Ceny energii w górę. Jacek Sasin: To koszt uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej

- Unia Europejska to nie tylko to, co nam się kojarzy dobrze - fundusze, ale też to, co ma dla nas skutki negatywne, jak uczestnictwo w europejskiej polityce klimatycznej powodujące, że cena energii elektrycznej w Polsce rośnie - powiedział wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w listopadzie o 7,7 proc. licząc rok do roku - wynika z opublikowanego przez Główny Urząd Statystyczny szybkiego odczytu. Inflacja w Polsce jest najwyższa od stycznia 2000 r. Opublikowane dane oznaczają wzrost rocznej dynamiki inflacji wobec października, kiedy wyniosła ona 6,8 proc.

Przeczytaj więcej informacji o inflacji na stronie głównej Gazeta.pl

Prezes NBP Adam GlapińskiAdam Glapiński: Zmieniam retorykę. Inflacja jest uciążliwa

Jacek Sasin: UE to nie tylko fundusze

- Robimy to, co możemy zrobić jako polski rząd, gdy źródła tej inflacji nie leżą w Polsce. Na wzrost cen mają głównie wpływ dużo wyższe, rosnące ceny surowców energetycznych. Musimy zdać sobie sprawę, że certyfikaty CO2 wzrosły do 75 euro za tonę. Eksperci mówią, że za chwilę będzie to 100 euro, a Frans Timmermans twierdzi, że najlepiej byłoby 200 euro, bo szybciej odeszłoby się od węgla. To pokazuje jakąś skalę szaleństwa - stwierdził w środę (1 grudnia) wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin w programie "Gość Wydarzeń" Polsatu News.

Podkreślał, że "rosnące ceny energii to koszt naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej". - UE to nie tylko to, co nam się kojarzy dobrze - fundusze, ale też to, co ma dla nas skutki negatywne, jak uczestnictwo w europejskiej polityce klimatycznej powodujące, że cena energii elektrycznej w Polsce rośnie - mówił Sasin. Wicepremier podkreślił, że nie odrzuca polityki klimatycznej, ale "nie da się jednak dokonać tak potężnej transformacji w tak krótkim czasie, szczególnie w polskich warunkach, gdzie energetyka jest oparta o węgiel".

Premier Mateusz MorawieckiMorawiecki: Jeśli inflacja nie przestanie rosnąć, będziemy działać

Tarcza antyinflacyjna. Jej efektem ubocznym może być wzrost cen

Rząd zareagował na wzrost cen, uruchamiając tzw. tarczę antyinflacyjną. Przepisy przewidują między innymi obniżenie opodatkowania gazu ziemnego, energii elektrycznej i paliw. Zostanie też wprowadzony dodatek osłonowy dla rodzin. Rozwiązania mają przyczynić się do spadku cen. We wtorek (30 listopada) rząd przyjął projekt ustawy wprowadzającej pakiet antyinflacyjny.

Ekonomiści w swoich analizach zwracają uwagę, że "efektem ubocznym" rządowego rozwiązania może być podbicie cen innych towarów i nieco wyższa inflacja w kolejnych miesiącach. Tak uważa m.in. Ignacy Morawski, który wskazuje, że cięcie może być odczuwalne tylko krótkotrwale.

Ze społecznego punktu widzenia [tarcza antyinflacyjna - red.] jest to działanie dość oczywiste, które w dzisiejszych warunkach podjąłby każdy rząd. Problem w tym, że od wyższych cen może w końcu nie być ucieczki [...] Zakładam, że o ile w krótkim okresie ścieżka inflacji będzie niższa od wcześniejszego scenariusza, o tyle w perspektywie 8-12 miesięcy może być już nieznacznie wyższa. Finalnie więc całe działanie ma charakter redystrybucji - zmniejsza się przejściowo presję związaną z cenami energii, mając nadzieję, że ich wzrost będzie, choć częściowo przejściowy, a jednocześnie zwiększa się ryzyko ogólnego wzrostu poziomu cen w gospodarce, za które zapłacą wszyscy

- komentuje główny ekonomista Pulsu Biznesu.

Także ekonomiści mBanku zwracają uwagę, że tarcza antyinflacyjna z jednej strony obniży inflację w pierwszych miesiącach 2022 r., ale równocześnie przesunie efekty podwyżek rachunków za media na okres po jej wygaszeniu. Konsekwencją może być też dłuższy okres schodzenia ze szczytu inflacji.

Zobacz wideo Jakich wzrostów cen prądu możemy się spodziewać? Derski: Wzrosną ok. 20%
Więcej o: