Ponad 80 mld zł wyparowało z lokat w rok. Aż dziw, że jeszcze coś na nich mamy [WYKRES DNIA]

Tylko niespełna 172 mld zł trzymały w czerwcu na bankowych lokatach gospodarstwa domowe. Rok temu mieliśmy na nich ponad 80 mld zł więcej, dwa lata temu blisko 130 mld zł więcej. Rekordowo niskie stopy procentowe i nadpłynność w sektorze bankowym sprawiają, że banki ani myślą rywalizować o oszczędności Polaków. Ba, zdarzają się wręcz głosy, że być może powinno się nas demotywować do trzymania środków w bankach.
Zobacz wideo Susz. Po ulicach fruwały banknoty. Okazało się, że właściciel zostawił portfel na dachu samochodu

Jak wynika z najnowszego raportu Bartosza Turka, głównego ekonomisty HRE Investments, aktualnie przeciętny zysk z rocznej lokaty bankowej na 10 tys. zł to - już po potrąceniu podatku Belki - ok. 11,34 zł. Wynika to z faktu, że - według danych Narodowego Banku Polskiego - przeciętne oprocentowanie takiej lokaty (a konkretnie - lokat na okres od ponad 6 miesięcy do 12 miesięcy włącznie) to raptem ok. 0,14 proc.

embed

W przypadku innych lokat sytuacja jest podobna lub niewiele lepsza. Lokaty na okres od ponad jednego miesiąca do trzech miesięcy włącznie oprocentowane są aktualne przeciętnie na 0,27 proc., na okres od ponad trzech miesięcy do sześciu miesięcy włącznie - 0,15 proc., na lokacie dłuższej niż rok zarobić można 0,14 proc.

Co warto podkreślić, w ostatnich miesiącach inflacja roczna przekracza 4 proc. i według prognoz ekonomistów, na takim poziomie powinna utrzymać się przynajmniej do końca roku. Także w 2022 i 2023 r. będzie zapewne stosunkowo wysoka. Jak wynika z centralnej ścieżki lipcowej projekcji inflacyjnej NBP, w 2021 r. inflacja wyniesie średniorocznie  4,2 proc., zaś w 2022 i 2023 r. kolejno 3,3 i 3,4 proc. A to oznacza, że inflacja z dużym naddatkiem pożera i zapewne jeszcze długi czas będzie pożerała wszystkie zyski z lokat.

Wina stóp i nadpłynności

Tak mizerne oprocentowanie lokat to oczywiście efekt rekordowo niskich stóp procentowych. Ta referencyjna wynosi obecnie raptem 0,10 proc. Mimo inflacji przekraczającej cel NBP, polski bank centralny nie ma zamiaru na razie podnosić stóp. Tym samym nie decyduje się na ruch, który zaordynowały już inne banki centralne w regionie - na Węgrzech i w Czechach. 

Nie chcę tłumaczyć postępowania banków, ale to po prostu wynika z rachunku ekonomicznego

- tłumaczyła kilka miesięcy temu w rozmowie z Gazeta.pl niemal zerowe oprocentowanie lokat Olga Szczepańska dyrektor Departamentu Stabilności Finansowej Narodowego Banku Polskiego. Jak dodawała, od lat polski sektor bankowy charakteryzuje się także nadpłynnością. - Banki mają więcej depozytów do prowadzenia akcji kredytowej niż potrzebują - wyjaśnia ekspertka. A to oznacza, że tym bardziej nie mają powodu, by rywalizować o środki Polaków wysokim oprocentowaniem.

Olga Szczepańska, dyrektor Departamentu Stabilności Finansowej Narodowego  Banku PolskiegoNiemal zerowe odsetki z lokat. 'To wynika z rachunku ekonomicznego'

Pieniądze odpływają z lokat

Jak wynika z najnowszych danych NBP, na które powołuje się Turek z HRE Investments, w czerwcu na lokatach bankowych gospodarstwa domowe w Polsce trzymały prawie 172 miliardy złotych.

Wciąż jest to duża kwota, ale przez ostatnie miesiące topnieje ona w oczach. Dość powiedzieć, że rok wcześniej na lokatach rodzime gospodarstwa domowe trzymały o ponad 80 miliardów złotych więcej

- zwraca uwagę Turek. Można powiedzieć, że skoro banki niemal nie chcą płacić odsetek na lokatach, to nie ma się co dziwić, że Polacy trzymają na nich coraz mniej środków. Ba, część banków w ogóle przestaje się "wygłupiać" z lokatami oprocentowanymi np. na 0,01 proc. i uszczupla swoją ofertę depozytową.

Co jednak ważne, mimo wszystko środki Polaków nie odpływają z sektora bankowego. Wręcz przeciwnie - cały czas mamy ich tam coraz więcej, ale lądują one przede wszystkim na kontach osobistych, ewentualnie rachunkach oszczędnościowych. 

Tak jak jeszcze rok temu na rachunkach zwykłych i oszczędnościowych trzymaliśmy 707 miliardów, to obecnie kwota ta urosła do 845 miliardów

- wskazuje ekspert HRE Investments. Dodaje, że Polacy z jednej strony nie chcą zamrażać oszczędności na absurdalnie słabych lokatach, ale z drugiej cenią sobie bezpieczeństwo i łatwy dostęp do środków zdeponowanych w banku.

Bank jak przechowalnia pieniędzy

W tym kontekście, mając jeszcze na względzie nadpłynność sektora bankowego, być może mniej zaskakują niedawne słowa Tadeusza Białka, wiceprezesa Związku Banków Polskich. Białek w rozmowie z serwisem wnp.pl nie mówił np. o tym, że depozyty od klientów są potrzebne bankom do prowadzenia akcji kredytowej. Wręcz przeciwnie - porównał bank do "przechowalni" pieniędzy mówiąc, że "jeżeli podpisujemy umowę z przechowalnią, nikogo nie dziwi, że - oddając coś do niej - trzeba z tego tytułu ponieść opłatę".

Nie powinno zatem dziwić, że w aktualnych warunkach za bezpieczne przechowanie pieniędzy bank może pobierać stosowne wynagrodzenie

- mówił wiceprezes ZBP. Dodawał, że "im więcej środków na rachunku, które nie pracują, tym większy koszt ich utrzymywania dla banku".

Klienci często nie zdają sobie z tego sprawy, ale utrzymywanie depozytów o bardzo dużej wartości, zwłaszcza w walutach obcych, prowokuje dla banków bardzo duże koszty

- wskazywał Białek.

Przedsiębiorcy z Podkarpacia na liście 100 najbogatszych Polaków według magazynu ForbesZapłacimy za pieniądze w banku? 'W przechowalni opłata nikogo nie dziwi'

Więcej o: