Wykrył przekręt w SKOK-u Wołomin, teraz odpowie przed sądem. "Kolejny raz padam ofiarą zamachu"

"Obecnie kolejny raz padam ofiarą zamachu, przy czym tym razem wymierzony jest on w moje dobre imię oraz przeszło 25-letni dorobek zawodowy w służbie państwowej w sektorze finansowym" - oświadczył Wojciech Kwaśniak, który wykrył nieprawidłowości w SKOK-u Wołomin. To odpowiedź na informacje o skierowaniu przez prokuraturę aktu oskarżenia przeciwko m.in. byłemu wiceszefowi KNF.

W środę "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Wojciech Kwaśniak, były wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego, ma odpowiedzieć przed sądem za rzekome niedopełnienie obowiązków w sprawie SKOK Wołomin. Jak podkreśla gazeta, to efekt śledztwa z politycznymi naciskami. "Przekazanie do sądu aktu oskarżenia Prokuratura Regionalna w Szczecinie ogłosiła 21 stycznia. Razem z byłym szefem KNF Andrzejem Jakubiakiem i czterema innymi byłymi urzędnikami Komisji Kwaśniak ma odpowiadać za to, że za późno powołali zarządcę komisarycznego SKOK-u Wołomin i zawiesili działalność tej Kasy. Tym samym mieli dokonać 'niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści'" - informuje "Wyborcza".

Przypomnijmy, że Wojciech Kwaśniak został zatrzymany 6 grudnia 2018 roku przez CBA. Usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków. Jak orzekł sąd w 2019 roku, zatrzymanie było niezasadne, podobnie jak zastosowanie środków zapobiegawczych. - Sąd jednoznacznie stwierdził, że nie było żadnych przesłanek do stawiania zarzutów - mówił Wojciech Kwaśniak w rozmowie z Gazeta.pl.

Ważne w całej sprawie jest to, że Kwaśniak w 2014 roku został brutalnie pobity, a zleceniodawcą ataku miał być członek rady nadzorczej SKOK Wołomin. To "zlecenie" na wiceszefa KNF miało być reakcją na jego pracę i interwencje ws. SKOK-ów.

Były wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak jako pokrzywdzony podczas rozprawy w sprawie jego pobicia, 9 stycznia 2019Wojciech Kwaśniak: "Osoby, które doprowadziły do tego skandalu będą się wstydzić"

Były wiceszef KNF: Jestem niewinny

Wojciech Kwaśniak przesłał TVN24 oświadczenie w tej sprawie. Podkreślił, że jest "całkowicie niewinny". "Postępowanie prokuratorskie w tej sprawie zostało prawomocnie umorzone w roku 2015 z uwagi na brak tzw. znamion przestępstwa. Po zmianie władzy, bez pojawienia się jakichkolwiek nowych faktów czy dowodów, wydano polecenie podjęcia umorzonego śledztwa na nowo, a nasze zatrzymanie w grudniu 2018 roku miało wyłącznie na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej i prasy od innych, bulwersujących wydarzeń" - napisał. Jak dodał, sprawa nie ma związku z podejrzeniem naruszenia prawa, ale ma służyć wyłącznie potrzebom polityczno-propagandowym.

Były szef KNF zaznaczył, że sądy w Szczecinie stwierdziły już brak jakichkolwiek podstaw do postawienia zarzutów karnych. Podkreślił, że w kwietniu 2014 roku padł ofiarą zamachu na swoje życie, co było związane z wykonywaniem przez niego obowiązków nadzorczych wobec SKOK Wołomin. "Efektem m.in. mojej pracy było zdemaskowanie zorganizowanej grupy przestępczej i, we współpracy z Prokuraturą Okręgową w Gorzowie Wielkopolskim, uniemożliwienie tej grupie kontynuowania działalności w ramach wołomińskiego SKOK-u. (...) Obecnie kolejny raz padam ofiarą zamachu, przy czym tym razem wymierzony jest on w moje dobre imię oraz przeszło 25-letni dorobek zawodowy w służbie państwowej w sektorze finansowym" - napisał Wojciech Kwaśniak. Dodał, że nie ma wątpliwości, że wraz z innymi pracownikami KNF zostanie oczyszczony z "hańbiących zarzutów".

Zobacz wideo Wojciech Kwaśniak o zorganizowanej grupie przestępczej w SKOK Wołomin
Więcej o: