Likwidacja OFE. Rząd przyjął projekt ustawy

Rewolucja w emeryturach nabiera kształtu. 1 czerwca OFE przestaną działać w dotychczasowej formie, a oszczędzający w nich na emeryturę będą mieli do wyboru: przenieść pieniądze do ZUS albo zostawić je na Indywidualnym Koncie Emerytalnym. W tym drugim przypadku rząd pobierze prowizję - 15 proc. zgromadzonych środków. Opowiedni projekt ustawy rząd przyjął we wtorek. Teraz zajmie się nim Sejm.

Projekt - w największym skrócie - zakłada likwidację OFE - zostaną one zastąpione (częściowo) nowymi Indywidualnymi Kontami Emerytalnymi. IKE zarządzać będą te same instytucje, które obecnie zarządzają OFE.

"Obecny model funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych (OFE) zostanie przebudowany. OFE przestaną działać w dotychczasowej formie, a każdy członek OFE będzie miał do wyboru dwa warianty. Opcją domyślną będzie przeniesienie środków z OFE na indywidualne konto emerytalne (IKE). Alternatywnie – możliwe będzie złożenie deklaracji o przeniesieniu swoich środków w całości do ZUS. Rozwiązanie to daje realne prawo wyboru emerytury opartej na dwóch filarach i gwarantuje prywatny charakter oszczędności na IKE, które będą podlegały dziedziczeniu" - czytamy w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu. 

Rząd przekonuje, że "dzięki zmianom wzrosną oszczędności emerytalne Polaków poprzez upowszechnienie IKE oraz odbudowane zostanie zaufanie do systemu emerytalnego".

"Chodzi o jasne oddzielenie systemu dobrowolnego i prywatnego oraz powszechnego i obowiązkowego" - podkreślono. Jak podał rząd, "obecnie w otwartych funduszach emerytalnych jest ok. 15,4 mln członków, a średnie saldo na rachunku wynosi 9 689 zł".

Czas na składanie deklaracji o przeniesieniu środków z OFE do ZUS został wyznaczony na okres od 1 czerwca do 2 sierpnia.

Zobacz wideo Borys: Największym zagrożeniem społeczno-gospodarczym w tym stuleciu jest demografia

Opłata przekształceniowa może dać nawet 22 mld zł 

Dla władz państwa w krótkim terminie kluczowa może być opłata przekształceniowa. Podczas przenoszenia środków do IKE pobrane zostanie 15 proc. od wartości aktywów OFE. Jej płatność w 2022 roku zostanie rozłożona na dwie raty: 70- i 30-procentowe. Środki z tej opłaty trafią do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) i mogą być przeznaczone wyłącznie na obsługę zobowiązań FUS.

W ocenie skutków regulacji rząd szacuje, że do kasy państwa mogą trafić nawet 22 mld zł - przy założeniu, że wszyscy wybiorą IKE (czyli po prostu nie zrobią nic). Gdyby zdecydowała się na to połowa, finanse publiczne wzbogacą się o 11 mld zł.

W przypadku wyboru ZUS, taka opłata nie będzie pobierana, ale trzeba pamiętać, że zgromadzone tam środki, choć waloryzowane, podlegają także opodatkowaniu. Nie będą też dziedziczone. 

Trudno obecnie szacować, ile osób zdecyduje się przenieść zgromadzone w OFE środki do ZUS, ale też chyba trudno zakładać, że nikt tego nie zrobi. Rząd przyjął opcję, zgodnie z którą połowa oszczędzających Polaków postawi na IKE. Wybór nie jest łatwy, a w szczegółach kwestie z nim związane wyjaśnialiśmy w poniższym tekście:

.Reforma OFE powraca. 'To jest wybór między dżumą a cholerą'

IKE zastąpią OFE 28 stycznia przyszłego roku. Pod koniec tego roku, dokładnie między 29 listopada a 1 grudnia, odbędzie się przeniesienie środków tych, którzy zdecydują się na ZUS. 

Więcej o: