Ceny energii i gazu na polskiej giełdzie najwyższe w historii. A wiadomo, co to oznacza [WYKRES DNIA]

Energia elektryczna i gaz są najdroższe w historii polskiej giełdy towarowej. To nie będzie bez znaczenia także dla cen dla gospodarstw domowych.
Zobacz wideo

Jak zwraca uwagę Bartłomiej Derski z branżowego portalu wysokienapiecie.pl, w lipcu średnia cena energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii wyniosła aż 378 zł za MWh. Była ona o 70 proc. wyższa niż rok temu i najwyższa w ponad 20-letniej historii TGE. Gaz ziemny kosztował w lipcu z kolei średnio 172 zł za MWh - to dwa razy drożej niż średnio w dziewięcioletniej historii notowań na TGE i blisko pięć razy drożej niż rok temu.

embed
embed

Rachunki mocno w górę

Nie ma wątpliwości, że ceny w hurcie znajdą prędzej czy później odzwierciedlenie w taryfach dla gospodarstw domowych. Zresztą niepokojąca korespondencja od dostawców energii i gazu nie jest wcale tylko melodią przyszłości - właśnie wielu Polaków otwiera listy od PGNiG z informacją o ponad 12-procentowej podwyżce ceny błękitnego paliwa. To zresztą druga już w tym roku podwyżka gazu zaordynowana przez państwowy koncern.

Żeby oddać sprawiedliwość - inni sprzedawcy gazu też podnoszą ceny. Derski raczej nie pozostawia wątpliwości, że należy szykować się na kolejne podwyżki. To samo tyczy się energii. Ekspert Wysokiego Napięcia w rozmowie z Gazeta.pl prognozuje dwucyfrowe podwyżki cen prądu w 2021 r. 

Gdy w połowie lipca wartości kontraktów na dostawy energii w 2022 r. doszły do ponad 350 zł/MWh, ekonomiści Biura Maklerskiego mBanku pisali z kolei, że "przy utrzymaniu dzisiejszych poziomów na rynku hurtowym, wzrost rachunku za energię dla gospodarstw domowych może sięgnąć ok. 20 proc., przy jednoczesnej podobnej inflacji rachunków za gaz".

Nieco na marginesie - alarmowali też, że podobna lub nawet wyższa skala podwyżek czeka biznes. To rodzi ryzyko, że w jakiejś mierze wyższe koszty energii konsumenci zobaczą w cenach produktów i usług.

Zdjęcie ilustracyjneCeny prądu w 2022 r. zelektryzują Polaków. Szykują się konkretne podwyżki

A może rekompensaty?

Jak zwraca uwagę Bartłomiej Derski, hurtowe ceny energii są już znacznie powyżej poziomów, przy których w 2018 r. politycy "panicznie" zamrażali ustawowo ceny prądu dla gospodarstw domowych. Ekspert uważa, że obecne ceny "powinny przyśpieszyć prace nad rozsądnym systemem rekompensat dla odbiorców energii znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej". Wskazuje, że mechanizm taki powinien skupiać się na kosztach ogrzewania, bo te są dalece wyższe od kosztów energii elektrycznej.

To niejedyny w ostatnich dniach głos mówiący o rekompensatach za energię. W opublikowanym kilka dni komunikacie eksperci Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej wskazywali, że Polska nie uniknie uwolnienia taryf energii elektrycznej. Dziś zgodę na podwyżki musi wydać Urząd Regulacji Energetyki, ale odejścia od taryfowania wymaga od nas unijna dyrektywa. Uwolnienie cen energii, według PKEE, nie doprowadzi do "nieuzasadnionych" podwyżek cen energii. Te "uzasadnione" będą niemalże pewne. W tym kontekście PKEE wskazał, że zniesienie taryf powinno być "powiązane z wprowadzeniem dodatku energetycznego dla najbardziej wrażliwych odbiorców energii, dla których pokrycie kosztów energii elektrycznej i ciepła stanowi wyzwanie i duży wysiłek finansowy". Do grona takich wrażliwych odbiorców energii, zagrożonych ubóstwem energetycznym, PKEE zaliczył m.in. osoby najuboższe, niepełnosprawne oraz emerytów i rencistów.

Ceny prądu pójdą w górę? Były minister: Jesteśmy skazani na podwyżkiEksperci: Wyższe ceny prądu nieuniknione. Przez koszty emisji CO2

Dlaczego ceny energii i gazu rosną?

Marne to pocieszenie, ale dynamicznie rosnące ceny energii i gazu dotyczą nie tylko Polski. Jak wskazuje w rozmowie z Gazeta.pl Bartłomiej Derski z portalu wysokienapiecie.pl, w grę wchodzą czynniki ogólnoświatowe. Po pierwsze, po pandemicznym załamaniu gospodarczym, teraz gospodarka wróciła na tory szybkiego wzrostu. Nastąpił dynamiczny wzrost popytu na surowce energetyczne. Podaż za nim nie nadąża. To winduje ceny. 

Wiele państw ma już produkcję przemysłową wyższą niż przed pandemią. Tymczasem w 2020 r. ze względu na silne spadki na surowce energetyczne, część producentów np. węgla wypadło z rynku. Ponoszono też mniejsze nakłady na wydobycie gazu, co sprawiło, że tych zapasów jest dziś mniej. To czynniki fundamentalne

- tłumaczy ekspert.

Derski zwraca jednak uwagę także na czynniki spekulacyjne. W efekcie luźnej polityki pieniężnej na niemal całym świecie, na wielu globalnych rynkach - także tych surowcowych - ceny są windowane przez napływ kapitału. - Można odnieść wrażenie, że banki centralne może nawet przesadziły nieco ze swoją polityką, bo ona skutkuje być może nawet już bańkami spekulacyjnymi na różnych grupach aktywów - uważa Derski.

Ceny energii windowane są też przez rosnące ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla.

Jak wskazuje jednak Derski, wręcz może się okazać, że sierpień będzie pierwszym miesiącem od dawna, w którym Polska będzie eksporterem netto energii elektrycznej. Jej ceny na polskim rynku są niższe niż na Zachodzie. Dlaczego? Na przykład we Francji czy Niemczech elektrownie węglowe kupują surowiec w znacznej mierze na rynku spot, więc dynamiczny wzrost cen węgla przekłada się od razu na szybki wzrost kosztów produkcji energii. Z kolei elektrownie w Polsce bazują częściowo na zawartych z krajowymi kopalniami długoterminowych kontraktach na węgiel - dziś opiewających na znacznie niższe ceny niż na rynku spot. Derski nie pozostawia jednak wątpliwości, że w końcu jednak - jak już wspomniano - niestety wzrosty hurtowych cen energii w Polsce przełożą się na rynek detaliczny. 

Więcej o: