Polska i Wielka Brytania po brexicie. Anna Clunes: ogromne szanse, szczególnie w dziedzinie handlu

Maria Mazurek
Brexit mamy już za sobą, teraz mieszkańcy Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej, w tym wielu Polaków, którzy swoje życie powiązali z Wyspami, muszą nauczyć się z nim żyć, a firmy przystosować do zwiększonych wymagań formalnych we wzajemnym handlu. Porozumienie ws. wzajemnych relacji daje ogromne szanse - uważa Anna Clunes, brytyjska ambasador w Polsce, która stanowisko objęła, kiedy ta umowa była negocjowana. W rozmowie z Next.gazeta.pl mówi też o kryzysie klimatycznym, o tym, jak Wielka Brytania może wspomóc polską energetykę odnawialną i swoich planach na czas pełnienia stanowiska ambasadora.

Maria Mazurek, Next.gazeta.pl: Objęła pani stanowisko w bardzo przełomowym, można powiedzieć historycznym, momencie. Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej - kilkanaście lat po tym, jak Polska do niej weszła. W tym czasie społeczność Polaków w Zjednoczonym Królestwie znacznie się powiększyła. Brexit jest więc dla naszych państw sprawą istotną także z tego względu. Jak widzi Pani przyszłe relacje między Polską a Wielką Brytanią w tym kontekście?

Anna Clunes, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce: To, że zawarliśmy porozumienie o handlu i współpracy między Wielką Brytanią a Unią, to naprawdę dobra wiadomość. Po pierwsze, dało to firmom pewność, co do tego, jak mogą dalej działać. Tę pewność zyskali też obywatele. W minionym roku około 700 000 Polaków złożyło w Wielkiej Brytanii wnioski o status osoby osiedlonej. Czas na wypełnienie tego formalnego wymogu, pozwalającego imigrantom z Polski, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii przed końcem 2020, na funkcjonowanie po brexicie bez zmian, jest do końca czerwca 2021. Zachęcam więc tych, którzy mają to jeszcze przed sobą, by to zrobili.

Druga kwestia to ogromne szanse, jakie porozumienie nam daje, szczególnie w dziedzinie handlu. Wartość wymiany handlowej między naszymi państwami w 2019 roku wyniosła około 120 miliardów złotych, z czego dwie trzecie to polski eksport do Wielkiej Brytanii, co czyni nas trzecim największym rynkiem zbytu dla polskich produktów. Miniony rok był znacznie trudniejszy, ale możliwości są ogromne, szczególnie, że mamy teraz pewność co do przepisów, nie ma barier w handlu w postaci kwot lub ceł. Umowa pobrexitowa daje też możliwość współpracy w wielu obszarach, od cywilnej energetyki jądrowej, przez transport, po bezpieczeństwo. To dobra podstawa relacji między Wielką Brytanią a całą Unią Europejską - i oczywiście Polską.

Po otrzymaniu nominacji na stanowisko ambasadora, napisała Pani na Twitterze, że Polska jest kluczowym partnerem Wielkiej Brytanii. W których obszarach to partnerstwo będzie albo powinno być teraz najbardziej widoczne? Nie jesteśmy razem w Unii, jesteśmy za to członkami NATO, więc może obronność?

Przyjechałam do Polski z zachętą od premiera Wielkiej Brytanii, by próbować jeszcze bardziej zacieśnić partnerstwo z Polską, a kiedy przedstawiłam swoje listy uwierzytelniające prezydentowi Dudzie, powiedział dokładnie to samo. Chęć do pogłębienia współpracy jest po obu stronach. Zgadzam się z tym, że obronność jest jednym z kluczowych obszarów, którymi należy się zająć, i uważam, że nasze państwa podobnie patrzą na kwestię rozumienia zagrożeń dla bezpieczeństwa. Mówiłam już wcześniej o powiązaniach handlowych, do tego dochodzą bardzo poważne tematy, jak nauka, bezpieczeństwo zdrowotne czy zmiana klimatu. Jest wiele obszarów, w których możemy wzmocnić współpracę.

Z obserwacji Pani aktywności wydaje się, że kryzys klimatyczny jest jednym z bliskich pani tematów. Wielka Brytania niedawno ogłosiła plan redukcji emisji CO2 o 68 proc. w porównaniu z 1990 rokiem - ambitniejszy niż unijne 55 proc., a Pani, wspólnie z ambasadorami Włoch, Chile i Francji, napisała list z okazji piątej rocznicy klimatycznego Porozumienia paryskiego. Jak mogłaby wyglądać współpraca w tym zakresie i jak Londyn widzi swoją rolę w globalnych działaniach?

Kiedy kształtowało się Porozumienie paryskie, pracowałam w ministerstwie spraw zagranicznych w Londynie i blisko śledziłam dramatyczne negocjacje, które doprowadziły do podpisania tej bardzo ważnej umowy. W tym roku, w listopadzie, Wielka Brytania będzie gospodarzem szczytu klimatycznego, który odbędzie się w Glasgow. Ambitne cele są potrzebne, dobrze, że Unia Europejska też swój zwiększyła. Jednak ogólnie na świecie nie robimy jeszcze wystarczająco dużo, by zmniejszyć emisje i powstrzymać globalny wzrost temperatury poniżej 1,5 stopnia. Uważam, że wszyscy powinniśmy robić więcej.

Zobacz wideo Arktyczny lód umiera, stężenie CO2 jest rekordowe. Klimat wszedł do wielkiej polityki. "Tabelka w excelu przekonuje"

Jest wiele obszarów, w których będziemy współpracować i już współpracujemy. Przykładem mogą być odnawialne źródła energii, a w szczególności morskie farmy wiatrowe - to dziedzina, w której Wielka Brytania, a zwłaszcza Szkocja, ma ogromne doświadczenie, którym chcielibyśmy się podzielić. Wielka Brytania i Polska to kraje, które mają duże ambicje i oba stoją przed wyzwaniem przekształcenia gospodarek. Mam nadzieję, że Polska stanie się dobrym przykładem sukcesu takiej transformacji.

Elektrownia jądrowa w Temelinie, Czechy.Atomowe mission impossible? "Niezależnie od rządu i czasów - u nas po staremu"

Czy ambasada pośredniczy już może w jakichś rozmowach między firmami z obu naszych krajów?

Chcemy, by odnawialne źródła energii i technologie z tym związane stały się jednym z tematów poruszanych w ramach współpracy technologicznej, którą już mamy. W tym roku planuję więcej rozmów na ten temat z przedsiębiorcami - z polskimi w imieniu brytyjskich i odwrotnie. Mówiłam przed chwilą o porozumieniu międzyrządowym z Paryża, ale teraz sektor prywatny ma do odegrania ogromną rolę. A to, co mnie uderzyło w przypadku polskich firm, to że widzą w tym szansę dla siebie.

Jesienią ubiegłego roku podpisała pani jeszcze jeden list ambasadorów - wspierający społeczność LGBT w Polsce. Polski rząd w części się z tym listem nie zgodził.

Jako ambasador Wielkiej Brytanii jestem naprawdę dumna, że mogę mówić o wartościach, którymi się kierujemy. Dla naszego kraju bardzo ważne są takie zagadnienia jak integracja społeczna i wolność słowa. I bardzo chętnie będę o tym mówić podczas mojego pobytu w Polsce. Współpracujemy w tym obszarze z państwami na całym świecie, także z polskim rządem i polskimi organizacjami pozarządowymi.

Tuż przed tym, zanim została Pani mianowana na nowego ambasadora, pracowała pani w rządowym zespole do spraw brexitu. Jakie napotkała pani największe wyzwania w tym procesie?

Do głowy przychodzą mi szczególnie dwa. Największym było robienie czegoś, czego nikt wcześniej nie robił. Tak naprawdę kreatywne szukanie sposobów wdrożenia w życie polityki, jest dla pracownika służby cywilnej prawdziwym wyzwaniem, ale jednocześnie daje także satysfakcję. Tym, co nas motywowało, było to, że nasza praca wynikała z demokratycznego głosowania, a rząd poprosił nas o znalezienie najlepszego możliwego sposobu spełnienia woli Brytyjczyków. Do tego pracowaliśmy nad tematem, który był obecny w mediach przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, co bardzo zwiększało presję. Niemniej, nagrodą jest to, że udało się nam osiągnąć porozumienie. Brexit określi kierunek dla Wielkiej Brytanii na pokolenia.

Rok 2020 stanowił wielkie wyzwanie, nie tylko z powodu brexitu i nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale dla Europy i świata w ogóle. Początek nowego roku tych problemów wcale nie jest pozbawiony. Jakie pani zdaniem mamy teraz przed sobą największe wyzwania lub zagrożenia?

Mówiłyśmy już o klimacie i myślę, że w kategoriach wielkich wyzwań, przed którymi stoją przyszłe pokolenia, to jest absolutnie kluczowa kwestia, która będzie też priorytetem dla ambasady Wielkiej Brytanii w tym roku, w miesiącach poprzedzających szczyt klimatyczny w Glasgow.

Krótkoterminowym wyzwaniem wciąż jest pandemia, dla nas wszystkich, także w życiu osobistym, zawodowym i przy łączeniu tych dwóch sfer. Moim zdaniem trzeba też podkreślać to, jak koronawirus wpływa na kwestie ról społecznych w zależności od płci, potencjalnych obciążeń dla kobiet, w tym dostępie do pracy, i trudności, z jakimi zmagają się rodziny. W ujęciu globalnym wiemy już, że koronawirus sprawia, że statystyki dotyczące walki z ubóstwem zmierzają w złym kierunku. Wyzwaniem jest więc nie tylko zwalczenie samej pandemii na poziomie zdrowotnym, ale również zrozumienie, jaki wpływ ma ona na wiele innych dziedzin życia.

Klimat to wyzwanie numer jeden w dłuższym terminie, pandemia w krótkim, a pozostałe? Geopolityczne na przykład?

Geopolityka to zawsze wielka niewiadoma. W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii przeprowadziliśmy przegląd polityki zagranicznej, by zrozumieć, jakie ryzyka i zagrożenia przed nami stoją. Raport na ten temat powinien być opublikowany w tym roku i stać się siłą napędową brytyjskiej dyplomacji. To, o czym już teraz mogę powiedzieć, a co z naszych prac wynika, to że niektóre zagrożenia są poważniejsze, niż wcześniej myśleliśmy. Na przykład bezpieczeństwo zdrowotne - od zawsze wiedzieliśmy, że to ważna kwestia, ale nikt nie mógł sobie wyobrazić, w każdym razie ja na pewno sobie nie wyobrażałam, skali pandemii i różnego rodzaju zakłóceń, jakich teraz doświadczamy. Rosną też inne zagrożenia, np. cybernetyczne czy związane z bezpieczeństwem infrastruktury krajowej. Będziemy nadal mieć "stare" zagrożenia, a do tego pojawiają się nowe. Tutaj uważam za potrzebne i konstruktywne rozmowy prowadzone w kontekście dostosowań i zmian w NATO, Wielka Brytania i Polska myślą podobnie, jeśli chodzi o ten temat.

Korea Północna. Kim Dżong Un w czasie parady wojskowej na zakończenie zjazdu partiiKim Dzong Un wzmocni kontrolę nad gospodarką. "To będzie zabójcze dla kraju"

Czy ma pani jakiś własny program na swoją kadencję na stanowisku ambasadora w Polsce?

Tak naprawdę program jest zawsze bardzo prosty: interes narodowy. W praktyce oznacza to trzy kwestie: dobrobyt, czyli jak możemy rozwijać gospodarkę i tworzyć nowe miejsca pracy w obu krajach; bezpieczeństwo, czyli współpracę w celu rozwiązywania problemów takich jak te związane ze wschodnią flanką NATO lub zorganizowaną przestępczością oraz pogłębianie dwustronnych relacji. Osobiście też bardzo chciałabym móc zwiedzić Polskę i podróżować. Mieszkałam tutaj przez kilka lat ponad dwie dekady temu, ale jest jeszcze wiele miejsc w waszym kraju, które chciałabym zobaczyć.

W porównaniu z tym, co było 20 lat temu, jakie teraz widzi pani największe zmiany w Polsce, gospodarcze i społeczne?

Uwielbiałam tu mieszkać i to się na pewno nie zmieniło. Oczywiście wzrost gospodarczy i rozwój infrastruktury w tym czasie są absolutnie niesamowite. Powszechna jest znajomość języka angielskiego, podobają mi się rowery, które widzę wszędzie w Warszawie - to prawdziwie europejskie miasto. Jeśli chodzi o kwestie społeczne, to zmiany widzę jednak bardziej po stronie brytyjskiej. Kiedy przyjechałam tutaj ponad 20 lat temu, tak naprawdę nikt na Wyspach wiele o Polsce nie wiedział. Teraz wszyscy mają jakieś związki, przyjaciół, znajomych, czy nawet członków rodziny. To pomaga wzmacniać relacje między naszymi państwami.