Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej o propozycji podwyżek pensji dla lekarzy: To jest obniżka

- To nie jest podwyżka, to jest obniżka - mówił na antenie Radia Zet prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Rząd przedstawił propozycję podwyżek dla medyków. Są one jednak w niektórych przypadkach bardzo niskie i nie rekompensują nawet inflacji, tłumaczył szef NRL.

W miniony piątek Ministerstwo Zdrowia przedstawiło propozycję nowej siatki płac dla zawodów medycznych, która ma obowiązywać od 1 lipca. Najwięcej mieliby zyskać fizjoterapeuci i diagności, których płaca ma wzrosnąć o 10 proc. do 4186 zł (minimalna pensja). Pielęgniarki i położne dostaną 465 zł podwyżki, a minimalne wynagrodzenie dla pielęgniarek bez wyższego wykształcenia i tytułu specjalisty wyniesie 3772 zł, informuje portal prawo.pl. Nieduże podwyżki otrzymają lekarze. Ci ze specjalizacją II stopnia i bez tzw. lojalki mogą liczyć na 206 zł podwyżki, lekarze pracujący na jednym etacie dostaną jednak tylko 19 zł więcej. Specjalizacja I stopnia uprawnia do podwyżki o 155 zł, a lekarze bez specjalizacji otrzymają tylko 52 zł. 

Zobacz wideo Jak wygląda codzienna praca medyków?

Podwyżki dla lekarzy krytykowane przez środowisko

W niedzielnej rozmowie z Radiem Zet prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej mówił między innymi o propozycji Ministerstwa Zdrowia. Zaczął od przypomnienia, że po protestach lekarzy rezydentów w 2018 roku zagwarantowano lekarzom specjalistom ustawowo minimalne wynagrodzenie 6750 zł. Przepisy te obowiązywały jednak do końca 2020 roku, a resort zdrowia miał renegocjować ustalone warunki i zmiany w siatce płac. Jako że do tego nie doszło, nowelizowano regulacje o sposobie kształtowania najniższych wynagrodzeń. Z końcem czerwca wrócą jednak przepisy z 2017 roku, a wynagrodzenie spadnie.

Teleporada, zdjęcie ilustracyjneTeleporady nie dla wszystkich. MZ zapowiada zmiany, lekarze są przeciwni

Nowa propozycja siatki płac, która ma obowiązywać od czerwca, nie została jednak dobrze przyjęta przez środowisko lekarzy

To nie jest podwyżka, ale obniżka.(...) Ponieważ, gdyby tylko uwzględnić wskaźnik inflacji, który w 2020 roku wynosił 3,4 proc., to ta podwyżka powinna wynosić 230 zł do kwoty 6750 zł. A gdyby tylko odnieść to do procentu wzrostu minimalnego wynagrodzenia w kraju - 7,7 proc. to ta kwota powinna wynieść około 520 zł

- mówił prezes NRL w Radiu Zet. 

To 19 zł nie tylko ośmiesza propozycję, ale po prostu jest wręcz niewiarygodne. Środowisko, które reprezentuję, ale nie tylko moje, środowisko wszystkich pracowników przyjęło to jak pewnego rodzaju policzek

- kontynuował prof. Mateja. Dodał też, że środowisko lekarskie przyjęłoby ze zrozumieniem informację, że przez wzgląd na pandemię państwa nie stać na podwyżki, gdyby Ministerstwo Zdrowia dało perspektywy na wzrost płac. 

Pracownicy medyczni w czasie epidemii koronawirusa.Pracownicy medyczni pozywają szpitale za brak wypłat dodatków covidowych

Podwyżki poróżnią środowisko medyków?

O podwyżkach wypowiedział się dla prawo.pl także wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, Artur Drobniak:

W czasie pandemii, gdy większość z nas pracuje bardzo intensywnie, by zapewnić opiekę pacjentom i ratować ludzkie życie, usłyszeliśmy, że mimo rosnącej średniej krajowej, nie ma co liczyć na podwyżki. Rozpoczynając dyskusję o siatce płac rząd mówił, że chce wprowadzić model węgierski, by chronić sektor publiczny przed odpływem kadr do prywatnego sektora czy wyjazdami za granicę. Przedstawił jednak jedynie plan na ten rok, daleki od oczekiwań, podczas gdy środowisko oczekuje propozycji do 2025 roku.

Dodał też, że powstała obawa, iż propozycja rządu ma na celu jedynie poróżnienie grup zawodowych. 

Więcej o: