Gigantyczna dziura w kasie państwa. Tylko w grudniu rząd rozdął ją o ponad 70 mld zł [WYKRES DNIA]

Premier Morawiecki Morawiecki poinformował w rozmowie z wPolsce.pl, że deficyt budżetowy w Polsce w 2020 r. wyniósł ok. 84 mld zł. Biorąc pod uwagę, że po listopadzie dziura w kasie państwa wynosiła 13 mld zł, to oznacza, że tylko w ciągu ostatniego miesiąca minionego roku rząd rozdął ją o ponad 70 mld zł. Co do części wydatków z końcówki ubiegłego roku można mieć poważne wątpliwości.
Deficyt budżetowy za cały zeszły rok będzie o ok. 25 mld zł niższy niż zaplanowany w znowelizowanej ustawie budżetowej

- poinformował w telewizji wPolsce.pl premier Mateusz Morawiecki. Jako, że w budżecie na 2020 r. zaplanowano dziurę w wysokości 109,3 mld zł, oznacza to, że ostatecznie ubiegły rok zamknął się deficytem w wysokości ok. 84 mld zł. Ministerstwo Finansów nie podało jeszcze oficjalnych danych w tej kwestii.

Kwota deficytu 109,3 mld zł znalazła się w znowelizowanej wersji budżetu po ataku epidemii - wcześniej rząd planował zrównoważony budżet (choć wskazywano, że rząd stosuje tu kreatywną księgowość). Ostatecznie deficyt będzie sporo niższy m.in. z powodu niższej od rządowych prognoz skali recesji w Polsce - to przełoży się na wyższe od planowanych dochody podatkowe. Według wstępnych danych nasz PKB spadł w 2020 r. o 2,8 proc., rząd w znowelizowanej wersji budżetu zakładał tąpnięcie o 4,6 proc. 

Rozczarowujące dane z polskiej gospodarkiGUS podał dane o PKB Polski w 2020 r. Znamy skalę załamania w gospodarce

Dziura budżetowa w 2020 r., w Polsce, mimo że znacznie mniejsza od zakładanej, była największa w XXI wieku. Dotychczas nigdy nie przekroczyła 50 mld zł.

Będzie też olbrzymia w zestawieniu z danymi za poprzednie miesiące. Po listopadzie deficyt wynosił ok. 13,2 mld zł. To oznacza, że tylko w grudniu rząd powiększył dziurę budżetową o zapewne ponad 70 mld zł. Grudzień zawsze - szczególnie za czasów Zjednoczonej Prawicy - był miesiącem dużego wzrostu deficytu, ale dotychczas było to najwyżej ok. 20 mld zł (w rekordowym grudniu 2017 r. prawie 23 mld zł). A teraz nagle - 70 mld zł. 

embed

Sytuacja budżetu rozjeżdża się z całymi finansami publicznymi

Po pierwsze, "kwota deficytu budżetowego to liczba nic niemówiąca" - komentuje w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Sławomir Dudek ze Szkoły Głównej Handlowej, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, a do 2019 r. dyrektor departamentu polityki makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów.

Chodzi o to, że budżet centralny to tylko część całych finansów państwa. Nawet przed koronakryzysem tylko za ok. 1/3 wydatków całego państwa odpowiadał centralny budżet państwa, reszta to m.in. wydatki specjalnych funduszy celowych czy samorządów.

2020 r. był pod tym względem jeszcze bardziej szczególny, bo właściwie wszystkie rozwiązania pomocowe były realizowane poza budżetem centralnym. Tarcze finansowe finansuje Polski Fundusz Rozwoju, za inne wydatki antykryzysowe odpowiedzialny jest fundusz COVID-19 w Banku Gospodarstwa Krajowego.

Tych wydatków nie widać w dziurze budżetowej, ale są uwzględnione w deficycie całego sektora finansów publicznych. Pierwotnie rząd zakładał, że deficyt sektora finansów publicznych sięgnie 12 proc. PKB, a więc ok. 270 mld zł. Ostatecznie, według różnych szacunków, będzie to ok. 9-10 proc., ale wciąż to oczywiście bardzo dużo.

Z punktu widzenia tego ogromnego deficytu sektora finansów publicznych, te 25 mld zł, którymi chwali się premier, to tylko 1 punkt procentowy w dół

- mówi dr Dudek.

Zadłużenie poza budżetem centralnym (ok. 84 mld zł) wzrosło o ponad 140 mld zł za sprawą antykryzysowych rozwiązań w BGK (82 mld zł) i PFR (62 mld zł).

Dr Małgorzata Bonikowska, prezes ośrodka analitycznego ThinktankEkspertka o podwyżkach podatków. "Nie przygotowaliśmy się na te czasy"

Skąd dodatkowych 70 mld zł deficytu budżetowego w grudniu?

Przekazanie wydatków antykryzysowych poza budżet sprawiło, że rząd w ciągu roku mógł dosyć swobodnie sterować wydatkową stroną centralnej kasy państwa - stąd "tylko" 13 mld zł deficytu budżetowego na koniec listopada.

Rząd normalnie powinien przekazywać dotacje do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a teraz FUS dostanie pieniądze spoza budżetu, z funduszu "antycovidowego" przy BGK. Najhojniejsze instrumenty wsparcia są realizowane przez PFR

- komentuje dr Dudek.

Dlaczego więc w grudniu deficyt budżetowy poszybował nagle w górę o ponad 70 mld zł?

Ten duży przyrost to nie są rzeczywiste wydatki. Nie da się ot tak wydać 70 mld zł rzeczywiście na jakieś zakupy czy inwestycje. Gros z tego to są pieniądze przekazane do różnych funduszy poza budżet, na poczet wydatków w 2021 r.

- tłumaczy nasz rozmówca. Innymi słowy - rząd już w grudniu rozpoczął działania pod poprawę sytuacji budżetowej w 2021 r. Według założeń rządu, w tym roku deficyt budżetowy przekroczy 82 mld zł.

Wśród środków, które mogły wypłynąć z kasy państwa w grudniu 2020 r., dr Dudek wymienia choćby dotację do Funduszu Solidarnościowego na trzynastki i czternastki dla emerytów w 2021 r. Środki mogły trafić też np. do Funduszu Kolejowego czy Drogowego przy BGK. - Nie było z tych funduszy rzeczywistych wydatków, ale na ich kontach te pieniądze są - tłumaczy dr Dudek.

Kontrowersyjne wydatki niewygasające 

Ekonomista zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię. Chodzi o ustanowione pod koniec 2020 r. tzw. wydatki niewygasające w kwocie aż ponad 11,6 mld zł. 

Czym są wydatki niewygasające? To wydatki na przedsięwzięcia, które powinny zakończyć się w danym roku (i obciążają w danym roku budżet), ale z jakichś względów muszą zostać jednak sfinalizowane w kolejnym. Minister finansów wydawał zwykle pozwolenie na takie wydatki pod warunkiem, że przedsięwzięcia zostaną zakończone w pierwszym kwartale kolejnego roku.

Zazwyczaj dotyczy to drobnych, końcowych prac związanych z danym przedsięwzięciem. Czasem to wręcz tylko "przecięcie wstęgi" i opłacenie ostatnich faktur. Minister finansów bardzo niechętnie zgadzał się na takie wydatki, bo to oznacza zaburzenie roczności budżetu. Jest to też bodziec do niegospodarności, bo jeżeli ktoś nie zdążył zrealizować do końca roku gros danego projektu to znaczy, że źle go zaplanował

- tłumaczy dr Dudek. 

Ale w 2020 r. było inaczej. Rząd wydłużył czas na realizowanie wydatków niewygasających aż do końca listopada 2021 r. I wpisał na listę ogromną kwotę ponad 11,6 mld zł. Dla porównania, w latach 2017-2018 było to ok. 1,3-1,9 mld zł.

Z pewnością nie chodzi tu o finalizowanie niezakończonych przedsięwzięć z roku poprzedniego, ale o nowe wydatki, których realizacja była wątpliwa od początku. Przypuszczam, że w końcówce grudnia po resortach chodziła lista życzeń, co można by jeszcze wpisać do zestawienia projektów przechodzących na kolejny rok. Mam nadzieję, że NIK zbada dokładanie, jak powstawała ta lista

- komentuje ekonomista. To właśnie na tej liście znalazło się m.in. 60 mln zł na "opracowanie założeń i kompleksową realizację wystawy stałej do Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. Św. Jana Pawła II w Toruniu. To instytucja, z którą poprzez fundację Lex Veritatis powiązany jest ojciec Tadeusz Rydzyk. Wśród wydatków niewygasających są też setki milionów złotych np. na remont czołgów czy sprzęt IT w Ministerstwie Finansów czy fiskusie.

Przedstawiciele Ministra Finansów tłumaczą to pragmatyzmem, elastycznością oraz oczywiście walką z pandemią COVID-19. Jednak, niestety, spośród 1,2 tys. różnych zadań tylko około 50 pozycji dotyczy bezpośrednio COVID-19 (w nazwie)

- komentuje dr Dudek. Jak tłumaczy, jednym z powodów stworzenia opasłej listy wydatków niewygasających jest ominięcie reguły wydatkowej. W największym skrócie polega ona na tym, że jeżeli rząd chce podnosić wydatki budżetowe, to przynajmniej dla części z nich musi znaleźć pokrycie w dodatkowych wpływach. Tyle, że w 2020 r. regułę wydatkową zawieszono, a w 2021 r. ma już ona, choć w nieco luźniejszej niż wcześniej formie, powrócić.

Wydatki niewygasające, mimo że zostaną zrealizowane w kolejnym roku, będą w księgach finansowych przypisane do roku 2020, w którym nie obowiązywało ograniczenie wydatkowe. Tak właśnie zrodziła się pokusa zapisania w wydatkach 2020 roku jak największych kwot. W sejfie finansów publicznych zgaszono światło, więc wszyscy rzucili się na kasę. Co więcej, nie muszą wydawać pieniędzy w roku budżetowym, tylko przez kolejnych jedenaście miesięcy

- tłumaczy ekonomista.

Zobacz wideo Pozew zbiorowy za lockdown. Jaki jest jego koszt dla przedsiębiorcy?
Więcej o: