Kaczyński forsuje Glapińskiego, ale to Kukiz decyduje, czy będzie prezesem NBP. "Paweł jest kumaty. Wie, o co chodzi"

Jacek Gądek
PiS teoretycznie ma większość dla kandydatury Adama Glapińskiego w głosowaniu nad jego drugą kadencją w fotelu prezesa NBP. W praktyce Nowogrodzka boi się, że przegra i na najbliższym posiedzeniu Sejmu najpierw będzie tę większość testować. Problemem jest stabilność głosów Kukiz'15.
Zobacz wideo Łatwiejszy dostęp do broni? Bielan: Partia Republikańska popierała projekty PiS. Liczymy na wzajemność

Mówi człowiek z Kukiz'15: - Jak komuś zależy tak mocno jak PiS-owi na Glapińskim, to zrobi wszystko i powie na przykład "no dobra, Kukiz, przepychamy ustawę o dostępie do broni", a wy popieracie Glapińskiego . A na razie to wiele spraw i naszych projektów leży.

Jak zapewniają w PiS i Kukiz'15, oferta dealu "Glapiński za ustawę o broni" nie padła, ale jest oczekiwanie kukizowców, że w zamian za poparcie dla "Glapy" PiS przyspieszy z projektami Kukiz'15. Do głosowania nad drugą kadencją prezesa NBP zostało jednak jeszcze dużo czasu na rozmowy.

Więcej informacji z polskiej polityki na stronie głównej Gazeta.pl.

Ważny polityk PiS: - Takiej konkretnej obietnicy [ws. ustawy o dostępie do broni - red.] nie ma, ale Paweł Kukiz jest domyślnym politykiem i wciąga wnioski. Jest kumaty. Wie, o co chodzi. Jeśli nie my, to nikt inny mu tego nie poprze. Bez nas Paweł nie zrealizuje żadnych swoich pomysłów programowych. Z nami to robi, a bez nas nie będzie miał się czym pochwalić.

Kukiz'15 złożyło własny projekt ustawy bardzo ułatwiający dostęp do broni. Inny projekt, acz idący w podobnym kierunku, złożyła Partia Republikańska pod wodzą europosła Adama Bielana (jednego z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego), który z Kukizem też ma dobre relacje. Ustawa o broni to przykład ustawy, na której Pawłowi Kukizowi (prywatnie myśliwemu) bardzo zależy, ale Kukiz'15 ma cały szereg ustaw - od rolniczych po ustrojowe - które chce przepchnąć rękami PiS.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam GlapińskiChwieje się fotel prezesa NBP dla Glapińskiego. W tle ważne pytanie

Cel Nowogrodzkiej jest taki: to Glapiński ma być szefem NBP na drugą kadencję. Jarosław Kaczyński miał początkowo pretensje do "Glapy" o spóźnioną reakcję na inflację. - Glapiński broni się, że w innych krajach wcześniej podnoszono stopy procentowe, a i tak mają wysoką inflację - słyszymy w PiS. Kaczyńskiego ten argument przekonuje i chce on drugiej kadencji dla obecnego prezesa NBP.

Plan Nowogrodzkiej jest taki: przeforsować Glapińskiego na najbliższym posiedzeniu Sejmu - w przyszłym tygodniu (27-28 kwietnia). Z rachub Nowogrodzkiej wynika, że minimalna, ale jednak większość za "Glapą", jest do zdobycia. Nowogrodzka chce jednak uniknąć porażki, bo wagę będzie miał każdy jeden głos. Zatem wcześniej ma testować większość. I jeśli będzie większość bezwzględna, to przeforsują "Glapę".

Ważny polityk PiS: - Idziemy z Glapińskim na najbliższym posiedzeniu. Na 99 proc.

I jest przekonany, że za tydzień większość dla Glapińskiego będzie. Inny polityk obozu rządzącego, zasiadający w rządzie, też przewiduje taki scenariusz.

Kluczowe są głosy Kukiz'15 i to właśnie jest źródło obaw na Nowogrodzkiej.

Prezesa NBP wybiera Sejm bezwzględną większością głosów, czyli więcej głosów musi być za niż wszystkich pozostałych. Przy 100-proc. frekwencji posłów Nowogrodzka potrzebowałaby 231 głosów "za". A ile ma? 228 - to posłowie PiS. 2 - to głosy niezależnych Łukasza Mejzy i Zbigniewa Ajchlera. Z PiS-em głosuje zazwyczaj trzech posłów Kukiz'15. Przyprzyjmy się im bliżej.

Stanisław Żuk. Jak to się mówi w żargonie politycznym: PiS "ma trzymanie" na niego, czyli narzędzie do wywierania presji. Żuk bowiem to były dyrektor Kopalni Węgla Brunatnego Turów i to on miał podjąć decyzję o podwyższeniu zwałowiska, co przyczynić się mogło do katastrofy górniczej w 2016 r. Katastrofa kosztowała spółkę ok. 380 mln zł. Winnych nie znaleziono. Gdyby prokuratura chciała, to - nawet jeśli nie doprowadzając do skazania - mogłaby Żuka grillować.

Polityk PiS: - Żuk jest pewny.

Stanisław Sachajko. Pielgrzymuje po ministerstwach i na Nowogrodzką, by nakłonić PiS i rząd do szybszego przeprowadzania przez Sejm ustaw autorstwa kukizowców. Nie są to ustawy efektowne - dotyczą np. rolnictwa, referendów, sędziów pokoju. Jemu najbardziej zależy na tych rolniczych. Każde głosowanie, w którym głosy Kukiz'15 są kluczowe dla PiS, to dla kukziowców i Sachajki osobiście okazja, aby wywrzeć presję na Nowogrodzkiej i przyspieszyć przeforsowanie ich ustaw. Co ważne: Sachajko na komisji sejmowej, która omawiała kandydaturę "Glapy", wstrzymał się od głosu, co było dla PiS ostrzeżeniem i zachętą do rozmów. Poseł ten mówi, że sam decyzji, jak zagłosować w ostatecznym głosowaniu nad Glapińskim, nie podjął - czytaj: "niech PiS czymś przekona". Polityk PiS: - Na Sachajkę duży wpływ ma Paweł Kukiz, a sądzę, że wątpliwości Pawła są rozwiane.

Paweł Kukiz. On publicznie zapowiedział, że ma umowę z PiS, wedle której Kukiz'15 ma popierać stronę rządową w głosowaniach personalnych. Kukiz - to ważne - zapowiedział więc wprost, że będzie głosował za Glapińskim. Tak: za Glapińskim. Jednak w PiS wszyscy wiedzą, że za stabilny rockman to nie jest, więc doza niepewności pozostaje.

Polityk PiS, z rządu: - Pawła trzeba rozmasowywać i ciągle z nim rozmawiać, a my z nim rozmawiamy za mało.

W interesie Kukiz’15 jest trzymać PiS w niepewności. W obozie kukizowców słyszymy, że każdy z członków koła Kukiz’15 może... zagłosować, jak chce. Ważny polityk PiS: - A ja mam nadzieję, że nie będzie żadnych manifestacji posłów Kukiz'15 i będą trzy głosy, a nie jeden [Żuka - red.].

Dla PiS pierwszą rzeczą jest pozyskanie głosów Kukiz'15. Ceną za to mogą być szybsze prace ustawami kukizowców. Z trzema szablami Kukiz'15 PiS będzie miało większość dla Glapińskiego. Ale teoretyczną, bo w praktyce, gdy w posiedzeniu Sejmu nie będzie już można głosować zdalnie, zawsze ktoś może być chory lub zatrzasnąć się w windzie.

Na opozycji Glapińskiemu trudno znaleźć wsparcie - choćby w formie najdelikatniejszej, czyli takiej, gdy poseł opozycji nie bierze udziału w głosowaniu, obniżając tym samym liczbę głosów niezbędnych do wygranej "Glapy".

Z Konfederacją próbował budować kontakty sam Glapiński, ale 11 posłów tej formacji ma twardo głosować przeciwko jego kandydaturze. Konfederacja jest mocno podzielona - są wolnościowcy, narodowcy, Janusz Korwin-Mikke i Grzegorz Braun - ale co do tego, że "Glapa" jest kiepskim prezesem NBP, są zgodni.

W PiS tli się jednak nadzieja, że może jednak ktoś z Konfederacji nie zagłosuje w ogóle. Albo ktoś z lewicy. Polityk PiS: - Sam prezes Glapiński chodził się reklamować. Może w Lewicy znajdą się tacy, którzy zapomną, jak się wychodzi z WC?

Każda nieobecność posła z opozycji byłaby ważna dla PiS. W Koalicji Obywatelskiej i Lewicy można usłyszeć, że będzie mobilizacja i dyscyplina.

Z kolei w PSL jest grupa posłów, którzy są skłonni współpracować z PiS. Niemniej lider tego skrzydła - poseł Marek Sawicki - nie sądzi, by ktokolwiek z ludowców pomógł Glapińskiemu. Co prawda w obozie PiS zasadzano się już na posła z klubu PSL Zbigniewa Lubczyka (wśród ludowców słychać, że Lubczyk kiepsko czuje się w środowisku PSL, bo jest w konflikcie z posłem Jarosławem Rzepą, który rządzi PSL w Zachodniopomorskiem, skąd pochodzi też Lubczyk). Do transferu jednak nie doszło.

Więcej o: