Frankowicze mogą nie doczekać wyroku Sądu Najwyższego. "W mojej ocenie tej uchwały nie będzie"

Frankowicze czekają na kolejny wyrok Sądu Najwyższego. Ten ma zapaść na początku przyszłego tygodnia. W ocenie niektórych ekspertów wydanie orzeczenia nie jest jednak pewne. Możliwe, że nigdy nie będzie ono ogłoszone.

Sąd Najwyższy 13 kwietnia może wydać kluczową decyzję dla tysięcy frankowiczów. Możliwe jednak, że po raz kolejny wydanie orzeczenia zostanie przeniesione. "Nie ma pewności, że 13 kwietnia zapadnie uchwała frankowa Sądu Najwyższego" - mówi cytowana przez Money mec. Barbary Garlacz.

Sąd Najwyższy w WarszawieSąd Najwyższy: Frankowicz może skutecznie domagać się pieniędzy od banku

Zobacz wideo Dlaczego kurs złotego jest rekordowo słaby?

Najpierw wirus, teraz oczekiwanie na TSUE? "Tej uchwały nie będzie"

Oznaczałoby to kolejną zmianę w terminarzu Sądu Najwyższego. Ten miał zająć się kwestią frankowiczów 25 marca. Na przeszkodzie stanęła jednak choroba I prezes Małgorzaty Manowskiej, która przeszła infekcję koronawirusem. 

Tym razem powodem przesunięcia może być, według przewidywań ekspertów, oczekiwanie na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. 29 kwietnia ma on wydać kolejne orzeczenie odnoszące się do kredytów w szwajcarskiej walucie. "W mojej ocenie tej uchwały nie będzie, a po orzeczeniu TSUE 29 kwietnia 2021 roku w zasadzie stanie się ona zbędna. W takim jednak wypadku frankowicze będą zmagać się z tymi sądami, które uważają, że orzecznictwo TSUE ich nie wiąże" - stwierdza mec. Garlacz. 

Frankowicze i banki czekają na rozstrzygnięcie

Jeśli jednak Sąd Najwyższy odniesie się do sprawy, zajmie stanowisko w kilku kluczowych dla frankowiczów, a także banków, kwestiach. Odpowie bowiem na pytanie dotyczące sposobu ustalania kursu, po jakim miałby być przeliczany kredyt frankowy uznany np. w ramach ugody za nieważny. Wyrok SN może też wpłynąć na sposób rozliczenia wzajemnych należności między kredytobiorcą a bankiem. Istotna kwestia dotyczy też biegu terminu przedawnienia dla roszczeń banku. Chodzi o tzw. teorię dwóch kondykcji i teorię salda. Tę problematykę wyjaśniał w rozmowie z Gazeta.pl Marcin Szołajski, radca prawny z Szołajski Legal Group. 

- Teoria dwóch kondykcji oznacza, że każdy musi się osobno rozliczyć z drugą stroną - frankowicz powinien oddać pieniądze bankowi, bank frankowiczowi, i mają się dogadać. Teoria salda mówi z kolei, że sąd zasądza tę różnicę - czyli że albo dopłaca frankowicz, albo bank - stwierdził.  

Sąd Najwyższy w podjętej 16 lutego uchwale orzekł, że w przypadku unieważnienia umowy o kredyt walutowy należy stosować tzw. teorię dwóch kondykcji, a nie teorię salda. Teraz ma odpowiedzieć na dodatkowe pytanie dotyczące tej kwestii. 

Kierowany przez Manowską sąd może też odnieść się do kwestii tzw. korzystania z kapitału. Banki sugerowały bowiem, że mogą żądać od kredytobiorców, którzy uzyskają unieważnienie umowy pieniędzy za to, że wyłożyły kapitał na kredyt. Ryzyko pozwu ze strony banku może powstrzymywać część osób przed otwarciem sporu. Rozstrzygnięcie tej kwestii może ośmielić kredytobiorców do wejścia na drogę sądową. 

Wicepremier Jarosław Kaczyński i jego partyjny podwładny, premier rządu PiS Mateusz Morawiecki w sejmowych ławach. Warszawa, 27 marca 2020Lepiej zarabiający zapłacą większe podatki? "Będą o 2320 zł na minusie"

Więcej o: