Rząd szantażuje Glapińskiego? Tajemnicze słowa członka RPP. Mówił też o "wywróżonej" inflacji 17 proc.

- Twierdzę, że istnieją argumenty za tym, aby formułować tezę o niefunkcjonowaniu organów banku centralnego w warunkach pełnej niezależności - powiedział członek Rady Polityki Pieniężnej Przemysław Litwiniuk. Uważa też, że inflacja w Polsce może wynieść 17 proc. "choć to wróżenie z fusów". Litwiniuk jest też zdania, że "należałoby oczekiwać stosowania jakiegoś mechanizmu bilansującego", który mógłby wspierać kredytobiorców z wysokimi ratami.
W każdym miesiącu, w którym członkowie RPP otrzymują raporty, ten szczyt jest oznaczany na inny punkt na osi czasu

- powiedział pytany o szczyt inflacji członek Rady Polityki Pieniężnej Przemysław Litwiniuk w rozmowie z "Super Expressem". Wyjaśniał, że "na obecnym etapie sądzi, że szczyt nastąpi między lipcem a wrześniem, ale nie może z pełną stanowczością powiedzieć, czy nie pojawią się okoliczności, które zmienią to zapatrywanie".

Na jakim poziomie wyznaczony zostanie szczyt inflacji? Według Litwiniuka wszystko zależy od cen żywności, ale "myśli, że choć będzie dwucyfrowa, to dwójki z przodu nie zobaczymy". 

Może być 17 proc., ale to jest wróżenie z fusów. Są różne czynniki, które determinują poziom inflacji

- powiedział członek RPP.

Tymi słowami Litwiniuk zaskoczył ekonomistów. Owszem, chyba wszyscy przewidują, że w najbliższych miesiącach inflacja będzie dwucyfrowa, ale jednak aż 17 proc. to poziom, który jeszcze nie pojawiał się w poważnych dysputach. Być może członek RPP rzucił tę wartość, gdyż jest to graniczna wartość najnowszej projekcji inflacyjnej NBP.

Członek RPP w kontekście luźnej polityki budżetowej rządu mówił z kolei, że "policy mix [czyli polityka fiskalna rządu i polityka monetarna NBP - red.] jest źle rozumiana" oraz że "rząd nie ma dostatecznie silnej motywacji, aby inflację w krótkookresowej perspektywie zdławić". 

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

"Mam nadzieję, że jesteśmy bliżej końca cyklu podwyżek"

Trudno wskazać docelowy poziom stóp procentowych, ale mam nadzieję, że jesteśmy bliżej końca cyklu ich podwyżek

- powiedział Litwiniuk w rozmowie z "Super Expressem". W innym momencie rozmowy stwierdził, że "ma nadzieję opartą na danych z polskiej gospodarki, że jesteśmy już blisko przestrzeni konieczności podwyżek stóp". 

Czy te słowa powinny wlać nadzieję w serca kredytobiorców złotowych, że ich raty już mocno nie wzrosną? Cóż, warto pamiętać, że Litwiniuk jest tylko jednym z ośmiu członków Rady Polityki Pieniężnej (ogólnie w RPP powinno zasiadać 10 osób, ale Sejm - a konkretnie mająca tam większość Zjednoczona Prawica - nie potrafi znaleźć i powołać dwóch brakujących członków), a decyzje podejmowane są kolegialnie. Pojawiają się i głosy (jak np. Henryka Wnorowskiego z wywiadu dla Business Insider Polska sprzed kilku dni), że "stopy mogą wzrosnąć do 7,5 proc.". Dziś główna stopa NBP wynosi 4,5 proc.

Z kolei w niedawnej rozmowie z Gazeta.pl inny członek RPP Ludwik Kotecki mówił, że prawdopodobnie dalsze podwyżki stóp są nieuniknione, choć "może nie w takim tempie jak ostatnio". Kotecki dawał do zrozumienia, że kwietniowa podwyżka aż o 100 punktów bazowych, a w marcu o 75 pb, były  nadzwyczajnie wysokie m.in. w związku z wojną w Ukrainie.

Zobacz wideo Premier mówi o "putinflacji". Słusznie? Kotecki: Niektórzy mówią, że to jest naciąganie nierzeczywistości na rzeczywistość
  • Więcej o wojnie w Ukrainie przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Inflacja wciąż rośnie.Inflacja w UE. Polska daleko za podium. Pierwsze miejsce dla Litwy

Litwiniuk: kredytobiorcy są wyalienowani

Skoro już jesteśmy przy kredytobiorcach i ich obawach, to Przemysław Litwiniuk w rozmowie z "Super Expressem" wygłaszał bardzo interesujące opinie na ten temat. Od osób ze środowiska bankowego (w tym z banku centralnego) zwykle słyszy się, że podwyżki rat są bolesne, ale takie są nieubłagane mechanizmy, a kredytobiorcy sami się na to pisali. "Takie są reguły życia" - mówi wprost prezes NBP Adam Glapiński.

Tymczasem Litwiniuk zasugerował, że niektórzy kredytobiorcy złotowi mają prawo czuć się pokrzywdzeni.

Kredytobiorcy są wyalienowaną grupą, jeśli chodzi o koszty walki z inflacją. Poczucie niesprawiedliwości i braku solidarności sektora bankowego z klientami w wielu przypadkach jest usprawiedliwione

- mówił członek RPP. Uważa, że "obiektem szczególnego zainteresowania nadzoru bankowego" powinny być osoby, które zaciągnęły kredyty przy rekordowo niskich stopach, tj. w 2020 i 2021 r.

Myślę, że wobec tych osób nie zastosowano obowiązków polityki ostrożnościowej

- mówił Litwiniuk wyjaśniając, że ich zdolność kredytową (a więc także "próg bólu" po ewentualnym wzroście stóp) kalkulowano przy scenariuszu wzrostu stóp o 4 pp., a to już zostało przekroczone.

Litwiniuk wprawdzie negatywnie ocenił pojawiający się (m.in. z ust polityków Lewicy) pomysł zamrażania stawki WIBOR, ale jednocześnie stwierdził, że Komisja Nadzoru Finansowego powinna "porozmawiać rzeczowo z sektorem bankowym nad jakimś mechanizmem bilansowania wzrostu stopy WIBOR". Mówił, że "banki korzystają z wysokości stopy WIBOR" oraz że "marża banków [drugi element oprocentowania kredytu, obok stopy WIBOR - red.] w pandemii była bardzo wysoka, a przed pandemią nawet o połowę niższa". 

Dzisiaj należałoby oczekiwać stosowania jakiegoś mechanizmu bilansującego jeden element oprocentowania z drugim tak, aby ludzie w najtrudniejszej sytuacji z tej opresji wyprowadzić

- mówił członek RPP.

Oczywiście RPP podnosząc stopy procentowe, musi mieć także na uwadze kredytobiorców i ich możliwości spłacania rat. Jeśli Rada "przegnie" z podwyżkami stóp, to masowe problemy z niespłacalnością kredytów będą dramatycznym uderzeniem w stabilność całego sektora finansowego w Polsce. Niemniej rzadko w ostatnich miesiącach słyszeliśmy ze strony RPP czy NBP tak wyraźnie, jak z ust Litwiniuka, zaakcentowane kwestie losów kredytobiorców i nawet sugestie ich wsparcia.

Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów UEPłace w Polsce łamią kolejne bariery. Takiego skoku jeszcze nie było

Rząd "szantażuje" NBP?

Litwiniuk w rozmowie z "Super Expressem" zasugerował także, że rząd może wywierać nacisk na NBP.

Nie ma dwóch członków RPP [których powinien powołać Sejm - red.]. Powstaje pytanie "dlaczego?". Nie rozstrzygnięto sprawy powołania prezesa NBP, mimo że wniosek prezydenta leży w Sejmie od stycznia. Niektórzy mogą sądzić, że jest to forma wpływania na postawę Zarządu NBP i RPP aby nie komplikowały polityki budżetowej. A to może okazać się już niebawem, bo ponad 7 mld zł są warte obligacje, które należy przedstawić rządowi do wykupu

- powiedział członek RPP. Chodzi o warte ok. 7,3 mld zł obligacje rządowe, które posiada NBP, a których termin wykupu przypada 25 kwietnia. Według ostatnich informacji NBP wciąż nie wie, co wtedy zrobi. Może po prostu przedstawić je rządowi do wykupu, czyli oczekiwać wypłaty tych 7,3 mld zł i "ściągnąć" te pieniądze z rynku. Byłoby to działanie nakierowane na walkę z inflacją, ale jednak po prostu zabranie tych pieniędzy rządowi i sygnał, że on też powinien zacząć oszczędzać. NBP może też dokonać reinwestycji, czyli ponownie zainwestować te środki w obligacje rządowe (a więc znów pożyczyć rządowi pieniądze).

Litwiniuk pytany przez dziennikarza, czy rząd szantażuje prezesa NBP, zaczął mocno owijać w bawełnę.

Twierdzę, że istnieją argumenty za tym, aby formułować tezę o niefunkcjonowaniu organów banku centralnego w warunkach pełnej niezależności. Na stole są trzy kwestie personalne, nie wiadomo z jakich przyczyn odkładane przez władzę polityczną do rozpatrzenia na później

- mówił członek RPP.

Przemysław Litwiniuk jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej od stycznia 2022 r. z powołania Senatu. W latach 2002-2022 był radnym powiatu bialskiego i radnym województwa lubelskiego z ramienia PSL.

Więcej o: