Chaos na lotnisku Heathrow, opóźnienia i góry piętrzonych walizek. Odwołano tysiące lotów [ZDJĘCIA]

Londyńskie lotnisko Heathrow od kilku dni mierzy się z dużymi utrudnieniami. W miniony weekend setki pasażerów utknęły w wielogodzinnych kolejkach po swoje walizki, a zdjęcia stosów nierozładowanych bagaży obiegły media społecznościowe. Niektórzy podróżni musieli zostawić swoje rzeczy. Tymczasem linie lotnicze zaczęły masowo odwoływać loty. Strajk rozpoczęła też kolej, więc również dojazd do lotniska jest utrudniony.

Problemy techniczne z systemem bagażowym w Terminalu 2 na lotnisku Heathrow pojawiły się już w piątek. W weekend setki podróżnych oczekiwało średnio po trzy godziny, aby odzyskać swoje bagaże, a niektórym polecono, aby kontynuowali podróż bez swoich rzeczy - podaje Sky News.  Media społecznościowe obiegły też zdjęcia spiętrzonych bagaży. Władze lotniska wystosowały w poniedziałek przeprosiny i zwróciły się do linii lotniczych z apelem, aby tego dnia odwołały 10 proc. swoich lotów.

Wielka Brytania. Na lotniskach brakuje pracowników. Linie lotnicze ograniczą loty w wakacje

Awaria systemu bagażowego w Heathrow nie jest jedyną przyczyną chaosu. Lotniska w całej Wielkiej Brytanii oraz brytyjscy przewoźnicy zmagają się z niedoborem pracowników. Lotnisko w Gatwick zapowiedziało w ten weekend, że ograniczy liczbę lotów w lipcu (z 900 do 825) i sierpniu (z 900 do 850) z powodu braku wystarczającej ilości pracowników - podaje BBC. Z kolei linie lotnicze EasyJet ogłosiły, że zmniejszą liczbę lotów o 7 proc. z  zaplanowanych 160 tys. między lipcem a wrześniem.

Więcej informacji ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Jednak to nadal nie rozwiązuje wszystkich problemów. Lotniska, które w nadchodzący sezon letni chcą ograniczyć liczbę lotów mogą stanąć przed wyzwaniami prawnymi - powiedział w poniedziałek Warwick Brady, dyrektor generalny Swissport International w rozmowie z Agencją Reutera. Jak tłumaczył, linie Swissport już zatrudniły odpowiednią liczbę pracowników do pracy na zbliżający się sezon letni. - Mamy teraz zbyt wielu pracowników. Będziemy mieli nadwyżkę kosztów - dodał.

 

Tymczasem w poniedziałek w Wielkiej Brytanii rozpoczął się też największy od trzech dekad strajk na kolei. Mieszkańcy mogą dziś liczyć ledwie na 20 procent działających połączeń - w Szkocji kolej dojeżdża tylko do Glasgow i Edynburga. Dalej na północ dotrzeć się już nie da. Większość połączeń w Walii została odwołana. Przewoźnicy zalecają: "jeśli to tylko możliwe, zostańcie w domach". Kolejowi związkowcy również chcą podwyżek. Co więcej, protestują także pracownicy metra. Przystanki autobusowe w Londynie są oblężone. Kolejne protesty zaplanowano na czwartek i sobotę. 

Na zdjęciu: pierwszy lot samolotu Ryanair z lotniska w Bydgoszczy do Londynu po odmrożeniu lotnisk w czasie pandemiiStrajk pracowników Ryanaira. Będą utrudnienia w całej Europie [DATY]

Lotniska korkują się. "Przywrócenie pełnej przepustowości zajmie branży lotniczej do 18 miesięcy"

Jak mówił w zeszłym tygodniu prezes lotniska Heathrow John Holland-Kaye, przywrócenie pełnej przepustowości do stanu sprzed pandemii zajmie branży lotniczej od 12 do 18 miesięcy, a problem nie dotyczy tylko Wielkiej Brytanii, ale też całej Europy. - W całej Europie przed pandemią 250 tys. osób było zatrudnionych jako obsługa naziemna. Dziś jest to około 120 tys. - podkreślił w rozmowie ze Sky News.

Lot samolotem (zdjęcie ilustracyjne)Branża lotnicza w tarapatach. Odbudowa personelu zajmie ponad rok

Zamieszanie na europejskich lotniskach trwa już od tygodni. Problemy występują m.in. na lotnisku Schiphol w Amsterdamie, na lotnisku w Lizbonie oraz Roissy-Charles de Gaulle w Paryżu. Podobna sytuacja panuje na niemieckich lotniskach. Linie lotnicze, w tym Swiss Air Lines, EasyJet i Wizz Air anulowały część lotów. Z kolei niemiecka Lufthansa zapowiedziała, że w lipcu odwołanych zostanie ok. 900 lotów z lotnisk w Monachium i we Frankfurcie.

O sytuacji na lotniskach mówił w programie "Studio Biznes" Paweł Kunz, ekspert podróżniczy. - W krótkim przedziale czasu, od momentu, gdy przez pandemię nigdzie nie mogliśmy latać do chwili, w której wróciliśmy do stanu z rekordowego roku 2019. Nagle okazuje się, że ta chęć podróżowania jest duża, że duże lotniska, tzw. hubowe, takie jak Schiphol w Amsterdamie czy Heathrow w Londynie, korkują się - stwierdził. Ekspert ocenił, że sytuacja na lotniskach może być jeszcze bardziej napięta i w skrajnych sytuacjach samoloty będą odlatywać nawet bez pasażerów - byle tylko utrzymać siatkę połączeń.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Zobacz wideo Kunz: Chęć podróżowania jest tak duża, że naprawdę duże lotniska korkują się
Więcej o: