Pielęgniarki rozważają masową rezygnację z uprawnień. Chcą ustawy o podwyżkach. Minister zdziwiony

Pielęgniarki chcą wchodzić w spory zbiorowe pracodawcami, a nawet masowo odchodzić z zawodu. Epidemia koronawirusa doprowadziła środowisko na skraj wytrzymałości. I zebrała wśród pielęgniarskich kadr śmiertelne żniwo.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych przygotowuje się do wszczęcia sporów zbiorowych. Efektem mogą być masowe odejścia z zawodu, a nawet strajk generalny. Przedstawiciele środowiska wyjaśniają, że system dotarł do ściany.

#Premier przedstawia projekt budzetuEkonomista: Polski deficyt największy. "150 mld zł na pomoc. A reszta?"

Pielęgniarki rozważają odejście z zawodu, by nie można ich było zmuszać do pracy ustawą

Od początku listopada zmarło bowiem w Polsce 13 pielęgniarek. Jak wyjaśnia "Rzeczpospolita" to dwa razy więcej niż przez wszystkie poprzednie miesiące epidemii koronawirusa łącznie.

- Pielęgniarki coraz częściej grożą rezygnacją z prawa wykonywania zawodu. A wtedy nikt żadną ustawą nie będzie mógł nas zmusić do pracy - ostrzega Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, cytowana przez dziennik.

Pielęgniarki nie ukrywają, że chcą publikacji ustawy uchwalonej przez Sejm, która daje pracownikom sektora medycznego podwyżki w wysokości 100 proc. Chodzi o dokument, który - choć podpisany przez prezydenta - wciąż leży w szufladzie Rządowego Centrum Legislacji. Łukasz Schreiber, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, twierdzi, że rząd nie ma w tej kwestii sobie nic do zarzucenia. Poprawki Senatu, które podwyżki wprowadziły, nazywa nieodpowiedzialnymi, a samo opóźnienie zrzuca na procedury przyjęte za czasów Donalda Tuska.

Zobacz wideo Prezes Bosch Polska: Dojście do neutralności emisji dwutlenku węgla to pierwszy krok

Wiceminister Zdrowia: Musimy przetrwać, a potem porozmawiamy o podwyżkach

Waldemar Kraska, wiceszef resortu zdrowia, jest "zdziwiony postawą pielęgniarek". - Musimy jeszcze te kilkanaście tygodni przetrwać. (...) Wtedy będziemy rozmawiali o ewentualnych podwyżkach, prawie pracy, także pań pielęgniarek - stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą.

Kraska stwierdził, że budżetu na podwyżki dla wszystkich pracowników służby medycznej nie stać. Ale decyzja PiS o usunięciu poprawki Senatu może mieć inne podłoże. Zdaniem Kaczyńskiego poprawka Senatu sprawiłaby, że osoba "która przez telefon udziela porad i nawet nie widuje się z chorymi" byłaby w takiej samej sytuacji jak ci, którzy "ryzykują walcząc z covidem bezpośrednio". - Mają być potraktowani tak samo? To jest nadużycie moralne - stwierdził szef Prawa i Sprawiedliwości.

Realizacja poprawki Senatu, która de facto podwaja wynagrodzenia również dla pielęgniarek, oznaczałaby zwiększenie wydatków o ok. 40 mld zł. Premier Morawiecki zapewniał jednak, że tarcza antykryzysowa uruchomiona przez polski rząd jest największą tego typu tarczą pomocową w Europie.

Czytaj też: Polska firma opracowała szybkie i tanie testy na koronawirusa. Wynik w 20 min, koszt 30 złotych

Jarosław KaczyńskiJarosław Kaczyński tłumaczy, dlaczego PiS odebrał dodatki medykom. "Udzielają porad przez telefon"