ZUS zobaczył ją na zdjęciu z ferii. Musi oddać cały zasiłek z odsetkami. "Wiedziała, że jej nie wolno"

ZUS nie zna litości dla tych, którzy na zwolnieniu lekarskim pracują lub wyjeżdżają na wakacje. Czasami wystarczy zdjęcie. Lub donos. Boleśnie przekonała się o tym pewna nauczycielka.

Była na zwolnieniu lekarskim, ale w sieci pojawiło się zdjęcie, na którym było widać, że zamiast chorować, pracuje. Historię nauczycielki, którą ZUS przyłapał dzięki publikacji w internecie opisuje "Rzeczpospolita".

Zobacz wideo Jacek Ozdoba był gościem Zielonego Poranka Gazeta.pl (5.03)

Nauczycielka wyjechała pomimo zwolnienia lekarskiego

Jak wyjaśnia dziennik, zwolnienie wystawił psychiatra, który przyjmuje w miejscowości oddalonej o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania nauczycielki. Nauczycielka wyjechała jednak jako opiekunka na zimowe obozowisko.

Informacja dotarła do ZUS-u prawdopodobnie na skutek donosu. A ten znalazł dowody - na stronach ośrodka pojawiły się bowiem zdjęcia dokumentujące pobyt grupy, którą opiekowała się nauczycielka. Kobieta, która wystąpiła o zwolnienie, była widoczna na fotografiach. 

Wniosek do ZUS o wypłatę 'postojowego'Wniosek o postojowe - kto może z niego skorzystać i w jakiej wysokości?

Sąd: Dobrze wiedziała, że nie wolno

Fotografie co prawda szybko zniknęły, ale w aktach sprawy pojawiły się wydruki. Zdaniem ZUS-u był to koronny dowód, że doszło do złamania prawa.

Kobieta "dobrze wiedziała, że nie wolno jej pracować w okresie, za który pobierała zasiłek chorobowy" - uznał sąd. I nakazał zwrócenie całego wypłaconego zasiłku chorobowego. Sąd uznał też, że zacieranie śladów miało dowodzić, że oskarżona jest świadoma łamania prawa.

Bolesny zwrot nienależnych świadczeń. Oddasz więcej, niż dostałeś

Jeśli ZUS udowodni nam, że świadczenie - na przykład chorobowe - pobraliśmy nieprawnie, zażąda zwrotu całej kwoty. Chodzi o kwotę brutto - od zasiłku odprowadzany jest bowiem podatek. Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych trzeba więc zwrócić kwotę wyższą, od tej, którą otrzymaliśmy "na rękę".

W razie wykrycia złamania prawa z opóźnieniem lub przeciągającego się postępowania ZUS doliczy również odsetki. Okres przedawnienia w tego typu sprawach wynosi 10 lat. 

ZUS nie zawsze wygrywa

Czy ZUS zawsze ma podstawy, by podważyć wypłatę świadczenia, opierając się na "dowodach z internetu"? Nie. W 2018 roku opisywaliśmy historię kobiety, której Zakład Ubezpieczeń Społecznych odebrał rentę. Powód? Jej spora aktywność w mediach społecznościowych. ZUS przekonywał, że skoro może publikować liczne wpisy, to jest w stanie pracować.

Kobieta nie straciła świadczenia. Sąd uznał, że nawet jeśli ubezpieczona jest aktywna w mediach społecznościowych, to nie oznacza, że samodzielnie obsługuje komputer i związane z tym aplikacje. "Ponadto brak jest bezpośredniego związku pomiędzy znajomościami zawartymi w internecie a możliwością wykonywania pracy" - czytamy w uzasadnieniu wyroku.

.Reforma OFE. Były minister finansów mówi o "półprawdach', które serwuje rząd [WYKRES DNIA]