Polski gigant odzieżowy zamyka sklepy na Ukrainie. Kurs na giełdzie runął

Firma odzieżowa LPP - właściciel takich marek jak Reserved, Sinsay, Cropp czy House - zamknęła swoje sklepy na Ukrainie, zdecydowała też o przeniesieniu administracji z biura w Kijowie do Lwowa. Giełdowy kurs spółki spadł w czwartek o jedną czwartą. Rynek ukraiński jest kluczowy także dla innych polskich biznesów.
Handel na Ukrainie jest zamknięty. Priorytetem jest bezpieczeństwo, więc administracja naszego biura w Kijowie została przetransportowana do Lwowa. Wszelkie transporty na Ukrainę zostały wstrzymane przed granicą. Sytuacja jest rozwojowa, obserwujemy, co będzie dalej

- poinformowała PAP Biznes rzeczniczka prasowa LPP Monika Wszeborowska. Kraje Europy Wschodniej (Rosja, Ukraina, Białoruś i Kazachstan) odpowiadały w 2021 roku za 28 proc. całości sprzedaży grupy LPP.

Od otwarcia notowań na warszawskiej giełdzie w czwartek, akcje LPP potaniały o blisko jedną czwartą (stan na 13:30 to spadek o ok. 22,5 proc.). Indeksy WIG i WIG-20 są na ponad 10-procentowych minusach (stan na 13:30).

Kurs LPP na GPW

embed

Wołodymyr ZełenskiZełenski: Ukraina zerwała stosunki dyplomatyczne z Rosją. Prowadzimy ciężki bój

Na Ukrainie także wiele innych firm z Polski

Na Ukrainie działa także wiele innych dużych polskich firm. To m.in. marka obuwnicza CCC, producent podłóg Barlinek, firma meblarska Black Red White, producent słodyczy Wawel czy firma bieliźniarska Esotiq & Henderson. Te z wymienionych spółek, które notowane są na warszawskiej giełdzie, również tracą od rana ponad 10 proc.

Właścicielem ukraińskiego Kredobanku jest z kolei PKO Bank Polski, który już poinformował, że spodziewa się konieczności dodatkowych odpisów. Sieć Kredobanku obejmuje centralę we Lwowie oraz 82 oddziały w niemal wszystkich obwodach Ukrainy.

ING: atak Rosji może odjąć 1,3 pp. z polskiego PKB

Jak wyliczają ekonomiści ING Banku Śląskiego, Ukraina odpowiada za nieco ponad 2 proc. polskiego eksportu (Rosja za ok. 2,8 proc.). Szacują, że konsekwencją ataku Rosji na Ukrainę może być spadek dynamiki wzrostu polskiej gospodarki o ok. 1,3 punktu procentowego.

W 2014 eksport na Ukrainę spadł o 20 proc., a do Rosji o 13 proc.. W 2015 eksport do Rosji obniżył się o 27 proc. Powtórka z 2014 przy obecnej skali obrotów handlowych z tymi krajami dałaby negatywny wpływ na PKB rzędu ok. 0,6 pp., ale sytuacja jest nieporównywalna. Ukraińska gospodarka została obecnie sparaliżowana, a sankcje na Rosję i reperkusje gospodarcze będą szersze. Przy założeniu spadku eksportu do obu krajów o 50 proc., może to odjąć od polskiego PKB 1,3 pp. Szacunki wykonaliśmy w sytuacji niezmienionych innych warunków (bez jednoczesnego spadku importu, bez uwzględnienia wzrostu eksportu kanałami pośrednimi jak w 2014-15 roku, bez reakcji polityki budżetowej itp.)

- piszą w swoim raporcie eksperci z ING BŚ.

Hua ChunyingChiny nie chcą nazywać ataku na Ukrainę "inwazją"

Więcej o: