Lublin. Właściciel cukierni sprytnie omijał obostrzenia. Ale nie musi płacić 10 tys. zł kary

10 tys. złotych kary - tyle miał zapłacić właściciel cukierni "Kawałeczek" w Lublinie za otwarcie lokalu dla klientów w czasie pandemii. Karę taką nałożył na przedsiębiorcę Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lublinie. Teraz, po odwołaniu właściciela, sanepid ze skutkiem natychmiastowym wstrzymał wykonanie kary.

Cukiernia "Kawałeczek" to jedno z niewielu miejsc w Lublinie, które działały mimo pandemii i rządowych obostrzeń. W lokalu można niemal codziennie napić się kawy, usiąść przy stoliku i skosztować tamtejszych wyrobów. Na początku marca br., Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Lublinie nałożył na właściciela lokalu karę w wysokości 10 tys. zł. 

Zobacz wideo Rząd luzuje obostrzenia. W maju wrócą: hotele, sklepy, gastronomia, sport i szkoły

Wynajmował stoliki do pracy i sprzedawał kawę na wynos. Według sanepidu prowadził kawiarnię

Lubelski sanepid stwierdził, że właściciel "Kawałeczka" prowadził działalność mimo wprowadzonego reżimu. Kara dotyczyła naruszenia 16 stycznia br., ustanowionego do odwołania zakazu działalności, która miałaby polegać na "przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu".

- Otrzymałem karę w wysokości 10 tys. zł za nieprzestrzeganie obostrzeń covidowych - powiedział w marcu w rozmowie z Onet.pl Daniel Żmuda, właściciel cukierni "Kawałeczek". Według tłumaczenia przedsiębiorcy nie prowadził on kawiarni, a jedynie wynajmował stolik do pracy osobom, które dokonały zakupu na wynos. W cenie wynajmu była także zastawa kawowa i dostęp do internetu. Kawę, którą zakupiono na wynos, można było przelać do udostępnianej porcelany. Dodatkowo każdy wynajmujący sam ustalał zasady swojej pracy - mógł decydować, czy chce mieć maseczkę, czy z niej rezygnować. 

Inspektorzy sanepidu dwukrotnie odwiedzili lubelski "Kawałeczek". Jedna z dwóch wizyt zakończyła się nałożeniem kary na właściciela lokalu.

Sukces lubelskiego przedsiębiorcy. Nie musi płacić kary, którą nałożył na niego sanepid 

Jeszcze w marcu Daniel Żmuda zapowiadał, że nie zapłaci nałożonej na jego firmę kary. - Ta kara z pewnością utrudnia prowadzenie działalności, bo jednak 10 tys. zł to spora część wypłat dla pracowników, której nie będzie w przypadku zablokowania konta. Stoję przed wyborem: zamknąć lokal i nie płacić ludziom lub prowadzić działalność i płacić. Wolę płacić pracownikom - zadeklarował Żmuda.

Właściciel lokalu, po konsultacji prawnej złożył odwołanie od kary do Lubelskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Jak podaje Onet.pl, pod koniec kwietnia przyszła decyzja - wojewódzki sanepid ze skutkiem natychmiastowym wstrzymał wykonywanie kary. Oznacza to, że przedsiębiorca nie musi zapłacić 10 tysięcy złotych. - Wielokrotnie mówiłem, że wolę zapłacić pensje pracownikom niż karę sanepidowi. Mam nadzieję, że ta decyzja już się nie zmieni i będę mógł w spokoju prowadzić biznes oraz płacić podatki - powiedział Daniel Żmuda. 

W uzasadnieniu sanepidu można przeczytać, że "w ocenie organu drugiej instancji do czasu rozpatrzenia odwołania istnieje ryzyko poniesienia przez stronę nieodwracalnych strat finansowych poprzez możliwość zajęcia stronie środków pieniężnych niezbędnych do potrzeb życiowych".

Więcej o: