Złoty sporo stracił przed wzrost ryzyka wojny. Walce z inflacją to nie pomoże

Ryzyko wojny na Ukrainie psuje złotego. Od zeszłego tygodnia polska waluta potaniała wobec euro o 5 gr, wobec innych ważnych walut o ok. 10 gr. Walce z inflacją to nie pomaga.

Euro po 4,54 zł, dolar amerykański po 4 zł, frank szwajcarski po 4,33 zł, funt brytyjski po 5,42 zł - tyle w poniedziałkowe wczesne popołudnie kosztowały główne waluty obce. Porównując ze stanem raptem z 10 lutego, euro podrożało o ok. 6 gr, a pozostałe waluty o ok. 10 gr.

Poniedziałek przyniósł pewne umocnienie złotego, ale daleko polskiej walucie do odrobienia strat z końca ubiegłego tygodnia.

Kurs EUR/PLN

embed

Kurs USD/PLN

embed

Kurs CHF/PLN

embed
Zobacz wideo Czy Amerykanie mają rację, ostrzegając przed inwazją Rosji na Ukrainę? Sikorski komentuje

Amerykańskie myśliwce F-15 przyleciały do bazy lotniczej w ŁaskuAmerykańskie myśliwce F-15 przyleciały do Polski. "Wesprą wschodnią flankę" [ZDJĘCIA]

Ryzyko wojny straszy 

Analitycy widzą w zasadzie jeden, główny powód słabości złotego - ryzyko wybuchu wojny na Ukrainie. - Inwazja może zacząć się w dowolnym momencie, gdyby Władimir Putin tak zdecydował - powiedział w piątek Jake Sullivan, doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Joe Bidena.

Rynkowy efekt słów Sullivana to nie tylko osłabienie złotego (a konkretnie - umocnienie walut traktowanych jako "bezpieczne przystanie" i osłabienie tych postrzeganych jako bardziej ryzykowne), ale też - jak zauważa Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl - m.in. gwałtowna wyprzedaż na giełdach akcji i wzrosty cen surowców energetycznych. Kurs europejskiej ropy typu Brent wyskoczył na nowe długoterminowe maksima i ponad 95 dolarów za baryłkę.

Wprawdzie w poniedziałek rynkowa panika się nie pogłębia, ale też piątkowe przetasowania nie zostały wymazywane. Oznacza to, że sobotnia rozmowa telefoniczna pomiędzy prezydentami Joe Bidenem i Władimirem Putinem nie rozładowała napięć oraz nie ograniczyła ryzyka inwazji. W kolejnych dniach szczególnie istotna może okazać się wtorkowa wizyta na Kremlu Olafa Scholza, kanclerza Niemiec

- ocenia Sawicki.

Wadym PrystajkoUkraina może porzucić marzenia o dołączeniu do NATO. "Jesteśmy elastyczni"

Trudniejsza walka z inflacją

Słabnący złoty to zła wiadomość nie tylko np. dla kredytobiorców walutowych, ale także prezesa NBP Adama Glapińskiego. W ostatnich dniach i tygodniach coraz wyraźniej dawał do zrozumienia, że jest zainteresowany umocnieniem się złotego, bo to oddziałuje na obniżkę inflacji, współgrając więc z innymi elementami zacieśniania polityki pieniężnej NBP (przede wszystkim podwyżkami stóp).

Zrobimy wszystko, żeby zdusić inflację i umocnić złotego, ale w granicach rozsądku

- mówił podczas środowej konferencji prasowej Glapiński.

Ekonomiści nie mają wątpliwości - umocnienie złotego mogłoby być substytutem części podwyżek stóp. W rozmowie z portalem Business Insider Polska główny ekonomista banku Pekao, Ernest Pytlarczyk, wyliczał niedawno, że umocnienie złotego o 10 proc. pozwoliłoby obniżyć inflację o 1,5-3 pp. w ciągu 12-18 miesięcy.

To zaostrzenie stanowiska przez NBP zostało zauważone przez rynek i złoty w pierwszej połowie minionego tygodnia dość wyraźnie się umacniał. Piątkowy wybuch awersji do ryzyka na rynkach był jednak ciosem w złotego.

Pozytywny układ notowań EUR/PLN nie został jeszcze doszczętnie zburzony. Tak stałoby się dopiero w przypadku wykroczenia notowań powyżej strefę 4,57-4,58. Na razie awersja ta powstrzymała ruch wzrostowy. Na pierwszy rzut oka można to przyjmować za dobry omen i zapowiedź pojawienia się popytu na złotego. Jeśli jednak napięcie geopolityczne będzie wzbierać, to bariera, która na razie zamyka drogę do pułapu 4,60, zapewne nie powstrzyma zwyżki. W przypadku inwazji Rosji na Ukrainę, kursy walut niechybnie zanotowałyby kolejny bardzo dynamiczny skok i obrałyby kierunek na grudniowe szczyty, które w przypadku EUR/PLN usytuowane są w okolicy 4,65

– określa Bartosz Sawicki. 

Im mocniejsza będzie presja na osłabienie złotego, tym wyższe będzie prawdopodobieństwo, że z odsieczą polskiej walucie przyjdą władze monetarne. W przypadku, gdyby kurs euro został wyniesiony ponad 4,60 zł, nie można będzie wykluczyć klasycznych interwencji polegających na sprzedaży walut obcych przez NBP, co miałoby doprowadzić do wzmocnienia złotego

– dodaje analityk Cinkciarz.pl.

Premier Kanady Justin TrudeauKonflikt Rosja-Ukraina. Kanada wycofuje część żołnierzy z Ukrainy

Więcej o: