Załamanie koniunktury konsumenckiej. Dane GUS najsłabsze od wiosennego tąpnięcia

Wskaźnik ufności konsumenckiej mocno spadł w listopadzie i jest na poziomie -29,2 pkt. Druga fala pandemii koronawirusa przestraszyła Polaków, choć jak na razie nie tak mocno, jak wiosenny lockdown.

Główny Urząd Statystyczny regularnie publikuje raport dotyczący koniunktury konsumenckiej. Wylicza dwa wskaźniki ufności, bieżący, który jest oceną aktualnej sytuacji w kraju, oraz wyprzedzający. Oba powstają w efekcie badania ankietowego - ostatnie przeprowadzono w dniach 02-12 listopada, metodą 1127 wywiadów telefonicznych. Wskaźniki te mogą mieć wartości od -100 do +100. Odczyt na plusie oznacza, że konsumenci nastawieni optymistycznie przeważają nad tymi nastawionymi pesymistycznie. Odczyt ujemny zaś wskazuje na sytuację odwrotną. Badanie może być pewną wskazówką co do tego, czy i jak otoczenie zewnętrzne wpływa na decyzje konsumentów dotyczące na przykład zakupów, inwestycji czy oszczędzania. Listopad rysuje dość ponury obraz. 

Globalne zadłużenie wzrosło w tym roku już o 15 bilionów dolarów."Tsunami długu". Globalne zadłużenie wzrosło w 2020 o 15 bln dol.

Konsumenci pesymistyczni 

GUS podał, że bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej spadł w listopadzie o 9,2 punktu procentowego w porównaniu z październikiem i wynosi -29,2 pkt. Odczyt niższy niż przed miesiącem zaobserwowano w przypadku wszystkich składowych tego wskaźnika (są to: zmiana sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, zmiana ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju oraz możliwości obecnego dokonywania ważnych zakupów). W porównaniu z listopadem ubiegłego roku, wskaźnik spadł aż o 35,9 pkt proc. 

Podobne tąpnięcie widać też w przypadku wskaźnika wyprzedającego, który wynosi obecnie -30,1 pkt. Tutaj także spadły odczyty wszystkich składowych kategorii (zmiana sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, zmiana ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju, zmiana poziomu bezrobocia i oszczędzanie pieniędzy). 

Koronawirus w Polsce ciąży na nastrojach 

Spadki są głębokie, choć jeszcze nie tak bardzo jak w kwietniu, kiedy w Polskę uderzyła pierwsza fala pandemii, a rząd wprowadził lockdown. Wtedy wskaźniki wynosiły odpowiednio -36,4 pkt. i -47,7 pkt. 

GUS podkreśla, że sytuacja epidemiczna wpłynęła na odpowiedzi udzielane przez aż 90,7 proc. badanych. Nic dziwnego. Pod koniec października dzienne przyrosty nowych przypadków zakażeń i zgonów chorych wystrzeliły, rząd wprowadził ograniczenia wpływające na codzienne życie i działalność wielu biznesów, a do tego pojawiały się ostrzeżenia, że ponowny lockdown może być nieunikniony. Jak na razie scenariusz zamknięcia kraju się nie zrealizował, ale też trudno zachować optymizm, kiedy dziennie umiera już nawet ponad 600 osób zakażonych COVID-19. 

Koronawirus. Zdjęcie ilustracyjne.PZU widzi wzrost liczby zgonów w czasie pandemii. "Obserwujemy od 3-4 tygodni"

Mniej osób niż w kwietniu boi się utraty pracy, za to odsetek osób obawiających o własne zdrowie jest najwyższy od tamtego okresu. Jako "duże" zagrożenie to oceniło 44,2 proc. ankietowanych.

Według 56,0 proc. obecna sytuacja stanowi duże zagrożenie dla zdrowia populacji Polski jako całości, a aż 77,8 proc. ocenia, że koronawirus stanowi duże zagrożenie dla polskiej gospodarki, choć też jednocześnie dla tylko 28,2 proc. to zagrożenie jest duże w przypadku ich własnych finansów.

Zobacz wideo Prezes Bosch Polska: Dojście do neutralności emisji dwutlenku węgla to pierwszy krok