Oszczędności Polaków znów śmielej płyną do banków. Odbicie w danych [WYKRES DNIA]

Mikołaj Fidziński
Polacy znów powoli zaczynają przekonywać się do lokat bankowych. W gruncie rzeczy to nic dziwnego, bo ich oprocentowanie poszło w ostatnich miesiącach w górę. Wciąż w bankach są jednak kwoty o niebo niższe niż przed pandemią.

164 mld zł - tyle środków Polacy trzymali na lokatach bankowych w grudniu 2021 r. To kwota bardzo niska zważywszy na to, że dwa lata wcześniej - w grudniu 2019 r., czyli jeszcze przed pandemią i obniżkami stóp procentowych w kraju - na depozytach terminowych Polacy mieli w bankach ok. 297 mln zł. 

Widać jednak, że coś się delikatnie ruszyło po tym, jak w październiku 2021 r. Rada Polityki Pieniężnej zaczęła podnosić stopy procentowe. Referencyjna stopa poszła w górę z 0,10 proc. (tyle wynosiła od maja 2020 r.) do 1,75 proc. w grudniu 2021 r. i 2,75 proc. obecnie. 

Już w październiku - pierwszym miesiącu podwyżek stóp procentowych - otworzyliśmy lokaty o wartości prawie 18 miliardów. Potem w listopadzie było to już ponad 20 miliardów, a w grudniu prawie 22 miliardy. Dla porównania wcześniej - w trzecim kwartale - co miesiąc otwieraliśmy w bankach nowe lokaty na kwoty rzędu 16-17 miliardów. W sumie w ostatnim kwartale 2021 roku banki przyjęły na lokaty o ponad 9 miliardów złotych więcej naszych oszczędności niż kwartał wcześniej

- wskazują Oskar Sękowski i Bartosz Turek, ekonomiści z HRE Investments.

embed
Zobacz wideo "Mam odłożone 100 tys. zł. Czy to dobry moment na zakup mieszkania?" [Q&A Gazeta.pl]

Pożar w EssenOgromny pożar w Essen. Spłonęły dziesiątki mieszkań [ZDJĘCIA]

Oprocentowanie lokat idzie w górę

Wraz ze stopami w gospodarce, w górę zaczęło iść też oprocentowanie lokat. Różnice są spore. Z danych NBP wynika, że jeszcze we wrześniu 2021 r. banki na lokatach na 3-6 miesięcy płaciły średnio 0,32 proc., a na lokatach na 6-12 miesięcy 0,17 proc. W grudniu było to już kolejno 0,91 proc. i 1,27 proc. Oczywiście, w porównaniu z inflacją to wciąż procenty bardzo mizerne, ale jednak kilkukrotnie wyższe niż raptem kilka miesięcy wcześniej.

Z drugiej strony wyraźnie widać, że nadpłynność w sektorze bankowym nie wymusza na bankach szczególnego wysiłku w walce o oszczędności Polaków. Warto zauważyć, że o ile w grudniu 2021 r. referencyjna stopa NBP była już wyższa niż przed pandemią (wtedy 1,50 proc.), o tyle oprocentowanie lokat wciąż sporo niższe.

Dla lokat na 3-6 miesięcy wynosiło 0,91 proc. w grudniu 2021 r. vs. 1,36 proc. dwa lata wcześniej, dla lokat na 6-12 miesięcy 1,27 proc. obecnie vs. 1,49 proc. przed dwoma laty.

Masz puste konto, więc kradzież ci niestraszna? Niestety, to błądMasz puste konto, więc kradzież ci niestraszna? Niestety, to błąd

Inflacja zżera pieniądze jak kornik

Sytuacja dziś i dwa lata temu jest też diametralnie różna właśnie z powodu inflacji. Wprawdzie zarówno w grudniu 2019 r., jak i 2021 r., przeciętne lokaty nie chroniły przed tempem wzrostu cen, ale ta skala niechronienia była diametralnie inna. O ile pod koniec 2019 r. inflacja wynosiła 3,4 proc. to pod koniec 2021 r. już 8,6 proc. Prognozy wskazują, że w grudniu 2022 r. inflacja dalej może wynosić ok. 7 proc.

Przy takiej prognozie inflacji podwyżka oprocentowania przeciętnej lokaty rocznej o 1 pp. oznacza, że klient nie straci już na niej realnie ok. 7 proc., tylko 6 proc. Marne pocieszenie. Dlatego w gruncie rzeczy trudno się dziwić, że powrót oszczędności Polaków do lokat nie jest huraganowy. Jak widać na wykresie powyżej, Polacy zakładali w ostatnich miesiącach 2021 r. coraz więcej lokat. Ale gdy porównamy te liczby z danymi sprzed pandemii, gdy oprocentowanie lokat było tylko nieznacznie lepsze, wciąż widać przepaść. Tego, co odpłynęło z banków po wybuchu pandemii i ścięcia procentów na lokatach niemal do zera, nie da się szybko odbudować.

Nowe odsetki z lokat mogą robić na pierwszy rzut oka wrażenie. O ile jeszcze pół roku temu przeciętna lokata roczna na 10 tys. zł po potrąceniu podatku Belki dawała nieco ponad 10 zł, to dziś jest to już ponad 100 zł. Problem w tym, że inflacja przez rok z kwoty 10 tys. zł zżera kilkaset złotych.

embed
Proponowane przez instytucje finansowe stawki oprocentowania są zdecydowanie za małe, by pokonać wzrost cen. I chociaż wśród ofert znajdziemy i takie depozyty, których oprocentowanie w skali roku wynosi 3-4 proc., to przy obecnej inflacji nawet te oferty wyglądają nieco mizernie

- wskazują Sękowski i Turek z HRE Investments.

Ochrony przed inflacją rodacy szukają też w detalicznych obligacjach skarbowych, choć w gronie tych papierów prawie nie ma co liczyć na to, że ochronią nas przed inflacją wyższą niż 2-4 proc. Pewnie też dlatego wciąż dużym zainteresowaniem cieszą się nieruchomości czy złoto, które mają udowodnioną historycznie zdolność do ochrony oszczędności przed utratą siły nabywczej

- dodają eksperci. 

.Polacy na potęgę pożyczają pieniądze rządowi. Kwoty robią wrażenie

Więcej o: