Związkowcy piszą do Kaczyńskiego, "wielkiego patrioty dbającego o rozkwit ojczyzny". Nie chcą reform

Związkowcy z "Solidarności" chcą, by Jarosław Kaczyński zainterweniował i zmienił sposób transformacji branży górniczej i energetycznej. Twierdzą, że "nieprzemyślane decyzje" mogą zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu Polski. Oprócz treści listu uwagę przykuwa forma.

Związkowcy z Krajowej Sekcji Energetyki NSZZ Solidarność, która zrzesza powiązanych z górnictwem energetyków, napisali list  do Jarosława Kaczyńskiego. Wyrażają w nim swoje obawy na temat przyjętej ścieżki konsolidacji branży. Oprócz treści dokumentu uwagę zwraca jednak i forma. 

Siedziba firmy E&K w LublinieZakup respiratorów. Były wiceminister zdrowia: Oświadczenie Kaczyńskiego zamyka temat

"Solidarność" do prezesa Kaczyńskiego: Człowiek wielkiego serca i ducha

Pismo, publikowane przez Karolinę Bacę-Pogorzelską, dziennikarkę Outriders, zaczyna się bowiem od podkreślenia zasług prezesa PiS. 

Krajowa Sekcja Energetyki NSZZ Solidarność zwraca się do Szanownego Pana Prezesa, jako przywódcy największej partii politycznej, posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Wiceprezesa Rady Ministrów - Szefa Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego, wielkiego Patrioty dbającego o niezawisłość i rozkwit naszej Ojczyzny, ale przede wszystkim do Człowieka wielkiego serca, ducha, który wielokrotnie swoimi działaniami ratował i ratuje Rzeczpospolitą Polską przed upadkiem

- czytamy w dokumencie. 

Związkowcy twierdzą, że transformacja energetyczna zagraża bezpieczeństwu Polaków

Do meritum związkowcy przechodzą zdanie dalej. Proszą o "spowodowanie zmian w polityce właścicielskiej Energetyki Polskiej, w tym w obszarze polityki zarządzania spółkami dystrybucji i obrotu wchodzącymi w skład koncernów energetycznych Enea, Energa, Tauron, PGE".

Twierdzą, że "w związku z narastającym konfliktem społecznym wynikającym z nieprzemyślanych decyzji właścicielskich oraz zarządczych, które pośrednio lub bezpośrednio zagrażają Suwerenności i Bezpieczeństwu Energetycznemu Polski oraz Polaków".

Zobacz wideo Media bez wyboru. Gazeta.pl wzięła udział w proteście wydawców

Termin wystosowania listu do prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie jest przypadkowy. 10 lutego w Sejmie obrady rozpoczęła komisja ds. energii, a wcześniej rząd i górnicy wrócili do przerwanych jesienią konsultacji. Niemal pół roku temu zakopali bowiem topór wojenny i oświadczyli, że szczegółowy plan likwidacji górnictwa zostanie wypracowany w późniejszym okresie. Kiedy ten nadszedł, okazało się, że do porozumienia znów daleko. 

Premier MorawieckiMedia bez wyboru. O co chodzi w akcji i z nowym podatkiem?

Górnicy napisali do Sasina

Inni związkowcy, tym razem z Polskiej Grupy Górniczej, największej spółki górniczej w Europie, też napisali list. Adresatem był wicepremier Jacek Sasin. Z pisma wynika, że kopalnie "mają pieniądze na działalność tylko do końca I kwartału".

Czytaj też: Baseny nie otworzą się od 12 lutego? Część obiektów się wycofała. "Rząd używa nieprawnych określeń"

Górnicy ostrzegają, że jeśli nie dostaną wsparcia, "może dojść do wybuchu niepokojów społecznych", a PGG może stracić płynność finansową. Na co zatem czeka rząd? O wsparciu likwidacji górnictwa rozmawia z UE. Związkowcy chcą, by na finał tych rozmów nie czekać i zmusić np. sektor energetyczny, by odbierał zakontraktowany węgiel. Związkowcy twierdzą, że sporo węgla zużywanego do produkcji prądu i węgla pochodzi z Rosji i Kolumbii, bo jest tańszy. "Konsekwencje trudnej sytuacji PGG dotkną też dziesiątki tysięcy ludzi zatrudnionych w firmach kooperujących i w otoczeniu" - ostrzegają górniczy związkowcy.