Zamiast gazu "krew, pot i łzy". Ta mapa pokazuje, dlaczego Europie tak trudno zjednoczyć się ws. embarga

Mikołaj Fidziński
Węgry mogą płacić za dostawy rosyjskiego gazu w rublach, a Unia nie ma nic do gadania ws. ich kontraktów z Rosją - przekonuje węgierski rząd. Wcześniej podobny głos słychać było z Bratysławy, choć tamtejszy rząd już nieco spuścił z tonu. Komisja Europejska apeluje do krajów UE o nieuleganie szantażowi Rosji, a Parlament Europejski wezwał w czwartek do natychmiastowego embarga na surowce energetyczne z Rosji. To jednak potężne wyzwanie.

Jeśli Rosja będzie tego oczekiwała, Węgry będą płacić za rosyjski gaz w rublach - poinformował w środę premier Węgier Victor Orban. Z kolei minister spraw zagranicznych w Budapeszcie, Peter Szijjarto, stwierdził, że "Unia Europejska nie odgrywa żadnej roli w kwestii umowy Węgier z Rosją na dostawy gazu". Dodawał, że obecnie opracowywane są szczegóły techniczne płatności (najbliższa przypada w końcu maja). 

Wiadomo - Viktor Orban jest nie tylko hamulcowym UE ws. sankcji na Rosję, ale coraz częściej sprawia wrażenie piątej kolumny Putina w Europie. Ale nawet mimo tego, i nawet gdyby dobrej woli na Węgrzech było znacznie więcej, przypadek tego kraju jest tylko jednym z przykładów, że wyplątanie się z gazowej smyczy Putina nie jest proste.

Udział Rosji w imporcie gazu w poszczególnych krajach UE pokazuje, jak trudno UE podjąć jednomyślną decyzję o embargu na rosyjskie surowce energetyczne, do czego wczoraj wezwał Parlament Europejski. Potrzebne alternatywy i gotowość społeczeństw na 'krew, pot i łzy'

- komentują ekonomiści z ING Banku Śląskiego i pokazują mapę uzależnienia Europy od rosyjskiego gazu. W wielu z krajów - nie tylko należących do UE, ale także m.in. Serbii czy Macedonii Północnej - rosyjski gaz stanowi znakomitą większość całego importu tego surowca. 

To nieco starsze dane, ale też pokazują skalę uwiązania z Rosją kontraktami gazowymi. Jak zauważają ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wśród krajów unijnych importujących gaz, w 2019 r. trzy państwa sprowadzały go bezpośrednio tylko z Rosji (Czechy, Słowacja i Łotwa). W kolejnych krajach (Estonia, Węgry, Finlandia) ta skala uzależnienia była również gigantyczna (ok. 95-99 proc.).

Ba, na 27 państw UE tylko siedem nie importowało w 2019 r. gazu bezpośrednio z Rosji. To Dania, Cypr, Irlandia, Chorwacja, Malta, Austria i Szwecja. Nie oznacza to jednak, że i one były wolne od rosyjskiego surowca, bo np. w Austrii udział gazu od Putina - tyle że reeksportowanego przez inne państwa członkowskie - wynosił ponad 60 proc.

Zobacz wideo Morawiecki zwrócił się do Scholza i Merkel. "Trzeba przyznać się, że to nie była właściwa polityka"

Putin szantażuje, von der Leyen reaguje

Parlament Europejski w czwartek wezwał do natychmiastowego i całkowitego embarga na import gazu oraz innych surowców z Rosji. Ale Europa nie mówi tu jednym głosem, bo dla wielu krajów rezygnacja z rosyjskiego gazu to naprawdę - jak ujęli to ekonomiści z ING - "krew, pot i łzy". Mimo wstrząsających relacji z ludobójstw dokonywanych przez Rosjan w Ukrainie, część europejskich rządów musi z uwagą patrzeć też na własne podwórko.

Nie chodzi tylko o Węgry, choć tam sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, że w zeszłym roku związały się nową długoterminową umową na dostawy gazu od Gazpromu. W minioną niedzielę także słowacki minister gospodarki Richard Sulik zapowiedział, że rząd nie podejmie decyzji, które mogłyby zagrozić rosyjskim dostawom gazu i jak trzeba będzie, to będzie płacił Rosji za gaz w rublach. Wkrótce Bratysława poczęła nieco łagodzić ton przekonując, że będzie działać pod rękę z UE. Także np. austriacki OMV poinformował, że kontaktował się już z Gazpromem ws. płatności w rublach, choć rząd w Wiedniu stwierdził, że nie ma podstaw do zmiany waluty rozliczenia.

Chodzi oczywiście o gazowy szantaż Putina, który pod koniec marca orzekł, że kraje UE powinny za gaz płacić w rublach. Wprawdzie później w dekrecie prezydenta Rosji okazało się, że płatności mogłyby być dalej realizowane w walutach obcych, tylko na specjalne subkonta w Gazprombanku, z których środki byłyby potem przewalutowywane na ruble, ale to i tak rozwiązanie, które przynosi Moskwie korzyści (umacnia walutę, chroni Gazprombank przed ewentualnymi sankcjami UE).

W czwartek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostrzegła, że płatności rublami za rosyjski zostaną uznane za omijanie sankcji wobec Rosji. 

Władimir PutinPiąty pakiet sankcji UE zatwierdzony. Embargo na rosyjski węgiel

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

KE chce ściąć import z Rosji o dwie trzecie w rok

Część krajów UE już zapowiada rezygnację z rosyjskiego gazu. Import surowca zatrzymały Litwa, Łotwa i Estonia. Polska planuje skończyć z gazem z Rosji w 2022 r., bo od 2023 r. pełną przepustowość zyska gazociąg Baltic Pipe i surowiec z Norwegii będzie w stanie całkiem zastąpić nam ten rosyjski.

Zgodnie z planem UE, do końca roku wspólnota ma zmniejszyć import gazu z Rosji o dwie trzecie. Zamysł Komisji Europejskiej zakłada m.in. wspólne zakupy gazu i obowiązkowe wypełnienie magazynów.

Zdaniem ekonomistów z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, możliwe byłoby ograniczenie importu gazu z Rosji do UE nawet o ponad 90 proc. Według PIE, udałoby się to osiągnąć nie tylko dzięki dywersyfikacji dostaw, zastąpieniu gazu energią z OZE, atomu i węgla, ale także wykorzystaniu potencjalnych oszczędności energii przez m.in. redukcję o dwa stopnie klimatyzacji w okresie letnim i oraz redukcję zużycia po stronie przemysłu.

SejmMrożenie majątków i zakaz importu węgla z Rosji. Sejm uchwalił ustawę sankcyjną

Więcej o: