Tajemniczy darczyńca przelał 10 mln zł na konto Krakowa. Prezydent miasta: ten pan nie chce się ujawnić

Tajemniczy darczyńca z Londynu przelał 10 milionów złotych na rzecz budowy Centrum Muzyki na Cichym Kąciku oraz powstanie parkingu wielopoziomowego w sąsiedztwie Błoń. Prezydent Jacek Majchrowski nie chce zdradzić imienia i nazwiska mężczyzny ze stolicy Anglii.

Jako pierwsza o sprawie poinformowała "Gazeta Krakowska". Chodzi o ogromny przelew, który wpłynął na konto miasta Krakowa. To 10 milionów złotych z przeznaczeniem na rozbudowę Centrum Muzyki na Cichym Kąciku, czyli osiedlu w Krakowie wchodzącym w skład dzielnicy Krowodrza.

Zobacz wideo Sceny jak z filmu akcji. Pościg za mężczyzną, który lustrował posesje w Wieliczce

"Nawet jeśli to deweloper, to co? Nie może wpłacić?"

O darowiźnie po raz pierwszy informowano pod koniec sierpnia. Do tej pory nieznane są personalia darczyńcy. 26 sierpnia na antenie Radia Kraków został o nie zapytany prezydent miasta Jacek Majchrowski. Włodarz stolicy Małopolski nie chciał jednak ujawnić imienia i nazwiska zleceniodawcy przelewu. 

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa"I prezydent Krakowa płaci mandaty". Jacek Majchrowski ukarany za cygaro

- Nie życzył sobie. Jest RODO. Ten pan nie chce. On wyraził zgodę, że jak będzie oddane Centrum Muzyki i będą tabliczki z nazwiskami darczyńców, można go tam umieścić. To nie Polak. To człowiek z branży IT z Londynu - mówił Majchrowski. Z kolei na to, że "podejrzenia są takie, że to ktoś z branży deweloperskiej", prof. Majchrowski stwierdził: - Nawet jakby to był deweloper to co? Nie może wpłacić?

Kim jest tajemniczy darczyńca?

Dziennikarze "Gazety Krakowskiej" złożyli do ratusza wniosek o dostęp do informacji publicznej. Urzędnicy krakowskiego magistratu zasłaniają się jednak tym, że nie mogą podać danych mężczyzny, bo jest on osobą fizyczną i nie wyraża zgody na udostępnienie danych.

W rozmowie z Onetem adwokat Agata Szopińska przyznała, że sytuacja jest nietypowa. - Uważam, że miasto powinno udostępnić dane w trybie dostępu do informacji publicznej. Po pierwsze ustawa dość szeroko ujmuje całą instytucję informacji publicznej i to już przemawia za tym, że takie dane powinny zostać ujawnione - wyjaśniała prawniczka.

- Po drugie te pieniądze wpłynęły bezpośrednio na rachunek bieżący miasta, czyli można powiedzieć, że są to dochody miasta. Stały się więc środkami publicznymi. Powinna zatem nad nimi być pewna kontrola, pozwalająca stwierdzić kto dokonał wpłaty. Można sobie wyobrazić przecież taką sytuację, że darowizny dokonuje firma albo jej pracownik, a następnie ta firma stara się o przeprowadzenie inwestycji na terenie Krakowa. Z pewnością wzbudziłoby to wątpliwość - dodała.

Jak poinformowała "Gazeta Krakowska", część radnych miejskich będzie domagać się od prezydenta Jacka Majchrowskiego informacji, kim jest darczyńca. - Pieniądze nie wpłynęły na konto spółki, tylko do miasta. A wpływy do budżetu są jawne. Sprawa ponadto stała się mocno medialna. W świetle tych argumentów na pewno wystąpię z interpelacją do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego z prośbą o ujawnienie, kto wpłacił 10 mln złotych darowizny - mówił w rozmowie z "GK" radny PiS Michał Drewnicki.

Więcej o: