Zakaz handlu w niedziele i pandemia dobijają handel? Sklepy padają jak muchy [WYKRES DNIA]

W Polsce w pierwszych sześciu miesiącach roku zbankrutowało już 3000 sklepów. Eksperci obawiają się, że to dopiero początek. - Jeśli tak wysoki trend utrzyma się w kolejnych sześciu miesiącach, to na koniec 2022 r. można spodziewać się rekordowo wysokiej w ostatnich latach liczby upadłości, przekraczającej 5 tys. - mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet Poland.

W Polsce ubywa sklepów. Z danych opracowanych przez Dun & Bradstreet Poland, wynika, że ich liczba wynosi obecnie 373 tys. Oznacza to, że przez pierwsze półrocze (niemal, do końca miesiąca zostało parę dni) upadło już 3000 placówek. To najgorszy wynik sektora od pięciu lat - czytamy w "Rzeczpospolitej". 

Sklepy w Polsce padają. 3000 zamknięto, tysiące "w zawieszeniu"

W 2013 roku sklepów w Polsce było 402,6 tys. Ich liczba sukcesywnie spadała mniej więcej do roku 2017, później zaczął się lekki wzrost, który jednak trendu nie zmienił. Dane za ostatnie lata pokazywały, że właściciele sklepów jeszcze się bronią, ale najnowsze dane to już wyraźny ruch w dół. I zdaniem ekspertów krzywa obrazująca liczbę sklepów opaść może jeszcze bardziej.  

embed

Jak wyjaśnia cytowany przez dziennik Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet Poland, w pierwszym półroczu dodatkowe 4500 sklepów zawiesiło działalność - Jeśli tak wysoki trend utrzyma się w kolejnych sześciu miesiącach, to na koniec 2022 r. można spodziewać się rekordowo wysokiej w ostatnich latach liczby upadłości, przekraczającej 5 tys. likwidacji  - mówi. 

Zakaz handlu w niedziele ma cztery lata. Komu zaszkodził?

We właścicieli sklepów uderzyła nie tylko pandemia, ale i zakaz handlu w niedziele. Przepisy, które miały skłonić Polaków, by ostatni dzień tygodnia poświęcali na spędzanie czasu z rodziną, a nie na zakupy, zaczęły obowiązywać cztery lata temu. Przy czym z każdym rokiem zakaz był coraz bardziej restrykcyjny. W roku 2022 handlować można już tylko w siedem niedziel. 

Jaki skutek przyniosła zmiana dla rynku? Według badań Sagra Technology, cytowanych przez portalspozywczy.pl zyskały dyskonty. - W roku 2018 otworzyło się 9 proc. dodatkowych lokalizacji, w 2019 - 11 proc., w 2020 -12 proc., a w 2021 aż 14 proc. więcej (w porównaniu do roku poprzedniego) - czytamy w analizie. 

A co z małymi sklepami, które to na zakazie miały zyskać? - W sytuacji zmiany zasad gry na rynku nie powinien dziwić fakt, że zmalała liczba największych sklepów. Co jednak interesujące, obserwujemy spadek udziału sklepów sieci lokalnych, na rzecz sklepów franczyzowych. Czyli lokalni przedsiębiorcy albo zamykają swoje sklepy i w ich miejsce wchodzi sieć, albo sami wchodzą do sieci franczyzowej - wyjaśnia Anita Wojtanowska z Sagry. 

Sklepy tracą, zyskują stacje benzynowe

Rynek najwyraźniej nie lubi próżni, a Polacy w niedziele chcą kupować. Świadczą o tym wyniki, jakie osiągają stacje benzynowe. Obroty ich sklepów sięgają już 12 mld zł. W tym samym czasie obroty w tradycyjnych sklepach spadają - podaje "Rzeczpospolita" opierając się na badaniach Euromonitor International. 

W 2019 roku stacje benzynowe odnotowały 12,7 mld zł obrotu, sklepy tradycyjne 36,4 mld zł. Rok później było to odpowiednio 11,8 i 29,1 mld zł - konkurenci stacji stracili więc ok. 7 mld zł. W 2021 roku proporcja wyglądała już 12,1 do 26,4. Prognoza na rok 2022 wskazuje, że obroty stacji sięgną 12,4 proc., a tradycyjnych sklepów 24,3 mld zł. Znów spadną - tym razem o ok. 2 mld zł.

Tomasz Zawadzki, dyrektor operacyjny BusinessWell, cytowany przez dziennik, zauważa, że stacje paliw stają się coraz istotniejszym graczem na rynku usług i sprzedaży. - Zakres oferty stacji paliw zmienia się od dłuższego czasu, natomiast ostatnie dwa lata to zwiększone tempo tychże zmian. Dla wielu mieszkańców naszych miast stacje paliw stają się alternatywnym do typowych sklepów convenience miejscem dokonywania zakupów - mówi. 

Więcej o: