Minister rolnictwa ostrzega: Ceny żywności wzrosną. "Nie spodziewam się, żeby te produkty taniały"

- Nieunikniony łańcuch konsekwencji - tak o nadchodzącym wzroście cen żywności mówi minister Henryk Kowalczyk. Zdaniem szefa resortu rolnictwa winna drożyźnie jest głównie wojna i rosnące ceny surowców energetycznych. Co widać w statystykach?

Ceny żywności rosną, co doskonale widać nie tylko podczas codziennych zakupów, ale i w statystykach Głównego Urzędu Statystycznego. Inflacja w kwietniu wyniosła bowiem 12,4 proc., a ceny żywności zwiększyły się o 13,2 proc.

Zobacz wideo Bożek: Zdecydowanie łatwiej jest nam walczyć o Puszczę Amazońską niż o drzewo, które niszczy sąsiad

Ceny żywności w górę? Minister rolnictwa z ponurą prognozą

Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa, na antenie Polskiego Radia przyznał, że sytuacja może się pogorszyć. - Nie spodziewam się, żeby taniały te produkty, niestety jest to konsekwencja wojny w Ukrainie - wielokrotnie rosną ceny energii, gazu i nawozów, a wobec tego ceny zbóż - mówił. Szef resortu rolnictwa tłumaczył, że w związku z tym rosną ceny produktów mącznych, ale też tych pochodzenia zwierzęcego, bo drożeją pasze. - To nieunikniony łańcuch konsekwencji - podkreślił minister.

Wicepremier Henryk Kowalczyk dodał, że dzięki dopłatom do nawozów wzrost cen nie powinien być drastyczny. Celem rządowej pomocy było to, żeby rolnicy w związku ze wzrostem cen nie zaprzestali stosowania nawozów, co doprowadziłoby do spadku plonów, a w konsekwencji stało się kolejnym elementem wzrostu cen żywności.

Szef resortu rolnictwa powiedział także, że w związku ze wzrostem cen żywności w drugiej połowie lipca rząd powinien podejmować decyzje w sprawie przedłużenia tarczy antyinflacyjnej. Wcześniej ostrzegał, że ceny żywności wywindować mogą też warunki pogodowe. - Jeśli wkrótce nie doczekamy się ciągłych, umiarkowanych opadów deszczu, plony będą mniejsze nawet o 20-30 proc., w zależności od regionu kraju, jakości gleby, stanu wegetacji roślin etc. - stwierdził. 

Zdaniem Henryka Kowalczyka konflikt za wschodnią granicą Polski nie daje szansy na szybki spadek cen. - Jeśli sytuacja w Ukrainie się nie zmieni i może być zagrożenie obsiewania pól, wtedy ceny zbóż nie spadną. Jeszcze nie ma wszystkich skutków wzrostu cen zbóż, a one wzrosły o 100 proc., to się będzie przekładało na produkty - wyjaśnił.

Żywność drożeje na potęgę. Nawet o 50 proc.

Z analiz firmy badawczej CMR wynika, że rosnące ceny produktów żywnościowych są szczególnie widoczne w mniejszych sklepach. Mleko podrożało w tego typu placówkach o ponad 20 proc., cukier, olej i masło o 40-50 proc., drożeją też produkty zbożowe - pieczywo, makarony, a nawet mąka. 

Podobny wniosek widać w badaniach UCE Research i Hiper-Com Poland. W kwietniu podrożały o 21,8 proc. I tu większe ceny widać na półce z produktami tłuszczowymi. Podrożały rok do roku o 51,4 proc. Cena oleju jest wyższa o 54,9 proc., a masła o 51,2 proc.

Tomasz Kopyściański z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu ostrzega, że prawdziwa drożyzna może uderzyć w Polaków w wakacje. - Wówczas sięgnie 25 proc. lub nawet 30 proc. rok do roku - stwierdza. 

Mleko może podrożeć? Eksperci wskazują na rekordowe ceny skupu

Jednym z papierków lakmusowych, który pozwala ocenić, jak wysoka jest presja cenowa, są ceny mleka. Dlaczego? Bo średnia cena litra mleka UHT w kartonie przez sześć lat wzrosła o zaledwie 28 groszy. W kwietniu 2016 r. litr kosztował średnio 1,97 zł, dziś to 2,25 zł. Eksperci tłumaczą to specyfiką produktu - musi być sprzedawany szybko, nie może zalegać na półkach, dlatego też często jest przedmiotem promocji. 

Możliwe jednak, że wzrost cen przyspieszy. Jak podaje Farmer.pl, już w listopadzie zeszłego roku ceny osiągnęły rekordowy poziom. 174 zł za hektolitr nie odnotowano w historii nigdy. W grudniu zeszłego roku ceny produktów mleczarskich również wzrosły i przebiły poziom z 2017 roku, kiedy to po raz pierwszy sklepy zalała fala sporych podwyżek. Dziś jest już drożej -  według danych GUS, średnia cena skupu mleka w Polsce w kwietniu 2022 r. wyniosła 213,47 zł/hl.

Więcej o gospodarce przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: