Złoto północy nie sfinansuje przekopu Mierzei Wiślanej. Rząd mówił o tonach bursztynu, wydobyto 17 kg

Mogło być 1,4 tony bursztynu, ale ostatecznie zebrano 17 kg. Rząd po latach przyznaje, że wydobycie złota północy nie sfinansuje jednak przekopu Mierzei Wiślanej. Inwestycja, która miała kosztować 880 mln zł bardzo za to podrożała. Do niemal 2 mld zł.

Kiedy rząd podejmował decyzję o przekopie Mierzei Wiślanej, trudno było mu uzasadnić inwestycję ekonomicznie. Gorzką perspektywę wydania miliardów złotych próbował więc osłodzić. Twierdził, że prace zostaną częściowo sfinansowane dzięki wydobyciu bursztynu. 

Przekop Mierzei WiślanejPrzekop Mierzei Wiślanej na półmetku. Prace ruszyły po przerwie zimowej

Zamiast ton złota północy tylko 17 kg kruszcu

Ostatecznie jednak podczas prac związanych z przekopem wydobyto jedynie 17 kg cennego materiału. Najpierw informację tę uzyskali posłowie Lewicy z inicjatywy posła Marka Rutki. Wystosowali interpelację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Parlamentarzyści zapytali, ile kilogramów bursztynu zostało wydobyte do 14 stycznia - donosiła "Gazeta Wyborcza". 

Do niepowodzenia pierwotnej wizji przyznało się Ministerstwo Infrastruktury, ale dopiero po poselskiej interpelacji Koalicji Obywatelskiej. Posłowie przypomnieli w swoim piśmie, że Ministerstwo Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej w 2019 szacowało złoża bursztynu zalegające na "trasie" przekopu na 1,4 tony.

Ostatecznie okazało się, że bursztyn może i jest, ale wydobycie jest nieopłacalne. Za samą koncesję trzeba by bowiem zapłacić ponad 200 tys. zł. Koszty odseparowania bursztynu od wydobytego materiału, transport, ochrona, monitoring miałyby pochłonąć jeszcze więcej - około 130 000 tys. zł netto - cytuje wiceministra infrastruktury Marka Gróbarczyka TVN24.pl.

Kto mówił o milionach z bursztynu? Jarosław Sellin

O tym, że wydobycie bursztynu może sfinansować przekop Mierzei, mówił w 2016 roku Jarosław Sellin, ówczesny wiceminister kultury. "Przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej poinformowali nas, że prawdopodobnie, tak się szacuje, ten dosyć głęboki przekop spowoduje, że wydobędziemy tony bursztynu z tego miejsca. Nie wiem, skąd są te szacunki, ale ministerstwo poinformowało, że mowa o 880 milionach złotych" - stwierdził przedstawiciel rządu na antenie Radia Gdańsk wiceminister. Co by znaczyło, że bursztyn miałby sfinansować całą inwestycję.

Sam resort szybko odpowiedział, że dokładnych wyliczeń nie ma, że opiera się jedynie na szacunkach. W wyniku zleconych badań obecność bursztynu potwierdzono, lecz rząd szybko zaczął przyznawać, że nawet jeśli będzie można go wydobyć, to przyniesie co najwyżej miliony. Dziś wiadomo już, że bursztyn nie pokryje nawet drobnego promila wydatków. 

Minister Gróbarczyk: Celem jest budowa drogi wodnej, nie wydobycie bursztynu

Marek Gróbarczyk, wiceminister infrastruktury, w odpowiedzi na interpelacje poselskie odpowiada: "Celem przedsięwzięcia nie jest wydobycie i eksploatacja złoża bursztynu, a budowa drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską". 

Wszystko wskazuje więc na to, że wydobycie bursztynu w nawet najmniejszym stopniu nie zrekompensuje kosztów inwestycji. Jej koszty znacząco wzrosły - z zakładanych na początku 880 mln zł do 1,98 mld zł (wg informacji z grudnia 2020 r.). 

Kanał ma mieć długość 1,3 km długości, 5 metrów głębokości. Dzięki niemu do portu w Elblągu będą mogły przybić jednostki o zanurzeniu do czterech metrów, o maksymalnej długości stu metrów. Inwestycja ma ożywić gospodarczo Warmię i Mazury, ma także wzmocnić bezpieczeństwo Polski. Prace nad inwestycją ruszyły w roku 2018, ma ona zostać ukończona w roku 2022. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk w minionym tygodniu potwierdził, że prace przebiegają zgodnie z harmonogramem. 

Polska inflacja najwyższa w UE.Inflacja to nasza specjalność. Polska znów na pierwszym miejscu w UE