Polskie weto budżetu UE i prowizorium w 2021 r. to więcej pieniędzy dla Polski? To tak nie działa

Polska i Węgry grożą zawetowaniem unijnego budżetu na lata 2021-2027, jeśli nie dojdą z Brukselą i resztą wspólnoty do konsensusu w kwestii powiązania wypłat z regułami praworządności przy wydatkowaniu środków z Unii. Jeśli do końca roku nie będzie zgody wszystkich państw unijnych na Wieloletnie Ramy Finansowe 2021-2027, od początku 2021 r. Unia będzie działać na podstawie prowizorium budżetowego. Zdaniem części polskich europosłów - m.in. Patryka Jakiego czy Jacka Saryusz-Wolskiego - byłoby to korzystniejsze rozwiązanie dla Polski. Niestety, trudno zgodzić się z takim postawieniem sprawy.

Jeżeli Polska i Węgry zawetują budżet Unii Europejskiej, wejdzie w życie tzw. prowizorium, które zakłada, że budżet z 2020 roku zostanie przedłużony i przeniesiony na 2021 r. Zdaniem europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego, jest to rozwiązanie, które przyniesie Polsce korzyści, bo nowy budżet zakłada m.in. cięcia środków na politykę spójności i politykę rolną, z których korzystała Polska. 

Wtedy mielibyśmy 23 proc. więcej niż w nowym budżecie. Dlatego nam się nigdzie nie spieszy

- mówi Patryk Jaki. 

W podobnym tonie w ostatnich dniach wypowiadali się także minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro czy europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski. Ten ostatni wyliczał kilka dni temu, że w perspektywie 2014-2020 na samą politykę spójności do Polski popłynęły prawie 84 mld euro, a teraz zapisano ok. 64,4 mld euro, to jest to różnica ok. 20 mld euro, czyli ok. 23 proc.

Czy rzeczywiście będzie tak, jak mówią ci panowie? Nie do końca. Ale - od początku.

W budżecie mniej, ale jest Fundusz Odbudowy

Co jest prawdą? Rzeczywiście - w unijnym budżecie na lata 2021-2027 zapisano dla Polski mniej środków niż w perspektywie na lata 2014-2020. Dla Polski "założono" 96 mld euro dotacji.

Z drugiej strony - w pakiecie z budżetem na lata 2021-2027 jest też Fundusz Odbudowy, czyli nowy, antykryzysowy instrument Komisji Europejskiej. Z niego przewidziano dla Polski dodatkowych 27 mld euro, a to razem z poprzednimi 96 mld euro daje już ok. 123 mld euro, czyli więcej, niż trafiło do Polski w ostatnich siedmiu latach. Dodatkowych 32 mld euro dla Polski zapisano także w Funduszu Odbudowy w formie tanich, zwrotnych pożyczek.

.Rząd blokuje budżet UE. Zapisano w nim dla Polski ponad 150 mld euro

Jak działa prowizorium budżetowe?

Ale nie o same kwoty chodzi. Zresztą czymże są nawet najwyższe pieniądze, jeśli w zamian - stosując punkt widzenia przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy - Unia Europejska chce odebrać nam suwerenność?

Chodzi przede wszystkim o to, jak działa tzw. prowizorium budżetowe. A będzie ono podstawą finansową Unii Europejskiej, jeśli nie zapadnie zgoda na unijny budżet do końca 2020 r. i będzie obowiązywać do momentu, kiedy nie zostanie osiągnięte porozumienie co do Wieloletnich Ram Finansowych, a w konsekwencji budżetu rocznego UE na 2021 rok.

Prowizorium budżetowe nie działa - wbrew temu, co mogłyby sugerować słowa Jakiego, Ziobry czy Saryusz-Wolskiego - tak, że w 2021 r. sprawy budżetowe miałyby się tak samo jak wcześniej. 

Prowizorium - jak sama nazwa może wskazywać -  oznacza wyłącznie płatności awaryjne, najbardziej niezbędne. Zablokowane zostałyby wszelkie nowe inwestycje. Unia działałaby na zasadzie realizacji bieżących wydatków (m.in. administracyjnych, dopłat dla rolników, finansowania toczących się projektów), ale nie realizacji strategicznych celów na kolejne miesiące i lata.

Na każdy rozdział budżetu każdego miesiąca przekazywane byłoby nie więcej niż 1/12 odpowiednich wydatków z 2020. Teoretycznie mogłoby to oznaczać więcej środków dla Polski, niż w budżecie uchwalonym zgodnie z nową wieloletnią perspektywą finansową 2021-2027. Jednak w praktyce prowizoria budżetowe uniemożliwiają finansowanie nowych wydatków, co bardzo utrudnia wydatkowanie funduszy spójności i strukturalnych. Ostatni raz procedura ta stosowana była w 1988 r.

- tłumaczą ekonomiści ING Banku Śląskiego.

W ramach prowizorium budżetowego nie mogą być zaciągane żadne dodatkowe zobowiązania ponad te, które były już zaciągnięte w momencie wejścia prowizorium w życie. Po wprowadzeniu prowizorium, od 1 stycznia 2021 roku, będzie można jedynie dokończyć realizację działań finansowych w ramach WRF 2014-20

- tłumaczyła w rozmowie z Gazeta.pl dr hab. Justyna Łacny, ekspertka od prawa unijnego z Politechniki Warszawskiej.

Podczas obowiązywania prowizorium nie da się uruchomić żadnych nowych projektów, nie ma żadnych nowych funduszów, nie ma Funduszu Zdrowotnego, nie ma Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jedyne, co na pewno można będzie zrobić to zapłacić rolnikom dopłaty bezpośrednie. Ale na poziomie z poprzedniego roku i to znowu jedna dwunasta co miesiąc

- komentuje z kolei Jan Olbrycht, europoseł PO, cytowany przez PAP. W rozmowie z OKO.Press dodaje, że w przypadku prowizorium konieczne byłoby także przedłużenie rozporządzeniem, na podstawie których wydawane są w 2020 r. środki.

Jacek Saryusz-Wolski ma inne zdanie, przekonując, że "nigdzie w prawie unijnym nie jest zapisane, że nie można będzie w prowizorium realizować projektów, jak straszy opozycja". Ma tutaj odrobinę racji w tym sensie, że rzeczywiście dokładne zasady dla obowiązywania prowizorium nie są ściśle określone i Komisja Europejska będzie musiała je w pewnym zakresie dookreślić.

To nie jest proste skopiowanie budżetu z poprzedniego roku. Za kształt prowizorium będzie odpowiedzialna Komisja Europejska. Tak naprawdę trudno ocenić, jak będzie to wyglądało, bo ewentualne prowizorium byłoby precedensem w historii Unii Europejskiej

- mówi jeden z unijnych dyplomatów w rozmowie z PAP. Oznacza to, że konieczność stosowania tego narzędzia byłaby absolutną nowością i okres ten byłby prawdopodobnie naznaczony poważnym chaosem w UE. Chaosem, na którym wcale Polska nie zyska 23 proc. więcej środków.

Polska i Węgry nie zgodziły się na pakiet budżetowyWeto Polski i Węgier do budżetu UE, to gra w rosyjską ruletkę [WYWIAD]

Zobacz wideo Polskie weto w UE. „Suwerenność nie ma swojej ceny”