Sklep z kapeluszami pani Marii walczy o przetrwanie. Ratuje go wnuczka na Facebooku. "Jest dla niej całym światem"

Pani Maria Lipka prowadzi od lat pracownię modniarską. Z powodu pandemii koronawirusa niewielki sklep z kapeluszami chylił się ku upadkowi. Uratować go może akcja wnuczki, która zaapelowała o wsparcie sklepu za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Pandemia koronawirusa oraz obostrzenia jest poważnym obciążeniem dla krajowej gospodarki. Za spadkami PKB oraz negatywnymi danym spływającymi z poszczególnych sektorów często stoją historie wielu przedsiębiorców, którzy często są zmuszeni do zamknięcia prowadzonych od lat niewielkich biznesów. W podobnej sytuacji znalazł się znany krakowski sklep z kapeluszami, którego od najgorszego scenariusza uratowała skuteczna akcja w mediach społecznościowych.

Zobacz wideo Nie wszystkie branże są uwzględnione w tarczy? "Kto nie krzyczy, jest pominięty" [#BiznesWalczy]

Kraków. Wnuczka apeluje na Facebooku o ratowanie sklepu z kapeluszami babci 

"Moja babcia Marysia prowadzi w Krakowie na Floriańskiej 24 w bramie malutki sklepik z kapeluszami. Jest on dla niej całym światem. Kiedyś dużo nakryć głowy robiła sama dziś już ręce nie takie sprawne. Czy upał, czy mróz, czy śniegi, czy deszcze chodzi bidulka do tego swojego sklepiku... - napisała za pośrednictwem Facebooka, Joanna Lis, wnuczka pani Marii.

.Pełna gama nowych i wyższych podatków i opłat. Dla każdego coś jest

W rozmowie z TVN 24 Joanna Lis powiedziała, że post powstał spontanicznie po tym, jak zobaczyła fatalne wyniki finansowe sklepu babci na koniec miesiąca. Jak napisała w facebookowym poście, ich powodem jest pandemia koronawirusa, z powodu której coraz mniej osób odwiedza sklep jej babci. W tym roku brakuje także zagranicznych turystów, którzy we wcześniejszych latach bardzo często robili zakupy w Pracowni Modniarskiej pani Marii. 

"Zbliża się okres Świąteczny, może Wasz Dziadek, Tata, Babcia, Mama ucieszyliby się z takiego prezentu jak kapelusz, toczek, beret, kaszkiet. Może ktoś dla siebie chciałby kupić jakieś nakrycie głowy" - napisała przed kilkoma dniami, apelując, aby odwiedzać sklep przy Floriańskiej - Jak będziecie w okolicy, to wstąpcie do mojej Babci, chociaż powiedzieć dzień dobry i pozdrowić a może coś Wam się spodoba i kupicie przy okazji - dodała. 

Akcja przyniosła nieoczekiwane efekty. Tłumy w sklepie z kapeluszami Pani Marii 

Facebookowa akcja okazała się wielkim sukcesem, a o historii sklepu Pani Marii dowiedziała się cała Polska. Kilka dni później Joanna Lis poinformowała, że w sklepie znajdują się tłumy klientów. Podziękowała także za zaangażowanie, które przerosła jej oczekiwania -  Jestem bardzo szczęśliwa, bo babcia jest zadowolona, widzę, że ma uśmiech na buzi kiedy dużo ludzi wchodzi do sklepu. Jej nie zależy na tym, żeby sprzedawać dużo, tylko żeby być wśród ludzi, żeby moc sprzedać trochę swoich historii - podsumowała efekty akcji w rozmowie z TVN 24.  

Salon Apart w PoznaniuDziurawa tarcza. "Ponad 2 tys. pracowników nie otrzyma wsparcia. Apelujemy o zmiany"