Krach na lirze tureckiej. "Wygląda na to, że Erdogan już całkowicie odleciał"

Lira turecka tylko we wtorek 23 listopada straciła do dolara amerykańskiego 15 proc. W środę rano odrabiała część strat, ale do odrobienia jest ogromnie dużo. Krach na walucie Turcji nastąpił po tym, jak prezydent kraju Recep Tayyip Erdogan po raz kolejny nawoływał do obniżek stóp procentowych, wykluczył przedterminowe wybory i obiecał wygrać "gospodarczą wojnę o niepodległość". - Wygląda na to, że Erdogan już całkowicie odleciał - komentuje Marcin Kujawski, ekonomista banku BNP Paribas.
Zobacz wideo Dudek: Na sporach z UE możemy stracić wiarygodność, a to się odbije na złotym

O nawet ponad 15 proc. taniała we wtorek 23 listopada lira turecka w stosunku do dolara amerykańskiego. Jeszcze rano dolar kosztował niespełna 11,50 liry, a po południu nawet blisko 13,5 (stabilizując się na poziomie ok. 13 lir za dolara). We wczesny ranek w środę krach na tureckiej walucie się pogłębiał, później jednak nastąpiło uspokojenie, a nawet początek odrabiania strat. 

Turecka waluta w zasadzie już od dekady nieustannie osłabia się w stosunku do dolara. Dziesięć lat temu dolar kosztował niespełna dwie liry, dziś ok. 13. Tylko w 2021 r. dolar podrożał wobec liry o ponad 70 proc. Ale to, co stało się we wtorek, było po prostu krachem.

  • Więcej o kursach walut przeczytaj na Gazeta.pl

Pierwszy Airbus S340 wylądował na AntarktydzieWielki Airbus A340 pierwszy raz w historii na Antarktydzie

Erdogan kontynuuje "Erdoganomikę"

Powodem tak nerwowej reakcji rynku były kolejne wypowiedzi prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana zarówno w kontekście polityki krajowej, jak i monetarnej. Erdogan od lat wtrąca się w politykę tureckiego banku centralnego i nieustannie wywiera presję - m.in. zmienia jego szefów niemal jak rękawiczki, odwołuje niepokornych członków odpowiednika naszej Rady Polityki Pieniężnej.

Prezydent Turcji forsuje absurdalną ekonomicznie tezę (jak się żartobliwie mówi na rynku - "erdoganomikę"), iż wysokie stopy przyczyniają się do inflacji, a nie ją tłumią. Inflacja w Turcji dobija do 20 proc. W momencie, gdy w wielu zakątkach świata bankierzy centralni zakłopotani wysoką inflacją podnoszą stopy procentowe (lub się do tego sposobią), w Turcji zostały one kilka dni temu po raz kolejny obniżone. Tym razem spadły o jeden punkt procentowy do poziomu 15 proc. Była to trzecia obniżka stóp z rzędu, od września główna stopa w Turcji spadła już o cztery punkty procentowe. 

.'Erdoganomika'. Dobijają z inflacją do 20 proc., a tną stopy. Lira tonie

We wtorek mieliśmy kolejną odsłonę krzewienia erdoganomiki. Erdogan pochwalił ostatnie obniżki stóp i wywarł ostrą presję na bank centralny, aby ten przeszedł robił to dalej i jeszcze agresywniej. Prezydent Turcji przekonuje, że taki ruch m.in. zwiększy zatrudnienie, eksport i inwestycje. Twierdzi, że takimi ruchami opanuje inflację i straty tureckiej waluty. Rynek uważa jednak zupełnie inaczej i w reakcji na te słowa kapitał zagraniczny zaczął (jeszcze bardziej) masowo odpływać z Turcji, spychając kurs liry w otchłań. 

Przy okazji Erdogan mówił także o "gospodarczej wojnie o niepodległość", wykluczył też przedterminowe wybory (według kalendarza wyborczego powinny odbyć się w 2023 r.).

Erdogan "odleciał"

Najwyraźniej potrzebna jeszcze jednak obniżka stóp procentowych w Turcji, żeby "metodą na Erdogana" obniżyć inflację i wzmocnić turecką lirę

- kpił na Twitterze portal finansowy macroNEXT.

W przeciwieństwie do poprzednich epizodów, kiedy następowało załamanie wartości Liry, tym razem nikt nie ogranicza dostępu do płynności a krótkoterminowe stop proc. na rynku FX-owym pozostają niskie. Wygląda na to, że Erdogan już całkowicie odleciał

- pisze  ekonomista BNP Paribas Marcin Kujawski.

To powinna być przestroga dla innych banków centralnych, w tym NBP

- uważa bloger finansowy Zbigniew Papiński.

W pewnym momencie władze tureckie staną przed wyborem między podwyżkami stóp i kontrolą przepływu kapitału. Być może ta decyzja zapadnie jeszcze w tym tygodniu

- uważają z kolei ekonomiści banku Pekao. Rzeczywiście, pojawiają się domysły (np. banku Societe Generale), że wkrótce Turcja będzie zmuszona podnosić stopy procentowe. I rzeczywiście - nie można wykluczyć scenariusza, w którym ratunkiem dla tonącej liry może być wprowadzenie ograniczeń w przepływie kapitału.

Więcej o: