Rosja. Kluczowy most kolejowy zniszczony. Przerzucano nim żołnierzy i uzbrojenie do Ukrainy

Kluczowy most przy granicy rosyjsko-ukraińskiej został zniszczony. Rosja miała nim przerzucać część swoich żołnierzy i uzbrojenie do wschodniej części Ukrainy, gdzie przygotowuje się do ataku. Nikt nie przyznał się do sabotażu. Gubernator regionu Wiaczesław Gładkow potwierdził, że nie było ofiar.

We wtorek w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia zniszczonego mostu kolejowego nad rzeką w okolicach stacji Szebiekino w południowo-zachodniej Rosji, tuż przy granicy z Ukrainą w regionie Biełgorodu. Zdjęcia przedstawiają szyny wypchnięte do góry, co może sugerować eksplozję. Informację o zniszczeniu potwierdziły lokalne media.  

Zobacz wideo Róża Thun gościnią Porannej Rozmowy Gazeta.pl

Rosja. Zniszczony most kolejowy przy granicy z Ukrainą wysadzony

Według informacji "The Guardian" Rosja transport swojego sprzętu wojskowego opiera właśnie na kolei. Jak podaje "Rynek Kolejowy", na moście znajdowała się jednotorowa, niezelektryfikowana linia kolejowa, która łączyła Biełgorod, będący zapleczem rosyjskich wojsk z ukraińskim węzłem kolejowym Kupiańsk, który jest "kolejową bramą do Donbasu". To właśnie tutaj grupowane są rosyjskie wojska, które prowadzą na tym kierunku ofensywę. Tą linią kolejową mogli być m.in. transportowani żołnierze oraz uzbrojenie.

"Nie ma żadnych ofiar. Zniszczone są tylko tory kolejowe […]. O przyczynach poinformuję później" - napisał w oświadczeniu internetowym gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow. 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Rosja. Kto odpowiada za sabotaż?

Jak spekuluje "The Guardian", sabotaż można traktować jako atak transgraniczny, mający na celu spowolnienie przerzucania przez Rosję ciężkiej artylerii w region Donbasu. Atak zbiegł się bowiem z informacjami, że rosyjskie działania wojenne przesuwają się w kierunku wschodniej Ukrainy. Ukraina nie potwierdziła jednak, czy stoi za atakiem na most kolejowy. Miały go dokonać niezidentyfikowane osoby.  

W kontekście zdarzenia "The Guradian" przytacza wypowiedzi ukraińskich urzędników, którzy ogłaszali, że "cokolwiek dzieje się na terytorium Rosji, odpowiedzialność za to ponosi Rosja". Z kolei gen. dyw. Kyrylo Budanov przestrzegał też przed tzw. atakiem fałszywej flagi. 

"Rosyjskie służby wywiadowcze planują serię ataków terrorystycznych polegających na podkładaniu bomb i niszczeniu budynków mieszkalnych, szpitali i szkół w rosyjskich miejscowościach" - ostrzegał.  

Więcej informacji z Polski i ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: