Morawiecki nakazał państwowym firmom kupić węgiel. "Nie ma fizycznej możliwości, by to zrealizować"

- Poleciłem spółkom Skarbu Państwa i premierowi Sasinowi, żeby ściągnął jak najwięcej węgla - mówił w weekend premier Mateusz Morawiecki. - Nie ma fizycznej możliwości, by to zrealizować - twierdzą anonimowi przedstawiciele spółek, które mają zrealizować zadanie wyznaczone przez premiera.
Zobacz wideo "Zaczynamy jeść luksusowo, mimo zwykłości". Dlaczego warzywa tyle kosztują?

W niedzielę premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że wydał polecenie państwowym spółkom, które mają sprowadzić do Polski węgiel. - Poleciłem spółkom Skarbu Państwa i premierowi Sasinowi, żeby ściągnął jak najwięcej węgla, ekogroszku, ale przede wszystkim węgla energetycznego, zwłaszcza tego, który po przesortowaniu nadaje się do pieców, które teraz wielu Polaków ma - mówił szef rządu. 

Jak przyznał "dzisiaj brakuje węgla". - To jest problem, który staramy się skompensować poprzez import z Kolumbii, z Indonezji, z wielu krajów świata, szukamy tego węgla wszędzie - dodał. 

Morawiecki kazał państwowym spółkom kupić więcej węgla. "Zbyt mało czasu"

Możliwe jednak, że zrealizowanie polecenia premiera nie będzie łatwe. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych, z którymi rozmawiał "Dziennik Gazeta Prawna". Spółki przystąpiły już do realizacji zadania wyznaczonego przez Mateusza Morawieckiego, jednak przedstawiciele resortu uważają, że celu nie da się zrealizować. Rozmówcy dziennika wskazują na zbyt małą ilość czasu oraz ograniczoną przepustowość portów morskich i kłopoty z transportem kolejowym. 

Przedstawiciele kancelarii premiera odbijają piłeczkę. Twierdzą, że państwowe spółki mogły rozpocząć odpowiednie działania dużo wcześniej. - Jakby ci, którzy są za to bezpośrednio odpowiedzialni, wzięli się za to dwa miesiące temu, byłoby to bardziej realne. Dziś nie ma wyjścia, trzeba robić wszystko, co się da - mówi w rozmowie z "DGP" przedstawiciel KPRM.  

Przedstawiciele spółek węglowych, które mają zrealizować cel wyznaczony przez premiera, również nie są nastawieni optymistycznie. - Spełnienie oczekiwań premiera oznacza, że do końca października powinno do nas trafiać ok. 43 tys. ton węgla dziennie. Sporej wielkości statek przewozi 70-80 tys. ton. Czyli do końca października do polskich portów powinny wpływać trzy statki tygodniowo - mówią w rozmowie z dziennikiem.

- Nie ma fizycznej możliwości, by to zrealizować

- podkreślają. 

Morawiecki przyznaje: Jest problem z węglem

W weekend premier Mateusz Morawiecki przyznał też, że są problemy z zakupem węgla w cenie wyznaczonej przez rząd. 12 lipca Andrzej Duda podpisał ustawę o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców niektórych paliw stałych. Wprowadza ona mechanizm rekompensat dla firm sprzedających gospodarstwom domowym węgiel kamienny, brykiet lub pelet. Ustawa określa też maksymalną cenę węgla - 966,60 zł za tonę - dla odbiorców indywidualnych.

W praktyce jednak węgla w tej cenie kupić w zasadzie się nie da. - Rzeczywiście jest problem na styku naszej próby zbudowania systemu, który doprowadzi do tego, że będzie można kupić węgiel po tej ustalonej cenie, a wolnym rynkiem, rynkiem składów węgla, które musiałyby w odpowiedni sposób zareagować. Tego typu problemy z innych części kraju też do mnie docierają, że w składach węgla nie ma tej woli współpracy, jaką zakładaliśmy na początku - mówił szef rządu podczas wystąpienia w Turowie.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Adam Glapiński zapytany o inflację na molo w SopocieGlapiński pytany o kredyty na molo. Jego żona radzi: Pogadaj z Putinem

Więcej o: