Morawiecki obniża podatki, miliony osób mogą przez to stracić więcej niż zyskają

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w czwartek, że stawka PIT od 1 lipca br. ma spaść z 17 do 12 proc. I choć niby obniżka podatków powinna cieszyć, to jej skutek może być odwrotny do założonego. Premier chce łagodzić Polakom skutki inflacji, ale obniżka podatków może ją utrwalać. To z kolei może zmusić Narodowy Bank Polski do jeszcze wyższych podwyżek stóp, co oznacza wyższe raty oraz coraz mniejsze szanse dla osób, które dopiero chciały kupić mieszkanie na kredyt.

Reforma podatkowa, którą w czwartek 24 marca zapowiedział premier Morawiecki i wiceminister finansów Artur Soboń, zakłada m.in. obniżenie stawki PIT z 17 proc. na 12 proc. Zmiany mają wejść w życie już 1 lipca br. 

Zgodnie z rządowymi wyliczeniami, na zmianach zyska blisko 13 mln osób. W pierwszych latach mają one oznaczać łącznie ok. 14,5-16 mld zł więcej rocznie w portfelach Polaków.

Mateusz MorawieckiRząd obniża PIT. "Zmiany będą korzystne dla wszystkich" [WYLICZENIA]

Podatki w dół, inflacja w górę?

Obniżka podatków to zasadniczo miła okoliczność. Problem tylko w tym, że napychanie kolejnymi pieniędzmi naszych kieszeni raczej nie pomoże w walce z inflacją.

Można powiedzieć, że rząd i ekonomiści widzą inne związki przyczynowo-skutkowe. Rząd chce łagodzić Polakom rosnące ceny, zwiększając ich dochody do dyspozycji. Eksperci wskazują, że jeśli chcemy obniżyć inflację, powinniśmy nieco przydusić popyt w gospodarce. Kolejne transfery fiskalne są tego zupełną odwrotnością - miast popyt przyduszać, utrwalają go i podkręcają. A to oznacza, że walka z inflacją może być jeszcze dłuższa i kosztowniejsza. 

To z kolei rodzi ryzyko, że zdeterminowany na zbijanie inflacji Narodowy Bank Polski może zdecydować się na więcej podwyżek stóp procentowych niż w alternatywnej rzeczywistości bez nowej reformy podatkowej. A to ma oczywistą konsekwencję w postaci jeszcze wyższych rat kredytów mieszkaniowych. 

Działamy tak, aby zacieśnić politykę pieniężną. To niestety powoduje, że poziom rat zaciągniętych kredytów rośnie. Ilość środków finansowych u rodzin, które spłacają te kredyty, maleje. To działa antyinflacyjnie. Takie są reguły życia, tak to działa

- wyjaśniał podczas konferencji prasowej dwa tygodnie temu prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. W trakcie niej wyrażał też aprobatę dla policy mix (tj. "mieszanki" decyzji NBP i władz fiskalnych, czyli m.in. rządu) zakładającej łagodną politykę fiskalną i twardą politykę pieniężną. Twardą, czyli m.in. zakładającą stosunkowo wysokie stopy procentowe. Wysokie bez przesady - Glapiński wiele mówił m.in. o tym, że nie powinny one doprowadzić do znaczącego wzrostu bezrobocia. Ale gdzie jest ta granica "przesady" - trudno powiedzieć.

Na pewno wiadomo, że NBP ma co zbijać. Jego najnowsze projekcje inflacji wskazują, że w 2022 r. może ona sięgnąć blisko 11 proc., a w 2023 r. 9 proc. To prognozy przy założeniu nieprzedłużanej po lipcu br. tarczy (a rząd już zapowiedział, że ją przedłuży), ale i tak widać gołym okiem, że do akceptowalnego przez NBP celu inflacyjnego (1,5-3,5 proc.) jest przepaść.

Stopy wzrosną nawet do 7,5 proc.?

Marcin Kujawski, ekonomista BNP Paribas, po czwartkowej zapowiedzi obniżki podatków dał do zrozumienia, że "zmierzamy w kierunku" stóp na niebagatelnym poziomie 7,5 proc. Dziś główna stopa NBP wynosi 3,5 proc. WIBOR 3M i 6M - rynkowe stopy, na których bazuje oprocentowanie kredytów mieszkaniowych w złotych - wynoszą obecnie kolejno 4,48 i 4,84 proc., a prognozy (na podstawie tzw. kontraktów FRA) sugerują, że za trzy miesiące osiągną około 6 proc.

Dalsza fiskalizacja inflacji [czyli kontynuacja obecnych działań rządu - red.] to albo jeszcze wyższe stopy (i dłużej wysokie) albo dryf waluty na północ [tj. osłabienie się złotego - red.]

- uważa Mikołaj Raczyński, członek zarządu Noble Funds TFI.

O tym, że po obniżce PIT stopy wzrosną jeszcze mocniej, pisze też Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Z drugiej strony, nieco w innym tonie wypowiada się Tomasz Wyłuda, dyrektor Biura Doradztwa Inwestycyjnego Credit Agricole. Przekonuje on, że obniżka podatków może na inflację wpłynąć tylko delikatnie.

Nie rozumiem niechęci do obniżki podatków w sytuacji gdy rosną ceny i raty kredytu, co uderzy w gospodarstwa domowe. Skala obniżki podatków kilka mld zł może delikatnie wpłynąć na inflację

- uważa Wyłuda.

Raty kredytów mocno w górę

Łącznie w Polsce aktywnych jest ok. 2,1 mln kredytów mieszkaniowych w złotych. Spłaca je ok. 3,5 mln osób (większość kredytów biorą bowiem pary).

Dla przykładowego kredytu na 25 lat i 300 tys. zł zaciągniętego na początku 2016 r. (z oprocentowaniem marża 2 proc. + WIBOR 3M) rata wzrosła od października 2021 r. już o ok. 460 zł (z ok. 1335 zł do blisko 1,9 tys. zł). Rynkowe prognozy wskazują, że za trzy miesiące może sięgnąć ok. 2,1 tys. zł i dopiero wówczas wzrost rat i stóp powinien przystopować. 

Konferencja dotycząca zmian w podatkachMorawiecki ogłasza obniżenie podatków i koniec ulgi dla klasy średniej

Więcej o: