Bańka na rynku nieruchomości? Oni przekonują - bez przesady. Pokazują dowody [WYKRES DNIA]

Czy na polskim rynku mieszkaniowym mamy do czynienia z bańką cenową? - Wątpliwe - uważa Marcin Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wraz z dwoma innymi ekspertami z PIE pokazuje, na jakiej podstawie tak wnioskuje. Nie zmienia to jednak faktu, że na zatrzymanie wzrostu cen nieruchomości nie ma co liczyć - w 2022 r. mieszkania mogą drożeć w dwucyfrowym tempie.

Od wielu miesięcy trwa wśród ekonomistów w Polsce zażarta dyskusja - czy na rodzimym rynku nieruchomości mamy bańkę cenową lub ryzyko jej wystąpienia, czy nie. Jedną z osób, która najgłośniej ostrzega, że taki bąbel narasta, jest dr Adam Czerniak, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej oraz dyrektor ds. badań i główny ekonomista Polityki Insight. 

W zasadzie nie możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z bańką cenową, zanim ona nie pęknie. Natomiast ryzyko, że mamy do czynienia z bańką cenową, jest wysokie. Uważam, że są sygnały o przegrzaniu rynku mieszkaniowego. Mamy do czynienia z idealnymi warunkami inkubacyjnymi dla powstania bańki cenowej czy jej narastania - bo jeśli miała powstać, to już powstała

- mówił w lipcu dr Czerniak w "Studiu Biznes" Gazeta.pl. Dodawał, że gdy w 2020 r. badał, czy na polskim rynku nieruchomości mamy do czynienia z bańką cenową, to jedynym czynnikiem, który temu przeczył, była dość stabilna dostępność mieszkań (czyli relacja cen mieszkań do dochodów Polaków). Tyle, że dane z 2021 r. zaczęły wskazywać, że ta dostępność zaczyna spadać.

Zobacz wideo Bańka cenowa na rynku nieruchomości? „Ryzyko jest wysokie"
  • Więcej o polskim rynku nieruchomości przeczytaj na Gazeta.pl

Z kolei we wrześniowej rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim dr Czerniak szacował, że gdyby bańka cenowa na polskim rynku pękła, mieszkania mogłyby stracić na wartości nawet 15-20 proc.

Ryzyko bańki cenowej dotyka najbardziej tych, którzy się najmniej do niej przyczyniliNa rynku mieszkań trwa nabór jeleni. "Stracą najwięcej, bo czują mus"

Bańka cenowa? "Wątpliwe", "nie jest źle"

Tymczasem pojawiło się właśnie opracowanie wskazujące, że ryzyko bańki cenowej na polskim rynku mieszkaniowej nie jest duże. Autorami raportu są eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego - Michał Gniazdowski, Marcin Klucznik i Jakub Rybacki.

Z publikacji wynika, że ryzyko wystąpienia bańki na polskim rynku nieruchomości jest jednym z najniższych wśród państw Unii Europejskiej. Taki wniosek płynie z globalnego badania szwajcarskiego banku UBS, na które powołują się ekonomiści z PIE.

Największe ryzyko występuje w państwach niemieckojęzycznych - ceny mieszkań w Niemczech rosły znacząco szybciej niż wynagrodzenia. Co więcej, niemieccy konsumenci najczęściej poszukują informacji o potencjalnym załamaniu cen mieszkań

- czytamy w raporcie.

embed

Jak wyjaśniają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego, niskie ryzyko bańki w Polsce to zasługa szybkiego wzrostu wynagrodzeń oraz małej liczby mieszkań kupowanych na kredyt.

Posłowie obradują nad całkowitym zakazem aborcji. W całym kraju protestyPosłowie obradują nad całkowitym zakazem aborcji. W całym kraju protesty [ZDJĘCIA]

Czy grozi nam bańka? Wątpliwe

- pisze na Twitterze Marcin Klucznik z PIE. Wskazuje, że za wzrost cen mieszkań w Polsce odpowiadają przede wszystkim realne trendy - rozwój i migracja do miast czy zmiana modelu rodziny.

Dynamiczny wzrost cen mieszkań w Polsce jest jednak faktem. Jak wyliczają ekonomiści PIE, w ostatnich trzech latach osiągnął on czwartą wartość wśród państw UE. Tyle, że jednocześnie wskazują, że zamożność gospodarstw domowych w Polsce nadal rośnie w podobnym tempie.

Po krótkim spowolnieniu związanym z pandemią, ceny nieruchomości ponownie rosną w tempie szybszym niż inflacja i zbliżonym do wzrostu wynagrodzeń. Według danych NBP, w trzeci kwartale br. ceny mieszkań na rynku wtórnym w dziesięciu największych miastach wzrosły o 9,6 proc. W analogicznym tempie rosły pensje w sektorze przedsiębiorstw

- czytamy w publikacji PIE. Ekonomiści z instytutu dodają, że "pomimo wzrostu cen, kupno mieszkania w Polsce jest łatwiejsze niż w Europie Zachodniej".

Analizie poddaliśmy wskaźnik OECD price to income - indeks opisujący, ile lat trzeba pracować, aby kupić mieszkanie. Od 2015 r. w Polsce czas ten wydłużył się o 4 pkt. Dla porównania, przeciętny Niemiec pracuje o ponad 30 proc. dłużej, mieszkańcy Czech, Węgier i Słowacji – 15-25 proc., strefy euro - 18 proc. Bank UBS szacuje, że przy przeciętnych dochodach osiąganych w Warszawie, zakup mieszkania w centrum wymaga obecnie około 7 lat pracy. W Paryżu okres ten wynosi 17 lat, w Londynie - 14. W przypadku niemieckich miast (Frankfurt, Monachium) wartości są porównywalne do Polski - 7-9 lat

- piszą ekonomiści.

embed
Tanio już było! Ale to nie znaczy, że jest źle. Rynek mieszkaniowy w Polsce wyróżnia się pozytywnie na tle innych krajów europejskich

- komentuje na Twitterze Michał Gniazdowski, jeden z autorów raportu PIE.

Nieruchomości (zdjęcie ilustracyjne)Koszalin. 2,5 m2 z antresolą. Jan Śpiewak: Oto polska deweloperka. Inwestor odpowiada

W 2022 r. kolejny wzrost cen mieszkań o 10 proc.

Ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego spodziewają się, że w 2022 r. wzrost cen nieruchomości nie ustanie i jego tempo wyniesie ok. 10 proc. w skali roku. 

Podwyżki cen mieszkań będą wiedzione w górę przede wszystkim przez rosnące koszty deweloperów. Z danych Polskich Składów Budowlanych wynika, że w październiku ceny materiałów dla budownictwa były o 20,5 proc. wyższe niż rok temu. Swoje powinna zrobić także wysoka dynamika wynagrodzeń w budownictwie.

Z drugiej strony, hamulcem dla wyższych podwyżek powinna być duża podaż nowych mieszkań. Co więcej, jak uważają ekonomiści PIE, w części miast wzrost cen nieruchomości będzie hamowany przez niedostateczny popyt.

Obecnie wzrost cen w Łodzi i Trójmieście jest wolniejszy niż w innych miastach. W Gdańsku i Gdyni średnie ceny ofertowe na rynku pierwotnym sięgają 91 proc. cen warszawskich. Dalszy wzrost napotka barierę po stronie dochodów gospodarstw domowych. W Łodzi wyludnianie się miasta ogranicza dalszy wzrost cen

- tłumaczą.

Więcej o: