Gaz płynie Jamałem w odwrotnym kierunku już szósty dzień. Rosja odrzuca oskarżenia

Gazociąg Jamalski działa w trybie rewersu szósty dzień z rzędu. Rosyjski surowiec tłoczony jest w kierunku z Niemiec do Polski. Rosja twierdzi, że nie jest to działanie polityczne.
Zobacz wideo Piotr Woźny: Przed polską energetyką dekada gigantycznych wyzwań

Gazociąg Jamał-Europa powstał pod koniec lat 90. XX wieku po to, by dostarczać do Europy Zachodniej surowiec z rosyjskiego półwyspu. Biegnie przez Rosję, Białoruś, Polskę i na niewielkim odcinku przez Niemcy, gdzie łączy się z niemieckim systemem przesyłowym i gdzie w Mallnow niedaleko Frankfurtu nad Odrą znajduje się punkt pomiarowy. 

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl. 

Niemcy. Gazociąg Jamalski tłoczy gaz w przeciwnym kierunku

I dane niemieckiego operatora sieci Gascade z tego właśnie miejsca wskazały w niedzielę, że gaz jest tłoczony w kierunku z Niemiec do Polski, czyli przeciwnym niż zazwyczaj, w ilości blisko 1,2 mln kilowatogodzin na godzinę. Ten tzw. rewers fizyczny trwa już szósty dzień z rzędu - zauważa Agencja Reutera. Gascade wskazywał we wtorek, że dostawy surowca z Rosji do Niemiec tą drogą zostały wstrzymane we wtorek 21 grudnia, następnie zmienił się kierunek przesyłu. 

Gaz (zdjęcie ilustracyjne)Gazprom trzeci dzień nie pompuje gazu Jamałem. Sasin powołał sztab kryzysowy

To, co dzieje się w ostatnim czasie na rynku gazu (i energii ogółem) w Europie, narzuca pewien kontekst tej sytuacji. Z jednej strony mamy kryzys energetyczny, ceny surowców, w tym gazu, oraz energii gwałtownie rosną. Powodów jest kilka, zaczęło się od popandemicznego odbicia gospodarczego, które wywindowało popyt. Do tego doszły inne czynniki, w tym niekorzystne zjawiska pogodowe, ograniczające generowanie energii z wiatru oraz przedłużające się wyłączenia elektrowni jądrowych we Francji. I to wszystko na początku zimy, kiedy zapełniane są magazyny na mroźny czas.

Rosja odpiera oskarżenia o manipulację 

Wielu ekspertów podkreśla jeszcze element geopolityczny, czyli działania Rosji. Z jednej strony mamy wzrost napięcia na Ukrainie, z drugiej Nord Stream 2 - nowy gazociąg łączący Rosję i Niemcy po dnie Bałtyku, który czeka na zgody Berlina i Brukseli na rozpoczęcie działalności. Tymczasem kilka tygodni temu niemiecki regulator zawiesił proces certyfikacji Nord Streamu 2. 

Polska oskarżyła w tym tygodniu Rosję o wstrzymanie dostaw gazociągiem Jamał-Europa, zarzucając Gazpromowi manipulację. Gazprom odrzuca te oskarżenia - podała agencja AFP.

Prezydent Rosji Władimir Putin w piątek zaprzeczył, by rewers był ruchem politycznym i powiedział, że Polska "odsunęła" Rosję od zarządzania tym rurociągiem. Dzień wcześniej stwierdził, że to Niemcy odsprzedają gaz Polsce i Ukrainie, podkreślając, że to nie jego kraj należy obwiniać o kryzys energetyczny i wysokie ceny surowca. 

"Wszelkie oskarżenia pod adresem Rosji i Gazpromu, że nie dostarczamy wystarczającej ilości gazu na rynek europejski, są całkowicie bezpodstawne, niedopuszczalne i nieprawdziwe" - powiedział z kolei w sobotę wieczorem rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow. 

Rosja powtarza, że wypełnia swoje zobowiązania dostaw w ramach kontraktów długoterminowych - i potwierdzają to też doniesienia od jej niemieckich klientów, o których piszą zachodnie agencje informacyjne. Jednak, jak zauważa Reuters, Gazprom w grudniu nie rezerwuje dodatkowej przepustowości Jamałem na przesył surowca. 

Bloomberg: flotylla tankowców z gazem płynie z USA do EuropyPomoc dla Europy. Z USA płynie flotylla gazowców. Ceny gazu w dół

Więcej o: