Pierścionek od fiskusa? Skarbówka sprzedaje złotą biżuterię z przemytu. "Wartość złomowa 134 tys. zł"

- Biżuteria została zatrzymana podczas kontroli celnej - wyjaśnia nadkom. Grażyna Kmiecik z Izby Administracji Skarbowej w Katowicach. Wartość pojedynczych przedmiotów waha się od zaledwie 200 do blisko 5000 zł. Biżuterię trzeba jednak kupić "w zestawie". Kosztuje niemałą fortunę.

Fiksus ogłasza przetarg na złotą biżuterię zabraną przemytnikom. Cieszyński Naczelnik Urzędu Skarbowego poinformował, że w postępowaniu egzekucyjnym na sprzedaż wystawione zostanie 239 sztuk kolczyków, krzyżyków, pierścionków, sygnetów, bransoletek i łańcuszków. 

Do kiedy rozliczyć PIT?Jak rozliczyć PIT 2021? 15 lutego ruszyła usługa Twój e-PIT

Złota biżuteria za 232 tys. zł. Kupisz ją od skarbówki

Wartość złotej biżuterii oszacowana została przez biegłych na nieco ponad 232 tys. zł - chodzi o wartość komisową, zakładającą sprzedaż poszczególnych elementów w obecnej postaci. Wartość złomowa, uwzględniająca przetopienie, jest niższa - wynosi 134 tys. zł. Licytacja zaczyna się od 3/4 tej sumy, czyli 174,1 tys. zł. Fiskus zastrzega, że nie odpowiada za wady ukryte sprzedawanych ruchomości oraz zastrzega sobie prawo odstąpienia od przetargu bez podania przyczyn.

Zobacz wideo Dlaczego militaryzacja Arktyki postępuje?

Czytaj też: Fiskus łatwo sprawdzi informacje o twoim koncie bankowym. Istnieje ryzyko nadużyć

Nadkom. Grażyna Kmiecik z Izby Administracji Skarbowej w Katowicach, wyjaśniła w rozmowie z PAP, że biżuteria została zatrzymana kilka lat temu, podczas kontroli celnej na przejściu granicznym w Cieszynie Boguszowicach.

Biżuteria jest do kupienia "w zestawie", nie można wybrać interesującego nas przedmiotu. Z zestawienia opublikowanego na stronach urzędu skarbowego wynika jednak, że wartość pojedynczych przedmiotów, które wystawiono na sprzedaż, nie jest szczególnie wygórowana. Pierścienie wyceniono na 600-1200 zł, kolczyki kosztują poniżej 200 zł. Najdroższe są łańcuchy, których cena sięga od 3,7 do niemal 5 tys. zł. 

Fiskus sprzedał zarekwirowane ferrari. Bez silnika, ale z gniazdem os

Urzędy skarbowe nie po raz pierwszy wystawiają na sprzedaż przedmioty, które mogą cieszyć się szczególnym zainteresowaniem. We wrześniu zeszłego roku, częstochowski fiskus - po dwóch nieudanych próbach - znalazł nabywcę na zarekwirowane ferrari.

Zrujnowany samochód, w którym brakowało silnika, został wylicytowany za kwotę, która pozwoliłaby wyjechać z salonu niezłym autem - nabywca za mocno zdewastowany pojazd zapłacił bowiem 82 tys. zł.  Pomimo gniazda os w bagażniku, zniszczonego wnętrza i brakujących elementów wyposażenia samochód wciąż okazał się wart całkiem sporo. 

Mars w obiektywie Percy'ego"Jestem bezpieczny na Marsie". Łazik NASA wylądował

Więcej o: