Mechanizm praworządności może zamrozić unijne przelewy. Kto winny? Dwóch polityków rządu i on [SONDAŻ]

Unia może nie wypłacić Polsce pieniędzy nie tylko z Funduszu Odbudowy, ale i z budżetu Wspólnoty - wówczas nie uzyskamy 770 mld zł. Polacy winią za to głównie dwie ważne postacie rządu oraz... Donalda Tuska. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie RMF FM i "Dziennika Gazety Prawnej".

TSUE uznał w ubiegłym tygodniu, że mechanizm warunkowości (czyli "pieniądze za praworządność") jest zgodny z traktatami unijnymi. Polska najpewniej nie otrzyma więc pieniędzyKrajowego Planu Odbudowy, bo nie spełnia warunków praworządności. Polska nie wykonuje bowiem wyroku TSUE w sprawie funkcjonowania upolitycznionej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Konsekwencją może być strata setek miliardów złotych. 

Zobacz wideo ROZMOWA O PRACY | Odcinek 02 | STUDIA

Kto jest odpowiedzialny za możliwe zamrożenie środków unijnych?

Takie pytanie na zlecenie RMF FM oraz "Dziennika Gazety Prawnej" zadało ankietowanym United Surveys. Najwięcej osób, tj. 24 proc. wskazało prezesa PiS i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Na drugim miejscu znalazł się szef Solidarnej Polski i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, którego wskazało 21,6 proc. respondentów.

Trzecim najczęściej wskazywanym politykiem jest... Donald Tusk (20,7 proc.), choć jego partia nie jest u władzy. To zapewne wynik intensywnej propagandy prowadzonej w państwowych mediach, że wszystko, co idzie w Polsce  źle, to "wina Tuska". Przypomnijmy, Koalicja Obywatelska wstrzymała się podczas głosowania nad KPO uważając, że można wykorzystać sytuację do wywarcia presji na rządach Zjednoczonej Prawicy, a sam Tusk krytykował Lewicę za dogadanie się z rządem w sprawie KPO. 

Lider PO, jako odpowiedzialny za zamrożenie unijnych pieniędzy wyprzedził - co może zaskakiwać - premiera Mateusza Morawieckiego (10,4 proc.) oraz Ursulę von der Leyen, przewodniczącą Komisji Europejskiej (9,1 proc.). Ponadto 9,7 proc. osób wskazało odpowiedź Nie wiem/Trudno powiedzieć, a 4,3 proc., że żadne z powyższych. 

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

Niemal 60 proc. anektowanych jest zdania, że zamrożenie eurofunduszy jest realnym zagrożeniem. Z czego 22 proc. oceniło prawdopodobieństwo jako bardzo wysokie, a 37,8 proc. jako raczej wysokie. 19,8 proc. uznało, że szanse na wstrzymanie unijnych przelewów są raczej niskie, a 3,3 proc. że bardzo niskie. Co dziesiąty respondent twierdzi, że nie ma takiego ryzyka. 7,2 proc. uznało, że nie wie. 

Sondaż został przeprowadzony na grupie 1000 osób metodą CATI (wywiad telefoniczny wspomagany komputerowo).

Ile Polska może stracić?

Z samego Funduszu Odbudowy, który został powołany do życia, by zmniejszyć dotkliwe skutki gospodarcze po wybuchu pandemii COVID-19, Polska może stracić 58 mld euro, czyli przeszło 260 mld złotych. 

W ramach powyższej kwoty ok. 23,9 mld euro to bezzwrotne dotacje. Ponad 34,2 mld euro stanowią nisko oprocentowane pożyczki. Środki z KPO mają posłużyć m.in. do reformy rynku pracy, wsparcia dla mieszkalnictwa, zmiany finansowania szpitali, czy wprowadzenia w Polsce nowego typu przedsiębiorstw. 

Straty mogą być jednak jeszcze większe. Rząd informował, że do Polski popłynie 770 mld złotych  (171 mld euro) środków unijnych, na co składały się środki z KPO oraz około 113 mld z wieloletniego funduszu unijnego na lata 2021-2027. 

Niekorzystny dla Polski wyrok TSUE w sprawie mechanizmu praworządności, może być również zagrożeniem dla środków z budżetu unijnego - piszą w "Rzeczpospolitej" ekonomiści Rafał Benecki i Leszek Kąsek. 

Więcej o: