Chcesz zarobić na lokacie? Zostań bankiem. Za trzymanie pieniędzy płacą sobie więcej niż Kowalskiemu

Średnie oprocentowanie lokat w Polsce wyniosło w marcu 1,46 proc. Tymczasem banki za wzajemne lokowanie środków płacą sobie znacznie więcej. - Kto ostatnio widział tyle na lokacie? - pyta ekonomista, wskazując stawki, które obowiązują w rozliczeniach międzybankowych.

Galopująca inflacja, która wynosi już niemal 11 proc., silnie wpływa na stopy procentowe. Rada Polityki Pieniężnej w kwietniu podniosła je ponownie, windując do poziomu 4,5 proc. 

Decyzje RPP przekładają się bezpośrednio na sytuację kredytobiorców. Stawka WIBOR, która wpływa na wysokość comiesięcznej raty w przypadku kredytów hipotecznych złotowych, jest bowiem bezpośrednio powiązana z wysokością stóp.

Zobacz wideo Róża Thun gościnią Porannej Rozmowy Gazeta.pl (12.04)

Ekonomista: Banki pożyczają sobie pieniądze na wyższy procent

Rosnące stopy nie powodują jednak wzrostu oprocentowania lokat. Ich średnie oprocentowanie wyniosło w marcu 1,46 proc. - wynika z danych NBP, cytowanych przez "Rzeczpospolitą". 

Rafał Mundry, ekonomista, dostrzega sporą dysproporcję pomiędzy stawkami oferowanymi Kowalskiemu a tymi, które obowiązują w depozytach międzybankowych. Chodzi o WIBID (Warsaw Interbank Offer Bid Rate). To roczna stopa procentowa, jaką banki zapłacą za środki przyjęte w depozyt od innych banków. Współczynnik wynosi od 3,97 do 5,65 proc. 

"WIBOR to stopa, po której banki między sobą pożyczają gotówkę. A WIBID to stopa, po której składają sobie depozyty. Skoro WIBOR określa oprocentowanie kredytów w Polsce, może warto by też uzależnić oprocentowanie  lokat od WIBID-u" - pyta. "Kto ostatnio widział tyle na lokacie" - dodaje. 

'Studio Biznes'Rata niższa nawet o 300 zł. Ekspert wyjaśnia, czy teraz opłaca się nadpłacić kredyt

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Banki płacą mało, bo nie muszą walczyć o pieniądze

Eksperci niskie stawki oferowane klientom tłumaczą dobrą sytuacją sektora bankowego. Depozytów, jak tłumaczy dziennik, jest na tyle dużo, że banki nie muszą walczyć o kolejne pieniądze. Spada też zapotrzebowanie na kapitał, bo popyt na kredyty uległ zmniejszeniu. 

Konsumenci mogą pocieszyć się faktem, że mogłoby być gorzej. Jeszcze rok temu, gdy oprocentowanie lokat szorowało po dnie i ledwie przekraczało okrągłe zero, niektóre banki rozważały wprowadzenie opłat za trzymanie pieniędzy.

- Klienci często nie zdają sobie z tego sprawy, ale utrzymywanie depozytów o bardzo dużej wartości, zwłaszcza w walutach obcych, prowokuje dla banków bardzo duże koszty. Są one związane z utrzymywaniem odpowiedniego poziomu składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, rezerwy obowiązkowej czy koniecznością płacenia podatku bankowego, który naliczany jest od aktywów - tłumaczył w rozmowie z WNP wiceprezes Związku Banków Polskich dr Tadeusz Białek. 

Więcej o: