Burza domysłów po zaskakującej decyzji NBP. Po co polski bank centralny celowo osłabił złotego?

W piątek 18 grudnia pierwszy raz od kilku lat Narodowy Bank Polski przeprowadził interwencję walutową. W jej efekcie złoty osłabił się o ponad 5 groszy wobec najważniejszych walut - euro, dolara amerykańskiego czy franka szwajcarskiego. Członkowie Rady Polityki Pieniężnej tłumaczą, że celem było wsparcie polskiego eksportu. Ale część ekspertów jest zaskoczona tym wytłumaczeniem i poszukuje alternatywnych.

NBP przeprowadził interwencję walutową pierwszy raz od 2013 r. Celem było osłabienie złotego. W jej efekcie kurs euro podskoczył z 4,43 zł do 4,51 zł, kurs dolara amerykańskiego z 4,62 zł do 4,68 zł, kurs franka szwajcarskiego z 4,09 zł do 4,16 zł. Dla uściślenia, jak wskazuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole - poza interwencją polskiego banku centralnego na rynku walutowym, krótkoterminowo w kierunku deprecjacji złotego oddziałuje też globalna awersja do ryzyka związana m.in. z odkryciem bardziej zaraźliwej mutacji koronawirusa w Wielkiej Brytanii.

Interwencja walutowa na pomoc eksporterom?

Jaka była przyczyna decyzji NBP o pierwszej od lat interwencji walutowej? Bank centralny oficjalnie nie skomentował swojego ruchu. Coś więcej wiemy wyłącznie z wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej przy NBP.

Jerzy Żyżyński w rozmowie z PAP Biznes tłumaczył, że interwencja to "zachęta do powrotu kursu EUR/PLN w okolice poziomu 4,50 zł" i dodawał, że tańszy złoty sprzyja eksporterom. Podobne wyjaśnienie przedstawił na łamach serwisu internetowego Radia Maryja Eryk Łon. Także Rafał Sura w PAP Biznes mówi o wsparciu eksportu.

Pewne osłabienie złotego przyczynia się do wzrostu konkurencyjności cenowej polskich produktów, co jest niezmiernie istotne dla utrzymania rynków zbytu przez eksporterów i szybszego ożywienia gospodarczego po zakończeniu pandemii

- mówi Sura.

Ale nie wszyscy ekonomiści przyjmują to uzasadnienie. Jakub Borowski z Credit Agricole nazywa je "zaskakującym w świetle dobrych wyników polskiego eksportu notowanych w ostatnich miesiącach".

Warto również podkreślić, że w świetle badań nad transmisją polityki pieniężnej dla istotnego zwiększenia polskiego eksportu konieczna byłaby deprecjacja kursu złotego w znacznie większej niż dotychczas odnotowana skali i deprecjacja ta musiałby mieć charakter trwały

- komentuje Borowski.

Ruchowi NBP dziwią się też analitycy MM Prime TFI. 

Sens i moment interwencji mocno zastanawia. Przecież w ostatnich miesiącach kurs EUR/PLN bywał już niżej. W dodatku aktualnie silnie rosną ceny surowców, które Polska generalnie musi importować, co raczej nie pomoże gospodarce. Eksport i tak jest silny, notujemy rekordowe nadwyżki handlowe, więc kurs waluty raczej nie jest problemem dla eksporterów

- piszą w swoim komentarzu.

Po podobne argumenty sięgają też ekonomiści z Biura Maklerskiego BNP Paribas,

Interwencja wzbudziła mocne zdziwienie na rynku, biorąc pod uwagę, że 1) w ostatnich tygodniach kurs EURPLN bywał niżej, 2) dane makro pokazują, że eksporterzy mają się dobrze, 3) deprecjacja złotego oznacza wyższe ceny zakupu surowców na etapie ożywienia gospodarczego oraz 4) niska efektywność piątkowego ruchu, podważa skuteczność przyszłych ewentualnych działań

- czytamy w ich komentarzu.

Wytłumaczenia członków RPP nie "kupuje" także Konrad Białas, główny ekonomista Domu Maklerskiego TMS Brokers. Zwraca uwagę, że eksport radzi sobie dobrze, a także podwyższona inflacja w Polsce nie działa w kierunku umocnienia złotego - więc nie ma w jego opinii potrzeby interwencyjnego osłabiania polskiej waluty.

Jeśli osłabienie nie będzie trwale, a przy spodziewanej poprawie globalnego apetytu na ryzyko w 2021 r. jest to mało realne, polskie firmy prawie nic nie zyskają. Mało który podmiot zdecyduje się na zabezpieczenie przed ryzykiem umocnienia złotego na cały rok do przodu. Nie ma mowy o żadnym zarządzaniu ryzykiem walutowym, jeśli decyzja o zabezpieczeniu ekspozycji walutowej będzie uzależniona od wyczekiwania, czy NBP jeszcze bardziej osłabi złotego czy nie. Chyba że NBP zależy, aby swoimi działaniami podkopać zaufanie inwestorów do Polski i złotego i tym kanałem zahamować aprecjację waluty. Genialna strategia

- komentuje z przekąsem Białas. 

Adam Glapiński, prezes NBP.Gwałtowny spadek wartości złotego. Analitycy: Tak interweniuje NBP

Jeśli nie wzrost konkurencyjności eksportu, to co?

Białas nie jest odosobniony w swojej tezie o świadomym podkopywaniu przez NBP zaufania do złotego.

Szokujące kroki NBP kładą kres silnemu złotemu, ale nie wykluczamy, że polska waluta wróci do umacniania się w przyszłym roku. Nastawienie władz NBP będzie jednak mocno tłamsić impet tej tendencji, działając jak hamulec ręczny

- komentują analitycy Cinkciarz.pl. Także inni eksperci (m.in. banku Pekao) wskazują, że NBP mógł podjąć decyzję o interwencji walutowej widząc na horyzoncie czynniki, które mogą złotego wyraźnie umocnić.

W sytuacji, gdy konsensus prognoz walutowych od dłuższego czasu zaczyna jednoznacznie wskazywać na możliwość umocnienia złotego, a anomalie płynnościowe na rynku walutowym pod koniec roku, sądząc po doświadczeniach ostatnich lat, stają się niemal prawidłowością, zaznaczenie przez NBP swojej aktywności nie powinno, oczywiście ex post, bardzo dziwić

- piszą w swoim komentarzy ekonomiści Pekao.

Słowem - swoją interwencją Narodowy Bank Polski dał inwestorom kolejny wyraźny sygnał, że nie życzy sobie silnego złotego. Jak zwracają uwagę eksperci Ebury, w ostatnich miesiącach decydenci banku centralnego (w tym sam prezes Adam Glapiński) wielokrotnie odnosili się do kursu walutowego, uznając jego "brak wyraźnego i trwalszego dostosowania" za czynnik mogący ograniczać tempo ożywienia gospodarki. Liczyli, że globalny wstrząs wywołany pandemią oraz drastyczne cięcie stóp wyraźniej osłabi złotego.

Na marginesie - podejście NBP, który jak widać daje sygnał, że będzie bronił złotego przed umocnieniem, to zła wiadomość dla kredytobiorców walutowych. Na wyraźnie tańszego franka czy euro - a tym samym na spadek wysokości rat - nie mają co liczyć. 

Zdjęcie ilustracyjneWymiana uszkodzonego banknotu już nie tylko w kasie banku. Nowa usługa NBP

Eksperci Cinkciarz.pl podają też inny możliwy powód interwencji NBP w kierunku osłabienia złotego. Jak tłumaczą, może chodzić o "chęć podwyższenia wartości rezerw walutowych, przeszacowanie ich wartości i wykreowanie w ten sposób wyższego zysku, by móc hojniej podzielić się z budżetem". Zysk NBP zależy w głównej mierze od zarządzania rezerwami walutowymi, zaś jego niemal całość (95 proc.) zasila budżet państwa. 

Biorąc pod uwagę agresywny skup obligacji rządowych, taki krok, mocno podkopujący wiarygodność w oczach międzynarodowych inwestorów, byłby mało racjonalny

- oceniają.

Zobacz wideo Waldemar Pawlak: Każdy zainteresowany powinien mieć szybki dostęp do szczepionki