Sprzedaż mieszkań padła jak domek z kart po ośmiu latach rekordów. Kredyty coraz mniej znaczące

W II kwartale 2022 roku 15 deweloperów notowanych na GPW sprzedało tylko 4250 lokali. To olbrzymi spadek - szczególnie, że ostatnich osiem lat to pasmo rekordów sprzedażowych.

Niskie stopy procentowe przez ostatnie lata, szczególnie od początku pandemii, pozwoliły wykręcać deweloperom coraz to lepsze rekordy sprzedaży. Wysoka inflacja doprowadziła jednak do cyklu podwyżek stóp - po dziesięciu z rzędu oprocentowanie bazowe wynosi już 6,5 proc. To wyraźnie odbiło się na rynku mieszkaniowym. 

Zobacz wideo Mieszkanie prawem, nie towarem. Co na to Konstytucja? [Next Station]

Sprzedaż mieszkań drastycznie spadła - wyniki jak z 2015 roku

15 deweloperów notowanych na GPW w okresie kwiecień-czerwiec br. znalazło nabywców na zaledwie 4250 lokali. "To o 41 proc. mniej licząc rok do roku i ponad 16 proc. słabiej w relacji kwartał do kwartału. Równie deprymująco prezentuje się wynik ogółem pierwszego półrocza na poziomie 9288 lokali, gorszy w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego o blisko jedną trzecią" - pisze Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Ostatni raz taki wynik notowaliśmy w 2015 roku, w początkowej fazie zakończonego niedawno ożywienia.

Więcej informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl 

Sprzedaż mieszkańSprzedaż mieszkań fot. RynekPierwotny.pl

"W poprzednim kwartale jeszcze dwie spółki zaraportowały dodatni wynik rok do roku, o tyle obecnie cała stawka prezentowanych firm znalazła się pod kreską. Co więcej, tylko w jednym przypadku Murapolu, sprzedażowy regres miał wymiar jednocyfrowy zarówno w odniesieniu do kwartału, jak i półrocza. Reszta spółek zakomunikowała spadki nie tylko dwucyfrowe, ale liczone niemal w każdym punkcie w grubych dziesiątkach procent. Fakt ten najlepiej potwierdza zdecydowanie niewesołą sytuację krajowych deweloperów o profilu mieszkaniowym, być może charakterystyczną już dla fazy depresji cyklu koniunkturalnego" - ocenia Jędrzyński. 

Mieszkania kupowane głównie za gotówkę, lokaty coraz bardziej konkurencyjne

Wysokie stopy procentowe przełożyły się na niską dostępność kredytów, co z kolei ma odbicie w strukturze zakupów mieszkań - 60-70 proc. lokali jest kupowanych za gotówkę. "Oznacza to, że o ile sprzedaż mieszkań na kredyt uległa w ostatnich miesiącach kompletnemu załamaniu za sprawą windowania stóp procentowych NBP, to sprzedaż gotówkowa wciąż ma się całkiem nieźle, ratując rynek przed całkowitym, zabójczym zastojem" - pisze Jędrzyński. 

Jednocześnie ze stopami procentowymi zaczęło rosnąć oprocentowanie lokat, co zdaniem eksperta sprawia, że pojawiają się rentowne alternatywy dla inwestycji w nieruchomości. "Sytuacja ta coraz bardziej zaczyna przypominać tę z okresu globalnego kryzysu finansowego zapoczątkowanego upadkiem Lehman Brothers w 2008 roku, kiedy to pieniądze trzymane przez Kowalskiego w banku na lokacie dawały przez kilka lat z rzędu znacznie większe profity niż zainwestowane w mieszkaniówce" - pisze Jędrzyński. 

Analityk uważa, że w tej sytuacji deweloperzy zwrócą się na wynajem instytucjonalny. "Sęk w tym, że popyt z tej strony może pokryć w najbliższych latach od kilku do kilkunastu procent prezentowanego ostatnio potencjału inwestycyjnego deweloperów. Do tego będzie on skumulowany w kilku lokalizacjach największych rodzimych metropolii, pozostawiając całą resztę kraju na pastwę dekoniunktury" - dodaje Jędrzyński. 

"Tymczasem w przekazie medialnym pojawiają się już pierwsze przewidywania korekty cenowej mieszkań deweloperskich, a nawet przepowiednie krachu w mieszkaniówce. Abstrahując od wiarygodności zwłaszcza tej ostatniej prognozy, widać wyraźnie, że atmosfera nad pierwotnym rynkiem mieszkaniowym gęstnieje z dnia na dzień. Niestety, nie brakuje ku temu argumentów, uzasadniających wejście rynku w cykliczne spowolnienie najprawdopodobniej o znacznie dłuższej niż kilkukwartalnej perspektywie" - podsumowuje ekspert. 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: