Wiceminister Szwed o zasiłku pogrzebowym: Nie planujemy podwyżki, to nie jest ten czas

Zasiłek pogrzebowy może jednak nie wzrosnąć. Projekt w tej sprawie złożyli przedstawiciele opozycji, ale stanowisko wiceministra rodziny Stanisława Szweda każe wątpić, czy pomysł uzyska poparcie Zjednoczonej Prawicy.

Posłowie Lewicy domagają się, by zasiłek pogrzebowy, który obecnie wynosi 4000 zł, zwiększyć niemal dwukrotnie. Zdaniem przedstawicieli opozycji świadczenie, które w 2011 zmniejszono, powinno wynosić 7000 zł. W Sejmie jest już projekt ustawy, która ma na nowo uregulować tę kwestię. Nie wiadomo jednak, czy uzyska odpowiednie poparcie. Rozczarowującą deklarację złożył bowiem Stanisław Szwed, wiceminister Rodziny i Polityki Społecznej.

Jarosław Kaczyński i Mateusz MorawieckiRząd szykuje atomowe uderzenie w dobrze zarabiających? 8 proc. podatku

Zasiłek pogrzebowy wyniesie 7000 zł? Rząd nie planuje takiej zmiany

Zasiłku pogrzebowego nie podniesiemy, on wynosi 4 tys. zł i na razie nie planujemy podwyżki. Zasiłek był wyższy, został obniżony, więc jest pole do dyskusji, jednak to nie jest ten czas

- stwierdził w programie "Newsroom".

Opozycja uważa, że świadczenie jest zbyt niskie i zmusza rodziny zmarłych do zaciągania pożyczek. - Naprawdę nie ma co skąpić na pomocy dla ludzi, którzy i tak przeżywają ciężki czas - stwierdził Adrian Zanberg, lider Lewicy, w rozmowie z "Faktem".

Jakie są koszty pogrzebu? Najtańsza trumna sosnowa kosztuje 800-900 zł, msza pogrzebowa 700-800 zł, opłaty kancelaryjne - 600 zł, a pochówek - 2000 zł. Kwota zasiłku pokrywa więc absolutne minimum i uniemożliwia zorganizowanie uroczystości dla rodziny zmarłego. Skąd opór przed podniesieniem zasiłku pogrzebowego? Problemem może okazać się stan budżetu. Spełnienie postulatu Lewicy oznaczałoby zwiększenie wydatków państwa z 1,8 mld zł do około 3,6 mld zł.

Tadeusz KościńskiPremie w budżetówce wstrzymane. Rząd zbiera na szczepionkę

Rosnąca liczba zgonów w Polsce

Temat kosztów pogrzebów jest aktualny z uwagi na trudną sytuację służby zdrowia. Epidemia koronawirusa wpływa bowiem na śmiertelność osób, które nie przeszły infekcji. Świadczą o tym dane dotyczące zgonów.

Z oficjalnych danych z Rejestru Stanu Cywilnego wynika, że w listopadzie zmarło w Polsce nieco ponad 64 tys. osób. Niemal dwukrotnie więcej od wskaźników notowanej przed wybuchem epidemii koronawirusa. 

Czytaj też: Trwają prace na projektem, który pozwoli na zbieranie danych o majątkach Polaków. "Iście orwellowski"