzny. W podobnej sytuacji są dłużnicy z województwa warmińsko-mazurskiego, którzy potrzebowaliby 4,5 swojej wypłaty wszystkie zaległości. Na trzecim miejscu lokuje się województwo świętokrzyskie - tam mieszkańcy musieliby przeznaczyć 4,3 wypłaty.

Premier Mateusz Morawiecki rozmawia z Angelą MerkelMorawiecki zawetuje unijny budżet, jeśli będzie zależny od praworządności

Pandemia dokłada nam problemów. Kolejne 100 mln długu

KRD zanalizował też wpływ epidemii koronawirusa na gospodarstwa domowe. W czasie pandemii zaległości za czynsz, prąd, wodę, gaz, wywóz śmieci, telewizję czy telefon osiągnęły ok. 1,56 mld zł. To o 100 mln zł więcej niż przed pandemią.

Tego typu problemy ze spłatą należności ma ok. 400 tys. osób. Co ciekawe dwie trzecie łącznego zadłużenia przypada na osoby niepłacące za telefon, telewizję i internet.

Czytaj też: Tylko w dwóch krajach UE umiera ostatnio więcej osób z COVID-19 niż w Polsce [WYKRES DNIA]

Zobacz wideo Morawiecki zapowiada ponad 20 mln szczepionek i wskazuje, do kogo one trafią. Mówi też o błędach rządu